W skrócie
- Drugiego dnia konferencji CYBERSEC EXPO & FORUM 2026 w Katowicach uczestnicy rozmawiali o wyzwaniach związanych z cyberbezpieczeństwem w kontekście nowoczesnych smart cities - inteligentnych miast.
- W trakcie panelu eksperci zgodnie uznali, że cyfryzacja miast zwiększa ryzyko cyberataków, a działania administracji powinny skupiać się na procedurach, testach oraz budowaniu kompetencji.
- Dyskutowano także o roli uczelni wyższych w doradzaniu, badaniach i przygotowywaniu rozwiązań dla inteligentnych miast, ze szczególnym naciskiem na współpracę samorządów, biznesu i nauki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia jako smart city
Debatę poprzedziła rozmowa jeden na jeden, w której Jacek Woźnikowski (Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia) oraz Aneta Kaczmarek (Portalsamorzadowy.pl) poruszyli kwestie idei inteligentnych miast. Woźnikowski podkreślił, że smart city to między innymi smart mobility jako integrator transportu zbiorowego. Poinformował, że Metropolia aktywnie buduje GZM Data Store, który stanowi jeden z największych zbiorów danych w Polsce, gromadząc informacje z transportu i roweru metropolitalnego. Celem jest tworzenie intuicyjnych narzędzi, takich jak system dynamicznej informacji pasażerskiej czy wyszukiwarki połączeń.
Wdrażanie systemów napotyka jednak na bariery administracyjne. Użytkownik drogi nie widzi podziału administracyjnego, dlatego operatorzy powinni oferować podobny standard na obszarze całej metropolii. Jako przykład dyrektor Departamentu Rozwoju Społeczno-Gospodarczego i Współpracy podał dawne problemy z rowerami Nextbike, które nie "widziały się" w różnych miastach, uniemożliwiając zwrot pojazdu poza granicą gminy. "Należy myśleć ponadgminnie, ponad granicami" - apelował Woźnikowski.
Rozwiązaniem wspierającym komunikację 41 gmin i GZM mogłoby być narzędzie typu intranet, "cyfrowy dom metropolitarny", działający jak administracyjny cyfrowy bliźniak (umożliwiający sprawną komunikację np. na wzór platformy Discord). Do realizacji tego planu potrzebna jest jednak zgoda zarządu, ponieważ w urzędach wciąż dominuje dość analogowy sposób pracy. Metropolia dysponuje już raportem "Algorytm GZM". Dokument rekomenduje inwestowanie w kadry, walkę z wykluczeniem cyfrowym oraz budowę sieci specjalistów, w tym analityków. Pod koniec 2026 r. planowane jest rozpoczęcie prac nad wdrażaniem mikrorozwiązań usprawniających nawigację na portalach urzędowych.
Cyberataku nie da się uniknąć. "On prędzej czy później będzie"
Uczestnicy dyskusji zgodnie uznali, że cyfryzacja niesie za sobą ogromne ryzyko. "Smart city to zawsze była kwestia bezpieczeństwa" - zauważyła Katarzyna Żółkiewska-Malicka, Chief Security Officer (CSO) z Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Jak podkreśliła, rosnąca liczba aplikacji i systemów oferowanych mieszkańcom to "jedno wielkie zagrożenie", a każdy system stanowi potencjalną podatność i wektor ataku. Ekspertka zaznaczyła też, że wdrażanie przepisów w administracji zależy od dojrzałości organizacji.
Ewelina Włoch, Naczelnik Wydziału Cyfryzacji i Nowych Technologii w Urzędzie Miasta Rybnika, przekazała, że trudnością jest zarówno przekonanie urzędników do wagi cyberbezpieczeństwa, jak i uporządkowanie istniejącej infrastruktury. Zwróciła uwagę, że cyberbezpieczeństwo jest mało medialne i wójt czy burmistrz nie może się nim łatwo pochwalić. Sytuację zmieniają jednak kary nakładane przez ustawę o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC).
"On prędzej czy później będzie" - powiedziała o nieuchronności cyberataku w obecnej sytuacji geopolitycznej. Dodała też, że w budowaniu kompetencji samorządów nie pomaga rotacja pracowników w większych ośrodkach oraz brak rąk do pracy w małych gminach, gdzie często przypada jeden informatyk na urząd. Dodatkowo barierą bywa mentalność spod szyldu "działa, to po co coś zmieniać". Słabymi punktami są też nieraz archaiczne, 20-letnie systemy.
