FBI alarmuje. Coraz więcej cyberataków powiązanych z fizycznymi groźbami
Cyberataki to od wielu lat jedno z głównych zagrożeń dla firm i instytucji publicznych, jednak najnowsze dane wskazują na wyraźną zmianę charakteru tych działań. Coraz częściej przestępcy nie ograniczają się już do ataków na systemy informatyczne, lecz sięgają po bezpośrednie zastraszanie ofiar, w tym groźby przemocy fizycznej.

Jak dowiadujemy się z nowej publikacji BBC, zjawisko to - jeszcze niedawno marginalne - zaczyna przybierać skalę systemową i zmienia sposób postrzegania cyberprzestępczości jako zagrożenia wyłącznie wirtualnego.
Według danych amerykańskich służb liczba zgłoszonych cyberataków przekroczyła w ostatnim roku milion przypadków, osiągając najwyższy poziom w historii. Towarzyszą temu rosnące straty finansowe, liczone w dziesiątkach miliardów dolarów rocznie. Podobny trend obserwowany jest również w Europie, gdzie liczba incydentów także osiąga rekordowe wartości.
Rekordowa liczba ataków i rosnące straty
Standardowy schemat działania przestępców pozostaje niezmienny: włamanie do systemu, kradzież danych lub zablokowanie dostępu, a następnie żądanie okupu - zmienia się jednak sposób wywierania presji. Nowym elementem jest wykorzystywanie danych osobowych pracowników, w tym adresów zamieszkania, do bezpośredniego zastraszania.
Przestępcy kontaktują się z ofiarami telefonicznie lub wysyłają groźby, demonstrując, że posiadają szczegółowe informacje na ich temat. Tego typu działania mają na celu wywołanie presji psychologicznej i przyspieszenie decyzji o zapłacie okupu.
Od cyberataku do realnego zagrożenia
W niektórych przypadkach granica między światem cyfrowym a fizycznym zaciera się jeszcze bardziej. Odnotowano sytuacje, w których atakujący przejmowali kontrolę nad urządzeniami przemysłowymi, potencjalnie narażając ludzi na niebezpieczeństwo.
Równolegle rozwija się zjawisko określane jako "violence-as-a-service", polegające na zlecaniu działań przemocowych osobom trzecim. W praktyce oznacza to możliwość zamówienia zastraszania, stalkingu czy nawet fizycznego ataku.
Analizy wskazują, że za część takich działań odpowiadają bardzo młodzi sprawcy, często działający wyłącznie z pobudek finansowych. Zamiast bezpośrednio angażować się w przemoc, wykorzystują oni internet do rekrutowania wykonawców. Taki model działania znacząco utrudnia identyfikację sprawców i rozbicie całych struktur przestępczych.
Szczególnie niebezpieczne przypadki dotyczą środowiska inwestorów kryptowalutowych. W ostatnim czasie odnotowano porwania i brutalne akty przemocy powiązane z próbami wymuszenia okupu. Eksperci wskazują, że częściowo należy obwiniać internet, bo publiczne eksponowanie majątku w sieci może zwiększać ryzyko stania się celem ataku.










