Reklama

II etap Rajdu Maroka

Drugi etap Rajdu Maroka był szczególnie trudny. Było na nim wszystko: piasek, kamienie, szybkie i techniczne partie. Zwyciężył Carlos Sainz z czasem 2 godz. 55 min. i 39 sek. Załoga Diverse Extreme Team miała dużego pecha i dojechała na metę na 17 pozycji ze stratą ponad godziny do lidera.

- To był naprawdę dobry trening przed Dakarem, choć tylko pod pewnymi względami - powiedział Łukasz Komornicki na mecie drugiego odcinka specjalnego Rajdu Maroka. Niestety, załoga Diverse Extreme Team trenowała dzisiaj przede wszystkim wykopywanie swojego buggy z piachu. Łukasz Komornicki i Rafał Marton nie zdecydowali się na założenie na ten odcinek systemu regulacji ciśnienia w oponach obawiając się, że przewody mogłyby ulec zniszczeniu na przeważających na 327 km trasie wąskich drogach. Buggy SMG ugrzęzło już na dwunastym kilometrze oes-u.

Załoga metr po metrze wyrywała auto z pułapki, przez co straciła w tym miejscu mniej więcej pół godziny. Jakby tego było mało - na kamienistej partii odcinka przytrafił się jeszcze kapeć. Ostatecznie Komornicki i Marton stracili 28 min. i 22 sek. do wyprzedzającej ich po pierwszym odcinku załogi Housieaux/Polato w buggy Schlessera i godzinę do zwycięzcy odcinka - Carlosa Sainza, jadącego Volkswgenem Race Touareg.

Reklama

Diverse Extreme Team
Dowiedz się więcej na temat: SEK | team | załoga | etap | rajd maroka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy