Lotnictwo od lat szuka paliwa, które nie pochodziłoby wyłącznie z ropy. Sustainable Aviation Fuel, w skrócie SAF, ma ograniczać emisje i uniezależniać linie od wahań na rynku nafty. Problem w tym, że takiego paliwa wciąż jest mało, a jego produkcja jest droga. Na tym tle pojawia się właśnie nowy pomysł prosto z Rosji. Zamiast upraw konkurujących z żywnością można wykorzystać odpady, których w kraju i tak jest pod dostatkiem. Naukowcy otrzymali syntetyczną naftę lotniczą z trocin sosnowych i łusek słonecznika, a następnie sprawdzili ją na małej turbinie gazowej.
Surowiec nie jest przypadkowy. Trociny pochodzą z przemysłu drzewnego, łuska ze słonecznika, którego Rosja należy do największych producentów na świecie. Co roku powstają miliony ton takiego odpadu. Obie frakcje zalicza się do biomasy drugiej generacji, ponieważ nie nadają się do jedzenia, więc ich użycie nie odbiera ziemi ani plonów produkcji rolnej.
Problem z drogim paliwem lotniczym rozwiązany
Droga od odpadu do paliwa jest długa. Biomasa najpierw trafia do gazyfikacji. Z powstałego gazu syntezowego metodą Fischera-Tropscha otrzymuje się węglowodory, a z nich wyodrębnia i uszlachetnia frakcję naftową. Ważną rolę odegrały nowe układy katalityczne. Gotowe paliwo w około 90 procentach składa się z rozgałęzionych izoalkanów. To one obniżają temperaturę krzepnięcia, co w lotnictwie ma znaczenie, ponieważ nafta przez długi czas pracuje w niskich temperaturach.
Nad opracowaniem paliwa pracowali m.in. Instytut Termofizyki im. S.S. Kutateladzego SO RAN w Nowosybirsku, Tomski Uniwersytet Politechniczny, Południowo-Rosyjski Państwowy Uniwersytet Politechniczny im. Płatowa, Instytut Petrochemii i Katalizy Ufimskiego FIC RAN oraz ośrodek nanotechnologii i nowych materiałów. Wyniki ukazały się w czasopiśmie Fuel. Co ciekawe, próby nie ograniczyły się do laboratorium.
Paliwo spalono w małej instalacji gazoturbinowej, od biegu jałowego po tryb zbliżony do przelotowego, przy zużyciu rzędu 600 mililitrów na minutę. Porównano je z klasyczną naftą TS-1. Względem paliwa naftowego emisja tlenków azotu spadła o około 70 procent, dwutlenku siarki o około 90 procent, tlenku węgla o około 50 procent. Hałas zmalał o 10 decybeli, a silnik pracował stabilniej. Był jednak koszt. Ciąg okazał się niższy o około 10 procent.
Jeszcze nie rewolucja, ale jesteśmy niej coraz bliżej
Dlatego pełna zamiana tradycyjnej nafty na razie nie wchodzi w grę. Badacze mówią raczej o domieszce biokomponentu do 30 procent. Taki udział ma pozwolić spełnić normy, w tym wymagania ICAO, i nie wywindować ceny końcowego paliwa. Jednak w rozwoju tej technologii widać już światełko w tunelu. Nafta lotnicza stanowi zaledwie kilka procent światowego popytu na ropę, ale jest wyjątkowo wrażliwa na zakłócenia dostaw.
Produkcja SAF w 2026 roku szacowana jest na około 2,4 miliona ton, czyli mniej niż jeden procent globalnego zapotrzebowania na paliwo odrzutowe. W Unii Europejskiej w 2025 roku do lotnisk trafiło 1,1 miliona ton SAF, co dało 2,8 procent zużycia i przekroczyło obowiązujący próg 2 procent.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 98 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!