Na tym tle Katowice jawią się jako lider wdrożeń. Łukasz Żółciak, oficer ds. Smart City z Wydziału Obsługi Inwestorów w Urzędzie Miasta Katowice, potwierdził, że duże miasto potrzebuje jednej mapy ryzyka cyfrowego dla całego ekosystemu. "Katowice są dojrzałą organizacją" - zadeklarował, dodając, że dzięki wypracowanym procedurom, oparciu o normę ISO 27001 oraz centralnemu systemowi zarządzania bezpieczeństwem, w mieście "po prostu działa" komunikacja i mitygacja ryzyk. Większość danych przechodzi przez jedną, szyfrowaną sieć światłowodową SilesiaNet, a włodarze mają dobre zrozumienie wagi cyberbezpieczeństwa, dzięki czemu przeznaczają na nie odpowiedni budżet. Wszystko działa w oparciu o wypracowane procedury w ramach zarządzania bezpieczeństwem informacji. "Katowice taką dojrzałość już mają" - skwitował Żółciak.
Kluczowe pierwsze minuty po wykryciu incydentu
Prowadząca panel Aneta Kaczmarek przedstawiła hipotetyczny scenariusz: w mieście dochodzi do awarii systemu sterowania ruchem, spółka wodociągowa traci telemetrię, rozpętuje się medialna burza. Jak włodarze miast powinni zareagować?
Odpowiadając na pytanie o pierwszą godzinę takiego kryzysu, Katarzyna Żółkiewska-Malicka skrytykowała podejście polegające na bezrefleksyjnym "wydrukowaniu papierów i włożeniu do segregatorów", w którym procedury istnieją na papierze przygotowanym na wypadek audytu.
Ekspertka wspomniała też audyt, który wykazał istnienie aż 50 skomplikowanych procedur. Jej zdaniem instrukcje dla pracowników (np. dla portiera) muszą być proste i sprowadzające się do kilku zdań. Często w krytycznym momencie okazuje się, że numery kontaktowe są nieaktualne lub dani odbiorcy już nie pracują. Plan ciągłości działania musi przewidywać, że kluczowa osoba po drugiej stronie może być niedostępna oraz co należy wtedy zrobić.
Agnieszka Olbrycht-Banach, prezes zarządu w Śląskiej Sieci Metropolitalnej podkreśliła, że kluczem jest "testowanie, testowanie i jeszcze raz testowanie" w celu wyrobienia nawyków, działania instynktownego, które eliminuje panikę. Przypomniała, że "małe miasta mogą nawet nie wiedzieć, że adwersarz siedzi już w ich infrastrukturze". Postulowała także wdrożenie przygotowanych wcześniej scenariuszy komunikacyjnych dla mieszkańców, gdyż najgorsza w czasie awarii jest cisza. Wówczas wszyscy interpretują tę sytuację według swojej wyobraźni, co może być pożywką dla dezinformacji i paniki.
W Rybniku, jak wskazała Ewelina Włoch, w przypadku incydentu stosuje się uproszczone zarządzanie. Pierwszy telefon kierowany jest do NASK, gdyż ta organizacja ma najlepsze kompetencje, by minimalizować skutki ataku. Następnie urzędnicy słuchają poleceń lidera od cyberbezpieczeństwa. Ekspertka podzieliła się też informacją, że urzędnicy przechodzą "socjotesty", dzięki którym stają się bardziej czujni na socjotechnikę.
Z kolei w Katowicach za codzienne mitygowanie ryzyk odpowiada Biuro Zgodności i Bezpieczeństwa (BZB). Łukasz Żółciak podał przykład pożaru odpadów w Siemianowicach Śląskich, gdzie dzięki sprawnym procedurom poszczególnych jednostek, a także przygotowaniu Wydziału Komunikacji Społecznej, polecenia odpowiednim służbom wydano w ciągu 3 minut. Żółciak podkreślił też wagę precyzyjnych umów z dostawcami - należy jasno opisywać błędy krytyczne i wprowadzać "potężne kary umowne", aby samorząd nie musiał sam płacić kar przewidzianych w ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC).
Rola nauki i skala zagrożeń w nowoczesnych miastach
Łukasz Żółciak przytoczył słowa Dariusza Kluski z Taurona, wedle których spółka ta zmaga się z ponad 100 tys. prób ataków w skali roku (w tym DDoS), z których część jest wyłapywana przez firewalle, XDR-y i inne zabezpieczenia. W ocenie eksperta, w przypadku tak dużego miasta jak Katowice, można mówić o zbliżonych liczbach.
W tym kontekście kluczowa staje się rola uczelni wyższych. Marcin Staniek, prorektor ds. współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym na Politechnice Śląskiej, szczegółowo wyjaśnił, jak powinna wyglądać współpraca samorządów z uczelniami wyższymi - w tym technicznymi - oraz jaką rolę mają one do odegrania w procesie budowania bezpiecznych, inteligentnych miast. Zwrócił uwagę, że Politechnika bardzo silnie współpracuje już z miastem Gliwice w ramach sieci metropolitalnej, i wskazał na cztery kluczowe obszary, w których uczelnie techniczne powinny aktywnie działać.
Pierwszym z nich jest rola doradcza, w ramach której uczelnie wyższe mogą i powinny współtworzyć strategie oraz standardy dla organizacji zarządzania bezpieczeństwem w samorządach. Drugi stanowi obszar badawczy, bowiem rozwiązania z zakresu smart city nie są jeszcze do końca gotowe i generują wiele problemów. Rola ta pozwala dokładnie analizować to, co dzieje się w przestrzeni miejskiej. Dzięki temu można realizować różne strategie i symulacje, aby wiedzieć, co w miastach metropolii będzie się działo, co z kolei pozwoli zidentyfikować sytuacje krytyczne i symulacyjnie się na nie przygotować.
Kolejnym kluczowym zadaniem jest projektowanie i testowanie bezpiecznych środowisk. Prorektor zaznaczył, że lepiej te wszystkie zagrożenia przetestować na uczelniach - w odciętych środowiskach i laboratoriach - niż bezpośrednio w miastach, i w ten sposób tworzyć odpowiedź dla włodarzy miast do implementacji. Naukowiec stanowczo podkreślił przy tym, że "miasto nie może być testerem", i to właśnie uczelnie muszą zapewnić do tego bezpieczną przestrzeń, np. w formie cyfrowych bliźniaków, które odwzorowują miasta i jego wszystkie sieci. Pozwoli to później lepiej reagować na incydenty, które będą występowały, oraz szukać rozwiązań, jak ograniczyć ich skutki. Ostatnia rola to rola kompetencyjna - ponieważ najlepsze technologie nie pomogą, gdy brak będzie kompetencji po stronie ludzi.
Odnosząc się do pytania, czy samorząd może po prostu zapukać i poprosić o pomoc, prorektor jednoznacznie zapewnił o pełnej otwartości środowiska uczelnianego. Poinformował, że Politechnika Śląska posiada dedykowane centrum do spraw cyberbezpieczeństwa i zaprasza do współpracy wszystkie podmioty szukające wsparcia, zarówno firmy, jak i miasta. "Zachęcam do wspólnego działania. Proszę się nie bać uczelni, zapraszam do kontaktu, będziemy wspólnie działać" - podsumował Marcin Staniek.
Podsumowując dyskusję o nieprzewidywalności zagrożeń dla nowoczesnych smart cities, Katarzyna Żółkiewska-Malicka skomentowała, że "ile byśmy się nie uczyli, nie jesteśmy w stanie się przygotować na wszystko". Doskonałym tego przykładem była historia przytoczona przez Łukasza Żółciaka - w jednej z placówek publicznych (domu dziecka) dwójka podopiecznych kupiła w darknecie za 5 dolarów prosty atak DDoS, aby odegrać się na rywalach w grze sieciowej. Choć sam atak zawiesił komputery przeciwników na zaledwie parę minut, w tym czasie powstała luka w zabezpieczeniach warstwy sieciowej, która pozwoliła zewnętrznemu intruzowi na wejście do systemu i pobranie danych z całej jednostki publicznej.
Dyskusja ta, podobnie jak poprzednie, wpisuje się w motto tegorocznej edycji CYBERSEC EXPO & FORUM 2026, "We are the firewall". Zgodnie z tym hasłem to nie tylko nowoczesne technologie i zapory sieciowe, ale przede wszystkim ludzie - od urzędników, przez lokalnych liderów, aż po samych mieszkańców - stanowią kluczową linię obrony. Bezpieczeństwo nowoczesnych smart cities nie zależy wyłącznie od milionowych inwestycji w infrastrukturę, lecz w takiej samej mierze od codziennych nawyków i kompetencji, wypracowanych procedur oraz ścisłej współpracy między samorządami, biznesem i nauką.











