57 proc. Polaków zmaga się z nadwagą i otyłością. Czy AI pomoże nam w diecie?
Nie lubię liczenia kalorii, ale jest to w moim przypadku zło konieczne. Ostatnie, czego chcę, to skrupulatnie notować spożyte posiłki w notesie, uzbrojona w kalkulator i chyba zbyt dużo wolnego czasu, chętnie korzystam więc z różnego rodzaju pomocy. W ostatnich miesiącach miałam okazję testować płatny plan w jednej z aplikacji dostępnych na rynku. Postanowiłam zatem sprawdzić, jak z liczeniem kalorii radzi sobie… sztuczna inteligencja. Nie jest to tekst reklamowy, a jedynie moje testy dedykowanej aplikacji.

Spis treści:
- 57 proc. Polaków zmaga się z nadwagą i otyłością. Problem jak najbardziej istnieje
- Ile kosztują plany Fitatu? Tanio nie jest...
- Fitatu Premium+AI. Czy sztuczna inteligencja sprawdza się w liczeniu kalorii?
- Nie obyło się bez problemów, czyli to nie są marchewki i czemu widzisz więcej kanapek, niż mam na talerzu
- Sztuczna inteligencja liczy kalorie również na podstawie głosówek. Jak działa nowa funkcja w Fitatu?
- Żadna aplikacja nie zagwarantuje nam sukcesu. Czy warto więc kupić płatne plany?
Liczenie kalorii jest jak taki nielubiany kuzyn, z którym trzeba rozmawiać przy rodzinnym stole, bo mama kazała, ale wiemy, że nadchodząca dyskusja będzie raczej należała do wątpliwych przyjemności. Może i dowiemy się czegoś ciekawego, może nawet coś z tej konwersacji wyniesiemy, ale czy nie lepiej byłoby po prostu się przesiąść?
Chciałabym, ale szybko by się okazało, że przy następnej okazji powinnam zająć już dwa krzesła zamiast jednego, więc pokornie spuszczam głowę, biorę telefon do ręki i liczę.
57 proc. Polaków zmaga się z nadwagą i otyłością. Problem jak najbardziej istnieje
Jak czytamy w raporcie "Zdrowie w erze AI. Dieta, aktywność i potencjał sztucznej inteligencji" aż 48 proc. Polaków uważa, że odżywia się zdrowo, a 41 proc. deklaruje, że zawsze sprawdza skład i wartości odżywcze spożywanych produktów. Niestety, choć nasza świadomość żywieniowa jest dość wysoka, większość społeczeństwa zmaga się z nadwagą i otyłością (57 proc.). Warto w tym miejscu podkreślić, że choroba otyłościowa to oczywiście złożony problem, a świadomość wokół tematu zdaje się dopiero stopniowo rosnąć.
Jak wynika z badania Sensor Tower, od 2022 roku wyraźnie widać zainteresowanie użytkowników aplikacjami żywieniowymi. W Polsce w samym 2025 roku zainstalowane zostały ponad 4 mln razy. Naturalnie zainteresowanie tego typu rozwiązaniami rośnie w okolicach grudnia-stycznia, wraz z postanowieniami noworocznymi i uczuciem nadchodzącej "czystej karty". Ale tak wcale nie musi być - każdy moment jest dobry do tego, by pochylić się nad swoimi nawykami żywieniowymi i na rynku są dostępne narzędzia, które mogą nam w tym pomóc.
Osobiście od około dwóch lat z różnymi wynikami korzystam z Fitatu - pod koniec lutego pokusiłam się o recenzję podstawowego płatnego planu w apce, który nie obejmował funkcji AI. Tym razem przyjrzymy się tej drugiej opcji.
Ile kosztują plany Fitatu? Tanio nie jest...
Zanim jednak przejdziemy do moich odczuć, pomówmy chwilę o bardzo istotnej sprawie, jaką są ceny. Jak już wspomniałam, mamy do wyboru dwa płatne plany, ale trzeba zaznaczyć, że z Fitatu można korzystać całkowicie za darmo - będziemy tylko musieli od czasu do czasu obejrzeć reklamę i nie użyjemy wszystkich funkcji, jednak jeśli ich nie potrzebujemy, podstawowa wersja apki w zupełności powinna nam wystarczyć.

Jeżeli drażnią nas reklamy i chcielibyśmy się ich pozbyć albo np. chcemy skorzystać z pomocy AI, to jest taka możliwość - Fitatu Premium kupimy za 39.99 zł miesięcznie albo 479.88 zł w rozliczeniu rocznym w regularnej cenie. Bardzo często dostępna jest jednak promocja (ceny zmieniają się cyklicznie). Fitatu Premium+AI w rozliczeniu miesięcznym kosztuje 49,99 zł, a w rocznym 599.88 zł - nie ma się co oszukiwać, to jest bardzo dużo, jeśli mówimy o dostępie do apki. Tu jednak również naszym sprzymierzeńcem będą promocje.
Fitatu Premium+AI. Czy sztuczna inteligencja sprawdza się w liczeniu kalorii?
Do sztucznej inteligencji podchodzę ostrożnie, mając na uwadze, że bywa, iż rozmija się z prawdą i dobrze byłoby możliwie często ją sprawdzać. Trudno odmówić jej jednak wygody, a jeśli jest w stanie zaoszczędzić nasz czas, to czemu by z niej nie korzystać?
Przez kilka ostatnich tygodni testowałam plan Premium+AI. Czym różni się on od zwykłego? Dzięki niemu możemy liczyć kalorie przy pomocy sztucznej inteligencji, która analizuje dostarczone przez nas zdjęcie jedzenia, a od niedawna też przez nagrania głosowe. Rzecz jest bardzo prosta w obsłudze i faktycznie zajmuje mało czasu. Fotografie możemy wykonać na bieżąco, ale wgramy je też z naszej galerii - analiza AI trwa około 10-20 sekund.
Bardzo wygodna jest możliwość doprecyzowania tego, co wygeneruje nam sztuczna inteligencja. Kawa z mlekiem 3.2 proc. nie będzie miała tyle kalorii, co ta z chudszym, a to bardzo łagodny przykład - duża rozbieżność może występować, gdy nieodpowiednio doszacujemy ilość oleju, którego użyliśmy do przygotowania potrawy albo np. rodzaju cukru wsypanego do ciasta. Wszystko to możemy na bieżąco doprecyzować.
Nie obyło się bez problemów, czyli to nie są marchewki i czemu widzisz więcej kanapek, niż mam na talerzu
Dzięki temu rozwiązaniu unikamy nużącego przeszukiwania bazy wypełnionej podobnymi wynikami, oszczędzamy też czas, co jest dla mnie bardzo ważne. Oceniam je raczej dobrze, ale… Niestety narzędzie nie zawsze działa tak, jak bym tego oczekiwała.
Zdarzyło się, że gdy na talerzu wylądowały trzy kanapki z serem (porwany plaster na każdej), sztuczna inteligencja na zdjęciu widziała cztery, przykryte szaloną ilością sera. Jestem zachłanna, głodna o poranku i lubię ser, ale bez przesady.
AI dość dobrze rozpoznawała tradycyjne obiady. Niestraszny jej schabowy z ziemniakami i surówką (nawet trafnie wskazywała warzywną część posiłku), różnego rodzaju pierogi itp. Raczej bezbłędnie radzi sobie także ze zidentyfikowaniem przekąsek znajdujących się w oryginalnym opakowaniu, czyli np. puddingu proteinowego - choć zasugerowała smak waniliowy, a nie białej czekolady (to mały błąd, nierzutujący aż tak na kalorie (i prawdę mówiąc, waniliowy jest lepszy...)). Nie było również problemu z zauważeniem dwóch różnych ciast znajdujących się na jednym talerzu.

Z różnym skutkiem udawało jej się też rozpoznawać trudniejsze potrawy. Gdy w formie przekąski chciałam spożyć tteokbokki (koreańskie ryżowe kluseczki) w sosie słodko-ostrym ze szczypiorkiem i sezamem, AI bardzo szybko stwierdziła, że zajadam się… marchewkami. Kolor umiarkowanie się zgadzał, ale niestety to wszystko.
Co za to szokujące, bez problemu zidentyfikowała absolutnie rozwalone onigiri, które trzymałam w dłoni po wypakowaniu z plastikowej folii. Nie do końca trafiła z wypełnieniem, wskazując awokado, podczas gdy chodziło o łososia i wakame, ale prawie cała potrawa była przykryta glonami nori, więc jest to zrozumiałe. Nie trzeba pewnie zaznaczać, że im wyraźniejsze zdjęcie dostarczymy, tym lepiej dla nas i skuteczności AI.
Sztuczna inteligencja liczy kalorie również na podstawie głosówek. Jak działa nowa funkcja w Fitatu?
Niedawno w aplikacji pojawiła się również funkcja analizy głosowej - możemy powiedzieć AI, co jedliśmy, by ta po przetworzeniu nagrania naszego głosu odnalazła w bazie odpowiednie posiłki. Istotne jest to, że nasze nagranie przetwarzane jest dopiero po kliknięciu przycisku "wyślij". Nagrania i transkrypcje są przechowywane przez maksymalnie 3 miesiące. Jak to działa w praktyce?
Klikamy odpowiedni przycisk, za pierwszym razem wyrażamy zgodę na przetwarzanie głosówek, a potem po wciśnięciu ikonki mikrofonu po prostu opowiadamy AI o naszym posiłku. Jak możecie się domyślać - z tym też bywa różnie. Klasyczny schabowy również w tym przypadku miał się dobrze, w miarę poprawnie określono również kaloryczność makaronu ze szpinakiem i fetą, ale sztuczna inteligencja nie poradziła sobie z… kawą.

Tego dnia wypiłam akurat latte i to okazało się problemem. AI uparcie wybierała napój "kawa latte" popularnej marki, który jest ponad dwukrotnie bardziej kaloryczny niż kawa, którą pijam w domu. Na nic zdało się dodanie "z ekspresu", "z mlekiem 2 proc.", bo kolejne informacje były po prostu dodawane do wspomnianej już pozycji, a "z ekspresu" dla AI przybrało postać espresso z "sieciówki". Tym samym kawa stała się trzykrotnie bardziej kaloryczna od mojego stygnącego już napoju.
Tak niestety po prostu jest z AI - trzeba ją sprawdzać, poprawiać i uzbroić się w cierpliwość. Funkcja jest stosunkowo świeża, trudno zatem oczekiwać, że na tym etapie będzie działać bezbłędnie.
Żadna aplikacja nie zagwarantuje nam sukcesu. Czy warto więc kupić płatne plany?
Przede wszystkim nie mogę nie podkreślić, że nie trzeba decydować się na zakup płatnych planów, by korzystać z aplikacji - i to jest super! Jeśli wiemy, że będziemy regularnie używać apki, a dysponujemy jakąś kwotą i np. tak jak wspomniałam, drażnią nas reklamy (jak mnie) albo lubimy pomocną dłoń AI, to zdecydowanie warto rozważyć też płatne rozwiązania.
Polując na promocje, jesteśmy w stanie zyskać dostęp do przydatnych funkcji w dobrych cenach. Czy działają bezbłędnie? No nie. Na pewno wielokrotnie przyjdzie nam doprecyzować pewne żywieniowe aspekty, diabeł bowiem w tym wypadku doprawdy tkwi w szczegółach.
Mimo to nie da się odmówić Fitatu tego, że bardzo pomaga w codziennym zliczaniu kalorii, które jest nużące i szybko możemy stracić zapał, jeśli będziemy pozostawieni sami sobie. To, czy przydadzą nam się funkcje dostępne za opłatą, każdy powinien ocenić na własną rękę.









