Reklama

DivX i Xvid w twojej kieszeni

Czy można zmieścić multimedia w kieszeni? Testujemy dwa odtwarzacze Creative - Creative Zen V Plus oraz Creative Zen Vison W.

Dzisiaj przenośne odtwarzacze MP3 to standard, za niewielką cenę można dostać, mniej lub bardziej udany, player muzyczny. Jednak rynek nieustannie wymusza kolejne innowacje, a kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Standardem stają się multimedialne odtwarzacze, które ochrzczono nazwą Portable Multimedia Player (PMP). W USA hasło PMP przede wszystkim kojarzy się z Apple i iPodem video, jednak w Europie nie jest to takie oczywiste. O prym walczy ze sobą kilka firm, a za głównego konkurenta Apple wielu uznaje firmę Creative.

Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, ale pochodząca z Singapuru firma wygrała w zeszłym roku "bitwę o patenty" z Apple. Jeden z największych konkurentów firmy z jabłuszkiem, zarzucił jej wzorowanie się na pomyśle pochodzącym z serii odtwarzaczy Zen. Obie firmy w sierpniu 2006 roku podpisały ugodę w tej sprawie, na mocy której Creative otrzymał 100 milionów dolarów. Aktualnie obie firmy "pięknie się różnią" - Creative tworzy produkty "przyjazne iPodowi", jednocześnie promując własne odtwarzacze.

Reklama

Dane nam było przetestować dwa modele promowanej przez Creative rodziny Zen - Creative Zen V Plus z 2-gigabajtowym dyskiem oraz Creative Zen Vision W z 30-gigabajtowym dyskiem. Oto nasze przemyślenia.

Creative Zen V Plus

Creative Zen V Plus to multimedialne odtwarzacze, które oprócz obsługi plików dźwiękowych mogą służyć jako przeglądarka zdjęć oraz player plików wideo. Oczywiście, z wyświetlaczem OLED o rozmiarach 128 na 128 pikseli nie należy liczyć na cuda, ale zawsze można spróbować - o gustach się nie dyskutuje.

W zestawie znajdziemy, oprócz odtwarzacza, słuchawki, kabel USB 2.0 oraz kabel do wejścia liniowego. Ten ostatni umożliwia nagrywanie sygnału z innych urządzeń audio bez udziału komputera PC - naprawdę ciekawa i przydatna funkcja. Zen V Plus ma także wbudowany mikrofon, dzięki czemu możemy z niego zrobić mini-dyktafon. Mini jest tutaj dobrym słowem, ponieważ player jest dość niewielkich wymiarów: 43.5 na 67.5 na 15.9 mm.

W zestawie znajdziemy jeszcze instrukcję, futerał oraz płytę CD. Ta ostatnia ma wbrew pozorom duże znaczenie. Dzięki niej możemy zainstalować 4 programy firmy Creative: Zen V Media Explorer, Creative Media Source 5, ZenCast Organizer i Audible Manager. W czym będą nam one pomocne?

Prawie jak iTunes

Pozornie Zen V Media Explorer i Creative Media Source 5 przypominają trochę iTunes Apple, jednak umieszczenie na płycie z zestawem tego typu programów nie jest jedynie próbą wymierzenia policzka Apple - wymienione aplikacje ułatwią nam konwersję plików wideo oraz plików graficznych, aby przesłać je potem na zakupionego Zena. Zasadniczo oba programy mają podobne funkcje, jednak można chyba powiedzieć, że Creative Media Source 5 daje nam więcej możliwości. Podobnie jak i w przypadku iTunes, dzięki programom Creative nie tylko możemy przerzucić na Zena multimedia, ale i zripować płytę CD z muzyką czy wypalić sobie własną kolekcję z posiadanych zbiorów. Na szczęście odtwarzacze z rodziny Zen, w przeciwieństwie do iPodów, nie wymagają przerzucania plików MP3 przy pomocy firmowego programu - można je po prostu skopiować do odpowiedniego folderu.

