Kubuqi, położona w regionie Mongolii Wewnętrznej, jeszcze niedawno kojarzyła się głównie z wydmami i trudnymi warunkami klimatycznymi. Dziś coraz większą część krajobrazu zajmują panele słoneczne tworzące pas infrastruktury energetycznej o długości około 400 kilometrów i szerokości dochodzącej do niemal 5 kilometrów.
Docelowo chińskie władze chcą osiągnąć w tym regionie moc aż 100 GW, a to więcej niż całkowita moc wielu krajowych systemów energetycznych na świecie. Energia wytwarzana przez kompleks ma zasilać między innymi aglomerację Pekin-Tianjin-Hebei, dostarczając nawet 40 miliardów kWh rocznie pod koniec obecnej dekady.
Galopujący koń widoczny z kosmosu
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów projektu jest elektrownia Junma Solar Power Station. Zastosowany tu układ paneli tworzy gigantyczny wizerunek galopującego konia, który został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa jako największy obraz stworzony z paneli fotowoltaicznych.
To jednak nie tylko spektakularna atrakcja wizualna, ponieważ instalacja produkuje około 2 miliardów kWh energii elektrycznej rocznie, zasilając setki tysięcy gospodarstw domowych. Co więcej, chiński projekt ma również zaskakująco pozytywny wpływ na środowisko - panele montowane są wyżej niż w tradycyjnych farmach fotowoltaicznych, dzięki czemu ograniczają siłę wiatru przy powierzchni gruntu, zmniejszają parowanie wody i tworzą warunki sprzyjające rozwojowi roślinności.
Energetyczna potęga przyszłości
Zdjęcia satelitarne pokazują, że w miejscach, gdzie instalacje działają od kilku lat, pojawia się coraz więcej zieleni. Naukowcy analizują obecnie, czy takie zmiany mogą w przyszłości wpłynąć nawet na lokalny klimat i ilość opadów. Choć wyzwaniem pozostaje przesyłanie ogromnych ilości energii do miast oddalonych o ponad 1300 kilometrów, Chiny już budują nowe linie przesyłowe łączące Mongolię Wewnętrzną z najbardziej zaludnionymi regionami kraju.
Gigantyczny "słoneczny mur" pokazuje zaś, jak szybko Państwo Środka rozwija odnawialne źródła energii. Dla Chin nie jest to bowiem jedynie projekt ekologiczny, ale także element strategii wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego i uniezależniania się od importowanych paliw kopalnych. A galopujący koń widoczny z kosmosu stał się swoistym symbolem tego ambitnego wyścigu ku energetycznej przyszłości.












