Reklama

Kosmiczny Teleskop Nancy Grace Roman już gotowy do budowy. Oto następca Teleskopu Jamesa Webba

Za 6 lat w przestrzeni kosmicznej pojawi się zupełnie nowy kosmiczny teleskop, który pozwoli ludzkości poznać tajemnice otchłani Wszechświata. Kosmiczny Teleskop Hubble'a czy Jamesa Webba nie będą miały z nim żadnych szans.

Wizja artystyczna Kosmicznego Teleskopu Nancy Grace Roman

Według planu NASA, Nancy Grace Roman Space Telescope (WFIRST) będzie następcą nie tylko słynnego i zasłużonego dla nauki Hubble'a, ale również Spitzera, a nawet jeszcze nie wyniesionego w kosmos Jamesa Webba. Agencja chce, aby pokazał nam Wszechświat takim, jakim go do tej pory jeszcze nie widzieliśmy. Urządzenia ma być gotowe do lotu w kosmos w połowie roku 2027.

Amerykańska Agencja Kosmiczna poinformowała, że projekt właśnie przeszedł krytyczny przegląd. Oznacza to, że teraz nic już nie stoi na przeszkodzie w jego realizacji. Za kilka miesięcy powinny rozpocząć się prace nad budową nowego instrumentu do obserwacji otchłani kosmosu.

Reklama

Abyście zrozumieli, jak potężnymi możliwościami będzie dysponowało to urządzenie, wystarczy wspomnieć o jednym z najbardziej charakterystycznych zdjęć wykonanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Jest nim Ultra Głębokie Pole Hubble'a, które odsłoniło niezliczone galaktyki we Wszechświecie, sięgające kilkuset milionów lat wstecz po Wielkim Wybuchu. Hubble przyglądał się pojedynczemu skrawkowi pozornie pustego nieba przez setki godzin, począwszy od września 2003 roku. Astronomowie po raz pierwszy odsłonili ten gobelin galaktyk w 2004 roku. Możecie go zobaczyć na załączonym filmie.

Nancy Grace Roman Space Telescope będzie w stanie sfotografować obszar nieba o 200 razy większym polu widzenia, niż teleskop Hubble'a. Dane mają być też przesyłane na Ziemię z 500 razy większą prędkością. Teleskop ma mieć średnicę 2,4 metra i pozwoli naukowcom bliżej poznać tajemnicę ciemnej materii. Będzie on badał rozległe obszary nieba w podczerwieni, poszukując odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące struktury i ewolucji Wszechświata, a także da nam większą wiedzę na temat egzoplanet, na których może egzystować życie.

Agencja planuje zakończenie jego budowy w 2024-2025 roku, ale urządzenie przejdzie jeszcze testy i ostatecznie będzie gotowe do lotu w 2027 roku. Będzie to jedna z najważniejszych misji Agencji po wyniesieniu na orbitę Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba, co nastąpi jeszcze w tym roku. Budowa WFIRST i umieszczenie go w punkcie libracyjnym L2, 1,5 miliona kilometrów od Ziemi, będzie kosztowało w sumie ok. 3,2 miliarda dolarów.

Co ciekawe, kolejny potężny teleskop, który niesamowicie rozszerzy naszą wiedzę o Wszechświecie będzie korzystał z jednego z dwóch luster otrzymanych od Narodowego Biura Rozpoznania, działającego w ramach Amerykańskiej Agencji Wywiadowczej (CIA). Wcześniej miało one służyć Agencji w misjach szpiegowania strategicznych instalacji militarnych różnych krajów świata, jednak ostatecznie program zamknięto, a niezwykle precyzyjne instalacje przekazano na potrzeby NASA.

Jeśli kilka lat temu CIA uznała, że takie lustra do szpiegowiskich systemów obserwacyjnych są już dla niej mocno przestarzałe, to możemy sobie tylko wyobrażać, jakimi futurystycznymi technologiami obecnie dysponuje amerykańska armia. Szkoda, że nie mogą one posłużyć do budowy nowych teleskopów, które pomocą nam badań przestrzeń kosmiczną, tylko używane są w celach szpiegowskich.

Agencja zastanawia się obecnie, z pomocą jakiej firmy wynieść WFIRST w kosmos. Tutaj rozważa się dwie opcje, SpaceX i rakietę Falcon Heavy lub United Launch Alliance i rakietę Delta IV Heavy. Chociaż NASA podejmie ostateczną decyzję dopiero za kilka lat, to jednak już teraz, patrząc z punktu widzenia ostatnich niesamowitych osiągnięć SpaceX na polu drastycznego obniżenia kosztów misji kosmicznych poprzez recykling rakiet, prawdopodobnie to właśnie firma Elona Muska wykona to karkołomne zadanie za pomocą swojego szykowanego Starshipa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy