W skrócie
- 22-letni obywatel Singapuru, Malone Lam, przyznał się do kierowania siatką przestępczą odpowiedzialną za kradzież kryptowalut o wartości 245 mln USD.
- Gang wykorzystywał socjotechnikę, podszywając się pod pracowników Google i Gemini, aby wyłudzić dane dostępowe do portfeli mieszkańców USA.
- Po kradzieży przestępcy prali pieniądze, kupowali luksusowe auta i zegarki oraz bawili się w klubach w Miami i Los Angeles.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
22-latek na czele szajki złodziei kryptowalut
Młody obywatel Singapuru, Malone Lam, oficjalnie przyznał się przed amerykańskim sądem do udziału w szajce przestępczej odpowiedzialnej za kradzież kryptowalut o wartości ponad 245 mln USD. Był to jeden z największych incydentów tego typu w historii Stanów Zjednoczonych. Wyrok w jego sprawie jeszcze nie zapadł, jednak za złamanie przepisów ustawy o przestępczości zorganizowanej grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności. Prowadząca sprawę sędzia Colleen Kollar-Kotelly nie wyznaczyła jeszcze dokładnego terminu ogłoszenia wyroku.
Oskarżony przybył do USA w październiku 2023 r. i pozostał w kraju po wygaśnięciu wizy w styczniu 2024 r. Z ustaleń śledczych wynika, że 22-latek porzucił edukację szkolną w wieku 14 lat, a w kolejnych latach stanął na czele międzynarodowej siatki przestępczej. Grupa zaczęła się rozrastać od końca 2023 r., rekrutując co najmniej 18 współpracowników działających w miastach od Kalifornii po Nowy Jork, a także poza granicami Stanów Zjednoczonych.
Śledczy wskazują, że przełom w postaci przyznania się do winy przez Lama stanowi kluczowy krok w rozbiciu szajki. Mężczyzna posługiwał się w sieci wieloma pseudonimami, takimi jak "Anne Hathaway", "$$$" czy "King Greavy". Przez wiele miesięcy koordynował działania hakerów, dzieląc zadania i wybierając cele na terenie całego kraju. W końcu został złapany. "Jeśli zbudujesz cyberprzestępcze imperium, znajdziemy cię, zlikwidujemy twoją działalność i pociągniemy do odpowiedzialności" - skomentowała prokurator Jeanine Pirro.
Organizacja przestępcza skupiała głównie młodych ludzi, którzy poznawali się za pośrednictwem internetowych platform dla graczy (możliwe, że chodzi o Discorda). Do tej pory zarzuty usłyszało 18 osób, z których 11 przyznało się już do winy. Dochodzenie wykazało, że członkowie grupy prowadzili wyrafinowane operacje, aby uzyskać dostęp do majątku swoich ofiar.
Używali socjotechniki, by wyłudzać dostęp do portfeli Bitcoina
Największy skok, który przyniósł grupie gigantyczny majątek, miał miejsce w sierpniu 2024 r. Prawie ćwierć miliarda dolarów w kryptowalucie Bitcoin zostało skradzione jednemu mieszkańcowi Waszyngtonu. Napastnicy wykorzystali zaawansowane techniki inżynierii społecznej, manipulując poszkodowanym tak, aby przekazał im dane dostępowe do swoich kont. Wspólnicy Lama podszywali się pod przedstawicieli firmy Google oraz giełdy kryptowalutowej Gemini.
Przejęcie pełnego dostępu do Dysku Google oraz kodów zabezpieczających pozwoliło przestępcom na wyprowadzenie ponad 4,1 tys. Bitcoinów. Szajka nie ograniczała się jednak wyłącznie do oszustw w cyberprzestrzeni. W niektórych przypadkach sprawcy włamywali się do domów ofiar, aby bezpośrednio zdobyć dane niezbędne do opróżnienia cyfrowych portfeli.
Natychmiast po udanej kradzieży sprawcy przystępowali do prania brudnych pieniędzy. Lam i jego wspólnicy zamieniali skradzione tokeny na gotówkę za pośrednictwem skomplikowanej sieci transakcji. Pieniądze były błyskawicznie transferowane na konta bankowe, po czym kupowano za nie fizyczne aktywa, co miało utrudnić organom ścigania tropienie pochodzenia środków.
Skala przestępstwa i bezczelność sprawców sprawiły, że sprawa szybko zyskała rozgłos w całych Stanach Zjednoczonych. Ofiara z Waszyngtonu straciła dorobek życia w zaledwie kilkanaście minut, co pokazuje skuteczność socjotechniki. Warto wspomnieć, że był to ulubiony oręż słynnego hakera, Kevina Mitnicka. Już ponad trzy dekady temu wiedział on, że ludzie są najsłabszym ogniwem i znacznie łatwiej jest wyciągnąć od nich informacje niż przełamywać zabezpieczenia systemów informatycznych.
Inżynieria społeczna ma się niestety dobrze po dziś dzień, czego przykładem są kampanie phishingowe w internecie, oszustwa telefoniczne metodą na wnuczka albo na policjanta, a także wyłudzanie dostępów do portfeli kryptowalut.
Przez wiele tygodni przestępcy pławili się w luksusach
Zdobyte nielegalnie środki posłużyły przywódcy gangu do finansowania niezwykle wybujałego stylu życia. Eldorado trwało przez kilkanaście tygodni. Malone Lam wynajmował luksusowe rezydencje w Miami, Los Angeles oraz Hamptons, a po kraju podróżował prywatnymi odrzutowcami. Na co dzień towarzyszył mu opłacony zespół prywatnych ochroniarzy. Podczas imprez w klubach nocnych potrafił wydać ogromne kwoty, w tym 569 tys. USD podczas jednej nocy w Los Angeles.
Rozrzutność oskarżonego stała się wręcz legendarna w środowisku klubowym w Kalifornii i na Florydzie. W trakcie imprez oskarżony i jego znajomi rzucali w tłum luksusowymi torebkami Hermes Birkin o wartości kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Kupowali także ekskluzywne zegarki, których ceny sięgały 2 mln USD za sztukę, oraz markowe ubrania.
FBI ustaliło, że z uzyskanych środków zakupiono ponad 30 luksusowych i sportowych samochodów. Wśród nich znalazły się tuningowane modele Porsche, Lamborghini i Ferrari, a ceny poszczególnych pojazdów wahały się od 100 tys. USD do 3,8 mln USD. Kiedy na sali sądowej padło pytanie o to, które z tych aut zakupił osobiście, oskarżony przyznał, że potrzebuje czasu na przypomnienie sobie szczegółów.
Beztroskie wydawanie skradzionego majątku zwróciło na niego uwagę lokalnych służb. Młody Singapurczyk szybko stał się postacią rozpoznawalną, co ułatwiło śledczym zbieranie dowodów na jego przestępczą działalność. "Zawsze rozmawialiśmy o tym, jak by to było, gdybym wpadł, ale nigdy nie myślałem, że to będzie aż tak szalone" - powiedział Lam podczas nagranej rozmowy telefonicznej z aresztu.
Grupa dostała cynk. Mimo to doszło do aresztowań
Szalona seria wydatków dobiegła końca po miesiącu intensywnych działań służb operacyjnych. Specjalna grupa FBI dokonała zatrzymania obywatela Singapuru w Miami we wrześniu 2024 r. Z aktu oskarżenia wynika, że tuż przed akcją został on ostrzeżony przez funkcjonariusza po służbie, który przekazał mu informację o nadciągającym aresztowaniu. Cynk nie zapobiegł jednak ujęciu szefa grupy i jego głównych współpracowników.
Styl życia i skala przestępstw wywołały zdumienie nawet u sędziów prowadzących wstępne rozprawy. "Słuchając dowodów, mogłam myśleć tylko o Ferrisie Buellerze, który zszedł na złą drogę" - zauważyła sędzia Alicia Valle z sądu na Florydzie. Jest to nawiązanie do filmu "Wolny dzień Ferrisa Buellera" z 1986 r. o nastolatku uciekającym ze szkoły na pełną przygód wyprawę.
"Wydawał te pieniądze w szalony sposób, chodząc do klubów nocnych w Los Angeles, kupując ponad 30 luksusowych samochodów wyższej klasy. Mam na myśli niesamowitą ilość wydatków i szaleństwa, które nastąpiły po tym, jak wszedł w posiadanie ponad 230 mln USD" - dodała sędzia.
W procesie ogłaszane są kolejne wyroki dotyczące członków tej samej szajki. W kwietniu 2026 r. jeden z głównych współwinnych, Evan Tangeman, został skazany na 70 miesięcy pozbawienia wolności za udział w praniu pieniędzy. Tangeman po zatrzymaniu Lama próbował niszczyć dowody i zacierać ślady transakcji. Sąd uznał te czynności za bezpośredni dowód świadomości popełnienia przestępstwa. Większość członków siatki czeka obecnie na własne rozprawy, podczas gdy Departament Sprawiedliwości kontynuuje odzyskiwanie mienia zakupionego ze skradzionych funduszy.













