Reklama

Dyskretny smak Orientu

Spowite aromatyczną mgiełką wydobywającą się z fajki wodnej miejsca, gdzie arabskie jest niemal wszystko - od wystroju aż po urzekającą zmysły muzykę. W nich chce się przesiadywać w nieskończoność.

Ma wiele imion: shisha (sheesha), nargila czy hookah. - Palenie jej w niczym nie przypomina palenia papierosów - tłumaczy 71-letni Murat z Istambułu. - Papierosy są dla nerwowych ludzi, którzy całe życie spędzają w wiecznym biegu i na gonitwie.

Przygotowanie shishy i samo palenie zabiera co najmniej 50 minut. A to uczy cierpliwości. - Dlatego palacze shishy mają bardziej zrównoważone podejście do życia od palaczy papierosów. Są spokojniejsi, zależy im bardzo na poczuciu harmonii, na równowadze między tym, co cielesne a duchowe - dodaje Murat.

Reklama

Rytuał palenia

Pierwsza shishę zapaliłam w Egipcie. Moi znajomi postanowili godnie uczcić mój przyjazd, więc zabrali mnie na wzgórze Muqqatam, z którego mogliśmy podziwiać nocną panoramę Kairu. Tam, w jednej z kawiarenek zamówiliśmy soki owocowe, towlę (w Polsce znana jako tryktrak lub backgamon) i shishę. W ten sposób nieświadomie stworzyliśmy sobie zestaw "McShisha" - smaczny, odprężający i orientalny. Towarzyszył nam już do końca wyjazdu.

Jedynym elementem zestawu, który podlegał wymianie, był napój. Czasem zamawialiśmy czarną herbatę z listkiem świeżej mięty, czasem carcade albo kawę po turecku. Nie zamawialiśmy tylko alkoholu. W Kairze jest niewiele miejsc, gdzie można go dostać.

Z kolei w Turcji, aby zapalić shishę, odwiedzałam zaprzyjaźnionego sprzedawcę dywanów. Wieczorami zbierała się u niego grupka takich jak ja oczarowanych shishą turystów. Siadaliśmy na werandzie przed jego sklepem. Pośrodku stawała fajka wodna. Co chwila podbiegał do nas chłopiec z pobliskiego baru, przynosząc filiżaneczki z jabłkową herbatą...

Odrobina historii

Dawno, dawno temu na Newtona musiało przecież spaść jabłko, żeby wpadł na jedno ze swoich największych odkryć. Ciekawe, czy do powstania pierwszej fajki wodnej przyczyniło się zderzenie czyjejś głowy z orzechem kokosowym?

Dziś trudno w to uwierzyć, ale pierwsza fajka wodna powstała właśnie ze skorupy orzecha kokosowego, który dojrzewał na palmie w Indiach. Stamtąd wynalazek przedostał się do Iranu, a następnie do państw arabskich i Turcji. Tam też, około XVII wieku, ulepszono formę i wypracowano kształt współczesnej shishy. Tam również, około 1601 roku, po raz pierwszy nabito ją tytoniem. Można się domyślać, co pierwotnie w niej palono...

W XIX wieku narodził się pomysł, aby tytoń połączyć z melasą, dzięki czemu powstały pierwsze tytonie smakowe. Charakteryzują się one niską zawartością nikotyny (ok. 0,5 proc.). Mimo to należy pamiętać, że i od shishy można się uzależnić. Co do tego, lekarze nie są zgodni. Według jednych palenie shishy jest jeszcze bardziej szkodliwe od palenia papierosów, według drugich - fajka wodna jest panaceum na różnego rodzaju dolegliwości. I między innymi dlatego amatorami shishy są często osoby, które papierosów nie palą. Powód? Fajka wodna jest po prostu smaczna! Po jej wypaleniu oddech staje się świeży, a w ustach długo jeszcze utrzymuje się smak owocow dzikiej róży lub mięty.

Obowiązkowa pamiątka

- Są trzy powody, dla których palę shishę. Po pierwsze - kojarzy mi się z wakacjami. Paląc ją, przypominam sobie jak było na wyjazdach w Egipcie, Jordanii i Izraelu. Po drugie - w przeciwieństwie do papierosów ma przyjemny smak i zapach. Po trzecie - wprawia mnie w dobry nastrój - wylicza Katarzyna Idzkiewicz.

- Dlatego choć nie palę papierosów, bardzo lubię zaciągnąć się shishą. Najpopularniejszym ze smaków jest jabłkowy. Ale są również tytonie o smaku truskawek, arbuza, pomarańczy czy... cappuccino. Ten ostatni to bez wątpienia ukłon w stronę turystów. Bo to głównie dzięki nim fajka wodna przeżywa swój renesans. A jest z czego wybierać. Na bazarach stoły uginają się pod ciężarem fajek wodnych. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki. Ich dzbany są czasem wykonane z kryształu lub srebra, zaś rury bogato zdobione kwiatowymi ornamentami. Najbardziej luksusowe modele osiągają zawrotne ceny. Wystarczy jednak 90 zł, żeby kupić całkiem przyzwoitą shishę, którą będzie można używać w domu.

Wokół dymka

Jeszcze dwadzieścia lat temu zanosiło się, że shisha ostatecznie zostanie wyparta przez ogólnodostępne papierosy. A przecież jeszcze w XIX wieku należała do standardowego wyposażenia każdego arabskiego i tureckiego domu. Nieodłącznie towarzyszyła spotkaniom towarzyskim. Poczęstowanie shishą było oznaka gościnności i nie wypadało takiemu zaproszeniu odmówić. Z kolei pominięcie przy wspólnym paleniu odbierane było jako wielki afront.

Z tego właśnie powodu w 1841 roku shisha stała się przyczyną kryzysu dyplomatycznego między Imperium Otomańskim a Francją. Podczas jednego ze spotka. sułtan odmówił francuskiemu ambasadorowi możliwości wypalenia z nim fajki wodnej. Być może jednak za tym niegrzecznym zachowaniem kryła się troska sułtana o zdrowie Francuza. W tamtych czasach bowiem zamiast tytoniu sułtani lubili palić mieszankę opium, mielonych pereł i perfum.

Dzisiaj coraz częściej rytuał palenia shishy towarzyszy polskim domowym imprezom. Niestety, w domu możemy stworzyć zaledwie namiastkę klimatu, który zapamiętaliśmy z wakacji. Nie jesteśmy jednak skazani na tęskne odliczanie dni do kolejnego wyjazdu. W Polsce powstaje coraz więcej barów, pubów i kawiarenek, gdzie siedząc na poduszkach, można zamówić zestaw "McShisha", czyli wspomnianą już fajkę wodna, towlę i... no właśnie. Tutaj znowu zajdzie pewna zmiana. Zamiast kawy lub herbaty z pewnością chętniej napijemy się piwa.

Dorota Chojnowska

Dzień Dobry
Dowiedz się więcej na temat: palenie tytoniu | wodna | smak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy