W skrócie
- Podczas konferencji CYBERSEC EXPO & FORUM 2026 eksperci omówili rosnącą skalę dezinformacji, wpływ algorytmów platform społecznościowych oraz potrzebę systemowych rozwiązań do walki z polaryzacją.
- Wskazano na znaczenie warsztatu dziennikarskiego i wieloetapowej weryfikacji informacji w mediach tradycyjnych, a także na ograniczenia w działaniach samorządów wobec dezinformacji w internecie.
- Uczestnicy debaty podkreślili konieczność edukacji, zaangażowania biznesu oraz współpracy państwowej, NGO i przedsiębiorstw w zwalczaniu fake newsów i budowaniu wiarygodności procesu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Anatomia kłamstwa. Półprawdy i manipulacja emocjami
Skuteczność dezinformacji rośnie wraz ze skalą fałszywych przekazów. Jak zauważył Michał Kowalczyk z IBRiS, przy natłoku wiadomości w tematach, w których nie jesteśmy ekspertami (np. w konflikcie irańsko-amerykańsko-izraelskim), szansa na ulegnięcie manipulacji jest ogromna. Przytoczył on dane sprzed kilku lat, według których 91 proc. dorosłych Polaków wierzy przynajmniej w jedną fałszywą informację. Wkrótce przeprowadzone będzie nowe takie badanie, które pokaże, co się zmieniło w tej materii.
Dyrektor ds. badań i członek zarządu w Instytucie Badań Rynkowych i Społecznych wskazał na mechanizm psychologiczny, w którym wielu ludzi nie chce się przyznać, że dało się wkręcić. Najgroźniejsze są informacje częściowo nieprawdziwe, ponieważ zawierają półprawdy drastycznie zwiększające ich wiarygodność.
Marcel Kiełtyka ze Stowarzyszenia Demagog przypuszcza z kolei, że wspomniany wskaźnik 91 proc. niewiele się zmienił. Jako przykład nowoczesnej manipulacji AI podał kampanię reklamową dyskontu z syntetycznym głosem znanego rapera. Kiełtyka podkreślił, że dezinformacja uderza w państwa demokratyczne, powodując drastyczny spadek zaufania do instytucji publicznych oraz rzetelnych mediów, które same powinny budować wiarygodność poprzez transparentność i systemowy fact-checking.
Rola współczesnych mediów w fact-checkingu
Przedstawiciele tradycyjnych mediów i agencji prasowych podkreślali, że kluczem do walki z kłamstwem jest ścisły warsztat dziennikarski oraz odporność na pogoń za klikalnością. Marta Zabłocka, korespondentka Polskiej Agencji Prasowej z działu Fact-Checking, wskazała, że sensacyjna informacja powinna być dla każdego sygnałem alarmowym.
Choć struktury PAP utrudniają oszukanie dziennikarzy, to nawet im może zdarzyć się sytuacja, w której coś nazajutrz okaże się fake newsem. Siłą agencji jest trójstopniowa weryfikacja oparta na korespondentach krajowych, zagranicznych oraz fotoreporterach działających jako "oczy" na miejscu zdarzeń. Zabłocka porównała PAP do sieci neutralizującej toksyny dezinformacji i dodała, że kluczowa staje się intuicja pozwalająca wyprzedzić nadchodzącą falę kłamstwa.
Z kolei Marcin Piasecki wyjaśnił, że redakcja "Rzeczpospolitej" rezygnuje z tematów brukowych i pogoni za sensacją na rzecz stonowanego przekazu. Pismo stosuje również restrykcyjne zasady dotyczące zdjęć, odmawiając publikacji fotografii drastycznych w gazecie i w internecie. Redaktor zauważył, że współczesne media bardzo działają na zmysły, tymczasem istnieje grupa odbiorców poszukująca rzetelności, która zmusza do myślenia, nawet jeśli nie zgadza się z prezentowaną linią.
Samorząd kontra algorytmy: Nierówna walka w sieci
Z perspektywy lokalnej problem dezinformacji także wygląda alarmująco. Łukasz Zych, rzecznik Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, opisał bezradność urzędników w starciu z mechanizmami platform społecznościowych, porównując tę walkę do starcia paletki pingpongowej z rakietą tenisową wielkości samochodu.
Rzecznik zauważył, że media społecznościowe przestały budować sieci kontaktów, a zaczęły wręcz "rozsadzać społeczności od środka". Wykorzystują to podmioty celowo polaryzujące mieszkańców, co widać po zorganizowanym hejcie wymierzonym w technologie zielone, wysypie fikcyjnych kont udających lokalne media przed wyborami i zamykających się tuż po nich czy po ksenofobicznych narracjach wokół narodowości kierowców transportu publicznego.
Łukasz Zych przyznał, że w obliczu nakręcanej celowo dezinformacji ma związane ręce, bo każda oficjalna odpowiedź może problem jeszcze bardziej rozjątrzyć. Ekspert dodał, że w sondażach influencerzy i twórcy cyfrowi są jednymi z ostatnich pod względem społecznego zaufania.
Techniki manipulacji. Polaryzacja dla samej polaryzacji
Szymon Grabowski z Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni w NASK wyjaśnił, że celem współczesnych aktorów dezinformacji często nie jest przekonanie odbiorcy do konkretnej racji, lecz wywołanie u niego czystej reakcji emocjonalnej. Chodzi tu o tzw. ragebait - szerzej omawiany przez nas w GeekWeeku - którego część internautów nie potrafi rozpoznać i daje się wciągnąć w grę.
Jako przykłady działań czysto polaryzacyjnych Grabowski podał fake newsy o rzekomym demonstracyjnym opuszczaniu studiów telewizyjnych przez polityków i dziennikarzy, takich jak Donald Tusk, Karol Nawrocki czy Monika Olejnik. Dla spolaryzowanego odbiorcy sam rzekomy fakt wyjścia ze studia jest wystarczający i nie trzeba opatrywać go interpretacją - każda grupa wytłumaczy go sobie na korzyść własnej narracji.
Ekspert NASK dodał również, że do siania zamętu i pogłębiania podziałów coraz mocniej wykorzystuje się temat mniejszości narodowych w Polsce oraz tragiczne wydarzenia, czego przykładem były teorie wokół śmierci posła Litewki.
Debunking, prebunking i regulacje prawne
Uczestnicy dyskusji zastanawiali się, jak skutecznie odpowiadać na kłamstwo, by nie wywołać tzw. efektu Streisand, czyli sytuacji, w której prostowanie niszowej informacji generuje jej dodatkowe zasięgi.
Marcel Kiełtyka wyjaśnił, że Stowarzyszenie Demagog stosuje własną metodologię oceny potencjału viralowego danej treści i stawia na synergię edukacji, prebunkingu ("szczepionki informacyjnej" przed rozprzestrzenieniem się kłamstwa) oraz tradycyjnego debunku.
Kiełtyka odniósł się także do unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA), którego wdrażanie jest opóźnione przez obawy o naruszenie wolności słowa. Podkreślił, że Demagog opowiada się za flagowaniem, a nie usuwaniem treści. DSA jest jednak kluczowe dla zwykłych obywateli, gdyż daje im narzędzia prawne do odzyskania niesłusznie zablokowanego konta bez konieczności wydawania wielkich kwot na prawników. Przestrzegł jednocześnie przed tworzeniem prawa w oderwaniu od konsultacji społecznych.
Edukacja i zaangażowanie biznesu
Wszyscy uczestnicy tego panelu na CYBERSEC EXPO & FORUM 2026 zgodzili się, że systemowa walka z dezinformacją nie powiedzie się bez edukacji i włączenia do procesu sektora prywatnego. Szymon Grabowski z NASK zaznaczył, że podstawą jest unikanie prostych haseł typu "admin1" czy data urodzenia. Edukacja jego zdaniem powinna obejmować dzieci, seniorów oraz influencerów, ucząc ich rozpoznawania nieznanych wcześniej mechanizmów takich jak phishing czy deepfake.
W kontekście odpowiedzialności biznesu Michał Kowalczyk ocenił, że walka z fałszywymi informacjami musi stać się elementem działań CSR. Jest to również partykularny interes firm, gdyż nawet małe przedsiębiorstwo może paść ofiarą niszczącego ataku dezinformacyjnego. Co się zmieniło? Eksperci podsumowali, że choć na przestrzeni ostatnich 10 lat świadomość problemu wzrosła, wyzwaniem pozostaje przejście od dyskusji do skoordynowanych, systemowych działań. Wspólny front państwowy, NGO i przedsiębiorstw ma zagwarantować apolityczność i wiarygodność całego procesu.
Według eksperta legitymizacja zwalczania fake newsów z różnych stron je uwiarygadnia. Gdy jest ono powszechnie popierane, nie będzie można mówić, że to działanie z jednej strony sporu politycznego.