ZenCast Organizer to program umożliwiający pobieranie podcastów. Zapewne zmiana przedrostka "pod" na "zen" ma zlikwidować ewentualne skojarzenia z iPodami. Audible Manager umożliwia natomiast zarządzanie cyfrowymi książkami w wersji audio.

Do tablicy została już wywołana funkcja wideo. Co prawda, jak napisałem, przy tak niewielkich rozmiarach wyświetlacza nie należy spodziewać się cudów, ale Zen V Plus z plikami wideo radzi sobie całkiem nieźle (filmy odtwarzane są z szybkością 15 klatek na sekundę). Konwersja trwa kilka do kilkunastu minut (zależnie od objętości pliku) - jednak nie jest to zaskakujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, do jak małej rozdzielczości konwertowane są filmiki - 128 na 128 pikseli.

Co jeszcze potrafi Creative Zen V Plus? Urządzenie ma tuner radiowy z możliwością zapamiętania 32 stacji, co wraz z wspomnianą funkcją nagrywania robi z potencjalnego zakupu coś więcej, niż tylko zwyczajny player. Do tego dochodzi jeszcze opcja pracy w trybie dysku flash z szybkim interfejsem USB 2.0. Player ma także polskie menu, co nadal nie jest tak bardzo powszechne (przekonamy się o tym za chwilę, podczas opisu Creative Zen W).

W praktyce odtwarzacz spisuje się nieźle, chociaż początkowo poruszanie się po menu za pomocą "dżojstika", jaki posiada Zen V, budzi trochę mieszane uczucia - miałem wrażenie, że zaraz coś się popsuje, ale to było czysto subiektywne przemyślenie. Także i sama obudowa nie przypadła mi do gustu, wyglądając na trochę zbyt plastikową, chciałoby się powiedzieć: "zabawkową". Ale raz jeszcze - wszystko zależy od klienta. Po zapoznaniu się z Zen V Plus, przeszedłem do "głównego dania", czyli do Creative Zen W.

Creative Zen Vison W

Któż nie marzył o tym, aby podczas długiej podróży nie obejrzeć sobie jakiegoś ciekawego filmu? Creative Zen W przychodzi na ratunek wszystkim w potrzebie, dostarczając upragnionych wrażeń wideo. Po wyjęciu Portable Multimedia Playera (to określenie pasuje w tym przypadku jak ulał) z pudełka, można przeżyć pierwsze, jak najbardziej pozytywne, zaskoczenie - ekran Creative Zen W jest praktycznie wielkości iPoda video (4,3 cale). Co prawda sam design urządzenia przywodzi trochę na myśl przenośnie konsole z lat 90. (na przykład Game Gear firmy Sega - ale to moje zdanie), nie do końca pasując do połowy "lat dwutysięcznych", ale można zaakceptować taki wybór producenta - sprzęt jest ergonomiczny, a sam wspomniany wyświetlacz LCD jest bez wątpienia jednym z największych plusów Creative Zen W.

Pozytywnym zaskoczeniem był także osprzęt, jaki znalazłem w pudełku - słuchawki, kabel USB 2.0, gustowny futerał, kable chinch do podłączenia playera do odbiornika TV, a także ładowarka sieciowa, z dodatkową przejściówką na brytyjskie gniazdka (?). Całkiem niezła kolekcja, szczególnie w porównaniu z tym, co nieraz dołącza do kupowanego sprzętu konkurencja.

W zestawie znajdziemy także płytkę z opisywanymi powyżej programami, z tą jednak różnicą, że zamiast Zen V Media Explorer możemy (a raczej musimy) zainstalować Zen W Media Explorer. Schemat działania programów jest dokładnie taki sam - pomogą nam one w przerzucaniu multimediów "na pokład" odtwarzacza. Creative Zen W obsługuje m.in. formaty: MPEG1/2/4, DivX, XviD i WMV, audio: MP3, WMA i WMA z DRM (z cyfrową ochroną praw autorskich) oraz format zdjęć JPG. Zachęcająco brzmi opcja odtwarzania popularnych w naszym kraju (ciekawe dlaczego...) plików DivX i XviD. Jednak sprawa nie jest taka prosta.

Po pierwsze, opisywany produkt obsługuje wyłącznie DivX 4 i 5. A po drugie, pliki w formacie XviD będą odtwarzane jeśli zostały zakodowane jako standardowy plik MPEG-4 Simple (SP) lub Advanced Simple Profile (ASP) bez GMC. W praktyce oznacza to długotrwałą konwersję filmu przy pomocy zamieszczonego na płycie oprogramowania (chociaż można i używać innego softu). Czas trwania konwersji zależy od wybranej przez nas jakości (są trzy opcje) oraz od szybkości naszego komputera - konwersja na najlepszą jakość (około 400 MB dla filmu na jednej płycie) może zając nawet około 3 godzin. Zależy to jednak od wielu czynników, oprócz wspominanej szybkości, także i od samego filmu (rodzaj kompresji, kodeka). Niektóre produkcje można skonwertować przy pomocy Creative Media Source 5 w kilkanaście minut (metoda drag and drop).

Film zostaje przekonwertowany do rozdzielczości ekranu odtwarzacza (480 na 272) - wideo ma dobrą jakość, nawet jeśli wybierzemy gorszą konwersję. Dodatkowo, można zmieniać obraz z formatu 4:3 do 16:9. Baterie wytrzymują około 4 godzin podczas oglądania plików wideo. Wielkim rozczarowaniem jest natomiast brak obsługi polskich napisów do filmów! Wszyscy regularnie oglądający filmy na komputerze wiedzą, jak ważne są napisy, szczególnie dla osób nie znających danego języka. Tutaj Creative rzeczywiście rozczarował.

Moje fotosy

Kwestia "Zen W a sprawa polska" dotyczy także braku polskiego menu. Jest to dość zaskakujące, bo skoro Zen V mógł pochwalić się taką opcją, to czemu ten odtwarzacz już nie? Oczywiście, poruszanie się po menu nie sprawia większego problemu, ale fakt pozostaje faktem. Podobnie jak Creative Zen V, także i Vision ma opcję dyktafonu (pliku nagrywają się w formacie WAV) oraz pozwala on swojemu użytkownikowi na słuchanie radia (32 stacje w pamięci). Sprzęt bardzo dobrze spisuje się także jako podręczna przeglądarka zdjęć. Zgromadzone fotografie można przeglądać w formie slide show (z muzyką w tle). Istnieje także opcja skorzystania z kart CompactFlash typu I i II, niestety, zdjęć nie można przeglądać prosto z karty - trzeba je zrzucić na dysk odtwarzacza.

Nie trzeba chyba opisywać funkcji odtwarzania muzyki - działa ona bardzo dobrze. Jednak przy takich gabarytach trudno mówić o wsadzeniu odtwarzacza do kieszeni. Zen Vison W przede wszystkim funkcjonuje jako player do filmów, słuchanie muzyki ma tu charakter drugorzędny. Dla myślących o wygodnym i małym odtwarzaczu muzycznym, zalecany jest raczej pierwszy testowany produkt.

Stan zen

Creative Zen V Plus oraz Creative Zen Vison W to produkty godnie reprezentujące markę. W serii V Plus rozczarowuje trochę obudowa oraz sam design (to moje osobiste zdanie), znowu Zen Vision W negatywnie zaskakuje takim szczegółem jak brak możliwości odtwarzania napisów. Produkty te z miesiąca na miesiąc tanieją, dając każdemu szansę na rozkoszowanie się multimediami w wersji przenośnej. Wszystko zależy od kieszeni klienta. W każdym wyjściu, można spokojnie powiedzieć, że Creative nie zostanie zapamiętany jedynie jako firma, która zrobiła kiedyś Sound Blastera.

Łukasz Kujawa

Creative Zen V Plus - Zobacz porównanie cen w serwisie Bazzar.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy