Niewybuchy w garażu, saperzy w akcji. Znalezisko podczas sprzątania
Pozostałości po wojnach światowych są regularnie znajdowane podczas prac budowlanych, spacerów po lesie czy przeprowadzania porządków. Ostatnio na amunicję z czasów I wojny światowej natrafił 26-latek w trakcie sprzątania garażu swoich dziadków. Na miejsce wezwano służby.

"Wybuchowe odkrycia". Znalezisko z I wojny światowej w garażu
Choć od zakończenia obu wojen światowych minęły już dziesięciolecia, ich ślady wciąż odnajdywane są w wielu miejscach. Szczególnie niebezpieczne pozostają niewybuchy, które regularnie wychodzą na światło dzienne podczas codziennych prac i dużych inwestycji. Historia zna wiele takich przypadków - do "wybuchowego odkrycia" doszło m.in. podczas budowy trasy S19 na odcinku Dukla-Barwinek, gdzie saperzy natrafili na około 20 tys. sztuk amunicji z czasów II wojny światowej.
Niebezpieczne pozostałości wojenne znajdowano niejednokrotnie także podczas prac w ogrodzie: przy sadzeniu drzew, jak miało to miejsce przy kościele w woj. podlaskim, czy nawet podczas koszenia trawy. Niekiedy amunicję z I i II wojny światowej znajdowano też w trakcie sprzątania domu czy garażu. Właśnie taki przypadek miał miejsce niedawno i zakończył się interwencją saperów.
Dwa pociski z 1916 roku. Sprawą zajęli się saperzy
26‑letni George Cheetham pomagał swojej babci w opróżnianiu domu w Hampshire w Anglii po tym, jak dziadek zmarł i kobieta zdecydowała się na przeprowadzkę. Do zadań 26-latka należało m.in. uporządkowanie garażu.
Podczas pracy mężczyzna znalazł coś nietypowego, czego standardowo nie trzyma się w takim miejscu. Na krześle umieszczonym w rogu na tyłach budynku leżały dwa ciężkie obiekty. W rozmowie z mediami 26-latek przyznał, że podczas sprzątania przypomniało mu się, iż dziadek kiedyś już mu je pokazywał, była to stara amunicja - "Miałem chyba trzy lata".
Na miejsce wezwano policję, która po przeprowadzeniu oględzin zadecydowała o poinformowaniu o sprawie wojska.
Niewybuchy w garażu. "Pamiątka" po pradziadku
Wezwani specjaliści przeprowadzili analizę i wykazano zawartość materiałów wybuchowych. Oddział saperów zabrał niewybuchy, by przeprowadzić kontrolowaną detonację
Jak poinformowano, były to dwa pociski przeciwlotnicze lub przeciwpancerne z czasów I wojny światowej - na obiektach był wygrawerowany rok 1916.
Sprawa zakończyła się pomyślnie i nikt nie ucierpiał. Skąd amunicja wzięła się w garażu dziadków George'a? Uważa się, że pociski mogły należeć do pradziadka mężczyzny, który w ramach służby wojskowej działał w Afryce Północnej i przywiózł "kilka pamiątek".
O całej sprawie George Cheetham informował na portalu X. Jak powiedział mediom, zaskoczył go odzew, a sprawa zdobyła szczególny rozgłos w USA.
- Wielu Amerykanów kontaktowało się ze mną, mówiąc, że nigdy nie powinienem był ich oddać - mówił Cheetham. - To dziwne. Myślę, że za bardzo kochają broń - a lepiej dmuchać na zimne - skwitował 26-latek.










