Reklama

Pić czy nie pić - oto jest pytanie

Jaka jest różnica między wielbłądem a człowiekiem według Juliana Tuwima? Wielbłąd może pracować nie pijąc przez cały tydzień; człowiek może przez tydzień pić nie pracując.

Najpierw odrobina historii. W starożytności wino było jednym z najczęściej stosowanych środków znieczulających. Używano go również jako środka odkażającego. Za prasłowiańskich czasów zaczęło się bardzo niewinnie - od piwa i miodu. Wina używali jedynie księża i tylko w kościele. Piwo było trunkiem niezwykle lekkim, dopóki nie zaczęto dodawać do niego słodu i chmielu. Jego kolor był niemal zielony, lekko musowało. Pito go wiele, przed wiekami na śniadanie podawano polewkę z gotowanego piwa z grzankami lub pokrajanym w kostkę białym serem. Podobną popularnością cieszył się miód. Staropolskie miody odznaczały się ślicznym, klarownym kolorem, łagodnym aromatem i lekko korzennym smakiem.

Reklama

* * *

Wiek XVIII przynosi zmierzch popularności piwa i miodu, wypartego wcześniej przez gorzałkę, następnie zaś przez zagraniczne wina i likiery. Gorzałka miała liczne nazwy, jak też i odmiany: żubrówka, żytniówka, kminkówka, anyżówka i inne. Początkowo zapijali się nią chłopi, wkrótce pili ją wszyscy. Od XVII wieku pijaństwo stało się naszą plagą narodową. Obok samogonek nauczono się robić przepalanki - znano ich około 200 gatunków i odmian! Wmawiano sobie, iż posiadają właściwości lecznicze i to niemal na wszystkie dolegliwości, więc pito je przez cały dzień. W XVII i XVIII wieku zakrólowało na stołach wino - sprowadzano je głównie z Węgier. Wydawano fortunę na alkohol, zubożając tym samym i tak już wyczerpany kraj. Czyż nie jest podobnie i dzisiaj - gdy alkohol coraz droższy, a i tak znajdzie chętnych nabywców?

* * *

Ostatnie badania wykazały związek między piciem wina a niskim wskaźnikiem zachorowalności na chorobę wieńcową serca. Umiarkowana (!) ilość alkoholu, zwłaszcza wina i to nie tylko czerwonego, jak wcześniej sądzono, ale też białego, wpływa na obniżenie ciśnienia tętniczego krwi i zmniejszenie zachorowalności na chorobę wieńcową serca. Oprócz tego wykazano, że u kobiet pijących jednego (!) drinka dziennie występuje wyższy poziom frakcji HDL o cholesterolu. Jest jeszcze jedna sprawa - rada dla tych, którzy nie umieją poprzestać na jednym - picie naturalnego soku z winogron daje taki same korzyści jak picie wina.

* * *

Jeśli ktoś nadal nie ma ochoty ograniczyć ilości spożywanego alkoholu - niech przeczyta to: picie małych(!) ilości wpływa korzystnie na serce, natomiast jego nadmiar jest niekorzystny nie tylko dla serca. Zwiększone ryzyko chorób układu krążenia - udar mózgu, nadciśnienie tętnicze krwi występuje u osób pijących więcej niż 1-2 drinki dziennie. Oprócz tego alkohol może hamować proces wchłaniania wapnia, dlatego też u kobiet nie ograniczających ilości alkoholu istnieje większe ryzyko wystąpienia osteoporozy.

Tutaj małe ostrzeżenie - alkohol tuczy - szklanka wina zawiera ok. 90 kcal. Zwalnia też przemianę materii, co utrudnia organizmowi spalanie tłuszczów. Może zamiast wina - wypij wodę mineralną, albo jeśli już okoliczności zmuszają cię do picia - drink z dużą ilością wody sodowej. Alkohol utrudnia też wchłanianie niektórych ważnych składników pokarmowych. Szczególnie podatne na zniszczenie przez alkohol są witaminy z grupy B, należy wiec spożywać dużo produktów zawierających te witaminy lub przyjmować je w postaci preparatów. Jednym z łatwiejszych sposobów wyrównania strat witaminy C jest picie świeżego soku pomarańczowego, ananasowego lub pomidorowego.

Także alkohol jest czynnikiem, który może wywoływać raka jamy ustnej, przełyku, krtani i wątroby, szczególnie gdy ktoś pije i pali, ponieważ alkohol wydaje się działać jak katalizator na rakotwórczą smółkę z tytoniu.

* * *

Ciekawą sprawą jest, że alkohol, choć u nas wypijany w mniejszych ilościach niż w krajach leżących na południu, bardziej nam szkodzi. Na południu (Włochy, Francja, Hiszpania) w przeliczeniu na czysty spirytus i na głowę ludności przypada znacznie więcej niż na przykład w Danii, Szwecji, Finlandii, czy w Polsce. A skutki są znacznie mniej bolesne - to nam, niestety, przypisuje się arogancję, awanturnictwo, agresywność, aż wreszcie dochodzi do poważnej choroby jaką jest alkoholizm. Z czego to wynika? Czy z nieumiejętności picia? To na pewno też, ale jest jeszcze coś. Po wielu badaniach wysnuto wniosek, iż szkody wywołane alkoholem są uwarunkowane ekologicznie, czyli nasila się wtedy, gdy w organizmie brakuje soli wapnia, magnezu, selenu, cynku, litu oraz niektórych witamin (C, A, E i z grupy B). A alkohol jeszcze obniża poziom tych metali, a także ułatwia przenikanie - zwłaszcza do mózgu - metalom ciężkim.

Ciekawostka - dlaczego, pomimo iż zarówno górale jak i Kaszubi piją alkohol litrami, to górale rozrabiają, są znani ze swej porywczości, zaś wśród Kaszubów takie ekscesy są sporadyczne? Otóż właśnie z powodu litu - na Pomorzu jest go 300 razy więcej niż w górach - jest w wodzie, powietrzu i glebie.

* * *

Nałogowy alkoholizm to stan na pograniczu choroby i przestępstwa. Najczęściej tylko przypadek decyduje o tym, czy delikwent trafia do więzienia czy do szpitala. Najczęściej zaczyna się od jednego kieliszka... ale na nim się nie kończy. Dlaczego pijemy? Przyczyn jest wiele, a jeszcze więcej można sobie wymyślić. Problemy? Alkohol na pewno ich nie rozwiąże, co najwyżej na chwilę przytłumi, a ostatecznie przysporzy nowych. Chcemy coś uczcić? Nie ma sprawy, kieliszek dobrego wina - w dyskretny, wyrafinowany sposób podkreśla znaczenie uroczystej, szczęśliwej chwili, nadając jej przy tym mnóstwo ciepła. Przynajmniej mamy wtedy pewność, że ją zapamiętamy!

* * *

A co jeśli już wypijemy o jednego za dużo? Kac jest jak najbardziej słuszną karą za nadużycie alkoholu! Budzisz się z uczuciem niesmaku, masz zgagę (delikatnie mówiąc), głowa ci pęka. Dobrze ci tak! Źle się czujesz? Nie wątpię! Zapamiętaj ten stan. Przy następnej okazji do picia przypomnij go sobie.

No tak, ale co z tym zrobić? Podobno wymyślono już jakiś rewelacyjny lek na kaca, ale póki co jesteśmy skazani na tradycyjne sposoby. Wiele osób twierdzi, iż skutecznym sposobem jest leczyć kaca klinem. Może i skuteczne ale po tym wyleczonym pojawi się nowy i tak można w kółko, aż któregoś dnia obudzisz się na ulicy... albo w izbie wytrzeźwień... Same przyjemności!

A poważnie - po pierwsze - nie jedz nic na siłę, niech twój żołądek odpocznie, dosyć się już nacierpiał. Pomóc ci może kleik, popij go herbatką z cytryną i miodem. Zażyj proszek od bólu głowy oraz 10 tabletek witaminy B i C - tobie może nie potrzebne, ale twojemu organizmowi na pewno. Jeśli jesteś palaczem - co najmniej do obiadu nie pal. Zamiast tego wypij filiżankę mocnej, czarnej kawy. Po bardzo lekkim obiedzie prześpij się godzinkę. Nie pomogło? To jeszcze jeden proszek popij słabą, mocno osłodzoną herbatą i połóż się. Wstaniesz nowo narodzony. Zanim się napijesz następnym razem pomyśl, czy ci się to opłaca.

* * *

Podsumowując - pij alkohol, ale okazjonalnie, w niedużych ilościach i pod warunkiem, że okazje są sporadyczne. Jeżeli sam masz pić to pij, ale tylko na własny rachunek, nie namawiaj nikogo do picia alkoholu, a już na pewno nie kobiety w ciąży, karmiące matki czy dzieci. Pamiętając o korzyściach płynących z picia niewielkich ilości, nie zapominaj o złych lub wręcz tragicznych skutkach przepicia.

Karolina Kaczmarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy