Dezinformacja w sieci to ogromny problem. Giganci też chcą z nią walczyć
Dezinformację bardzo łatwo można postrzegać jako zjawisko, które nas nie dotyczy. Ale czy na pewno tak jest? Codziennie przeglądamy setki, jeśli nie tysiące postów opublikowanych w mediach społecznościowych. Algorytm tylko czeka, aż zawiesimy na czymś dłużej oko i otwiera szampana, gdy zdecydujemy się coś polubić czy skomentować. Naturalnie naszą uwagę najmocniej przyciągają treści emocjonalne, prowokujące, dotyczące spraw ważkich. Dezinformacja i fake newsy są nam serwowane do porannej kawy, obiadu, podczas wieczornej prasówki - jako użytkownicy mamy średnie pole do popisu, jeśli chodzi o obronę przed takimi wiadomościami. A jak o nasze bezpieczeństwo w tym zakresie dbają konkretne aplikacje?

Spis treści:
- Walka z dezinformacją na Facebooku i w aplikacjach Mety. Fałszywe informacje wyświetlane niżej w aktualnościach
- Notatki społeczności, czyli użytkownicy dodający kontekst do manipulacyjnych wypowiedzi
- Fake newsy kontra TikTok. 93 proc. treści naruszających zasady dotyczące dezinformacji są usuwane, zanim ktokolwiek je zobaczy
- Tak z dezinformacją walczy Google. Szkodliwe treści są blokowane, usuwane, ograniczane są wyświetlenia
- Walka z fake newsami i dezinformacją na Spotify. Moderacja ma charakter hybrydowy
- W internecie tylko z rozwagą, weryfikując treści. Bez nas prawda nie ma żadnych szans
Zapewne wszyscy wielokrotnie słyszeliśmy stwierdzenie "nie uwierzę, póki nie zobaczę". Problem w tym, że w dobie internetu, w którym codziennie publikowane są niewyobrażalne liczby różnorakich treści, i sztucznej inteligencji umożliwiającej wygenerowanie w kilka sekund czy minut niemal wszystkiego, co tylko wymyślimy, zdanie to bezpowrotnie straciło na wartości.
Dezinformacja i deepfake'i w sieci mają się świetnie - naukowcy wykazali nawet, że tego typu informacje docierają do internautów prawie sześć razy szybciej niż prawdziwe. Jakby tego było mało, to ludzie, a nie boty, mają być za to odpowiedzialni.
Problem okazuje się dużo bardziej złożony, jeśli weźmiemy pod uwagę raporty traktujące o tym, gdzie ludzie poszukują informacji. W badaniu "Młodzi i media społecznościowe" CBOS z 2025 roku czytamy, że media społecznościowe dla młodych w przedziale wiekowym od 18 do 44 lat stanowią ważne źródło informacji - i to nie tylko o ich znajomych, ale, co ważne, również o wydarzeniach w kraju i na świecie. Dla najmłodszych ankietowanych (18-24) media społecznościowe zajmują pierwsze miejsce, w którym poszukują oni informacji o wydarzeniach w kraju, na drugim znajdują się z kolei portale informacyjne w internecie (34 proc.). Autorzy badania podkreślili wyraźną tendencję, w której młodsze osoby zastępują telewizję mediami społecznościowymi jako dominującym medium pozyskiwania informacji o bieżących sprawach.
Inną interesującą kwestią jest też oczywiście sztuczna inteligencja, której nie da się odmówić ogromnego rozwoju w dość krótkim czasie. Jeszcze kilka lat temu niewiele z nas słyszało o ChacieGPT albo wyobrażało sobie AI dostępną na wyciągnięcie ręki, mieszkającą w urządzeniu w naszej kieszeni, a obecnie chatboty z różnym skutkiem towarzyszą internautom, odpowiadając im na codzienne zapytania i bolączki.
O sztucznej inteligencji w mediach społecznościowych m.in. w kontekście umiejętności rozpoznawania treści wygenerowanych przez AI czytamy w raporcie "Polacy w social mediach", który ukazał się na początku roku 2026. Ponad połowa respondentów uważa, że potrafi rozpoznać tego typu treści (58 proc.). 28 proc. twierdzi z kolei, że nie posiada tej umiejętności (większość z tej grupy wskazała odpowiedź "raczej nie", 4 proc. "zdecydowanie nie").
Co ciekawe, autorzy badania przeprowadzili eksperyment, którego celem było sprawdzenie, jak uczestnicy faktycznie radzą sobie z tym zadaniem. Zaprezentowano im 3 pary grafik. W każdej z nich jeden obraz wygenerowała AI, drugi stworzony był przez człowieka, a badani mieli wskazać ten autorstwa sztucznej inteligencji. Rzeczywista skuteczność badanych okazała się zbliżona do deklarowanych wartości, średnia skuteczność wyniosła natomiast 56 procent.
Warto zaznaczyć, że badani byli w większości zgodni co do tego, że treści powstałe z wykorzystaniem AI powinny być jednoznacznie oznaczane w mediach społecznościowych i innych miejscach (66 proc).
W raporcie poruszono także kwestię fałszywych informacji występujących w social mediach. Badani określali, czy są one poważnym problemem, posługując się 5-stopniową skalą, w której 5 oznacza "jest to poważny problem", a 1 "nie jest to poważny problem". Aż 80 procent badanych zdecydowanie zgodziło się z tym stwierdzeniem. 60 procent wskazało liczbę 4, 25 proc. - 3, 4 proc. - 2, a 2 procent badanych stwierdziło, że nie jest to poważny problem.
Ankietowani zostali też zapytani o to, na których platformach ich zdaniem pojawia się najwięcej fałszywych informacji. Ponad połowa (53 proc.) wskazała, że na Facebooku. Drugi w niechlubnym rankingu jest TikTok (37.9 proc.), następnie Twitter/X (24.9 proc.), Instagram (21 proc.), YouTube (14 proc.), Snapchat (9 proc.), Threads (7 proc.), Pinterest (6.5 proc), LinkedIn (6 proc.).
Walka z dezinformacją na Facebooku i w aplikacjach Mety. Fałszywe informacje wyświetlane niżej w aktualnościach
Postanowiliśmy sprawdzić, jak konkretne platformy starają się zapobiec temu, by na ekranach naszych urządzeń pojawiała się dezinformacja czy fake newsy. "Starają" jest w tym wypadku niestety słowem kluczem - chociaż stosowane są różne rozwiązania, nie są one perfekcyjne i nie da się całkowicie uniknąć tego typu treści podczas codziennego przeglądania sieci. Strach jednak pomyśleć, jak wyglądałby internet i co podsuwałyby nam algorytmy, gdyby firmy w ogóle nie zajmowały się problemem.
Zacznijmy zatem od Facebooka, który - według wspomnianej ankiety - cieszy się średnią opinią, jeśli chodzi o dezinformację na platformie. Jak czytamy, w niektórych krajach nawiązano współpracę z niezależnymi weryfikatorami informacji, certyfikowanymi przez niezależną sieć IFCN (International Fact-Checking Network). Ich zadaniem jest sprawdzanie faktów i ocenianie, czy dana treść jest prawdziwa.
Jeśli zostanie uznana za fałszywą, będzie wyświetlana niżej w aktualnościach, czyli dotrze do mniejszej liczby osób. Strony, które regularnie umieszczają fałszywe informacje, będą miały z kolei ograniczony zasięg i stracą możliwość zamieszczania reklam. Serwis korzysta również z technologii uczenia maszynowego do wyszukiwania kopii fake newsów, nawet jeśli te zostały w jakiś sposób zmodyfikowane, np. wykadrowane w przypadku grafik. Ponadto wykorzystując technologię i pracę zespołu weryfikacyjnego, ogranicza się twierdzenia wielokrotnie sprawdzane przez weryfikatorów.
Jeżeli jako użytkownicy podejmiemy próbę udostępnienia posta, który zawiera nieprawdziwe informacje albo zdarzyło się nam to w przeszłości, otrzymamy odpowiednie powiadomienie. To samo tyczy się stron - ich administratorzy zostaną o takim zdarzeniu poinformowani.
Warto zaznaczyć, że Facebook wraz z szalenie popularnym Instagramem oraz aplikacją Threads należy do firmy Meta. Sposoby walki z dezinformacją czy fake newsami najpewniej będą więc tożsame w ramach tych serwisów.
Notatki społeczności, czyli użytkownicy dodający kontekst do manipulacyjnych wypowiedzi
Interesującym rozwiązaniem w kwestii fake newsów i dezinformacji są też z pewnością notatki społeczności. Poznaliśmy je już w 2021 roku, kiedy to pojawiły się na Twitterze pod nazwą Birdwatch. Dzięki tej funkcji użytkownicy mogą dodawać informacje uzupełniające daną treść. Są one często dopisywane do postów potencjalnie wprowadzających w błąd, zawierające manipulację lub dezinformację. Wyświetlanie i dodawanie notatek nie opiera się na zasadzie większości - istotna ma być zgoda użytkowników reprezentujących różne strony politycznego spektrum.
Takie samo rozwiązanie zostało wdrożone na Facebooku, Instagramie oraz Threadsie - notatki społeczności są jeszcze natomiast w fazie beta i jak zaznacza Meta, niektóre funkcje mogą być niedostępne. W centrum pomocy czytamy, że w ich przypadku również ważny jest konsensus - zróżnicowana grupa użytkowników, czyli osoby o różnych poglądach i z różną historią ocen (które w przeszłości oceniały notatki w odmienny sposób), powinna się zgodzić, że notatka pomogła uzupełnić post o wartościowy kontekst lub że nie jest pomocna. Dzięki temu notatki mają być sprawiedliwe i obiektywne.
Notatki społeczności zdecydowanie nie są idealne, nie zawsze też pewnie pojawią się w porę - czyli zanim spora część użytkowników zobaczy post bez pominiętego kontekstu, który zmienia postać rzeczy. Co ciekawe, Elon Musk, właściciel serwisu X, na którym jeszcze jako na Twitterze pojawiły się pierwszy raz notatki społeczności, wypowiadał się o tej funkcji jako o "przełomowym rozwiązaniu w walce z fałszywymi informacjami". Cóż, nie trzeba było długo czekać, aż i pod wpisami Muska zaczęły pojawiać się dodawane przez internautów notatki, co niekoniecznie spotkało się z aprobatą mężczyzny, uważającego później, że "system został wykorzystany przez podmioty państwowe".
Fake newsy kontra TikTok. 93 proc. treści naruszających zasady dotyczące dezinformacji są usuwane, zanim ktokolwiek je zobaczy
Walkę z dezinformacją podejmuje także TikTok. Jak się dowiedzieliśmy, ponad 99 procent treści naruszających zasady dotyczące dezinformacji jest usuwanych proaktywnie, 93 proc. zanim ktokolwiek z użytkowników je zobaczy. Usuwane mają być wszelkie treści, które naruszają wytyczne dla społeczności - dotyczy to nie tylko dezinformacji, ale również postów zmodyfikowanych przez AI, noszących znamiona podszywania się pod inne osoby oraz mowy nienawiści.
Pierwszą linią obrony zaprojektowaną w celu wykrywania i usuwania wyraźnych naruszeń na dużą skalę stanowią w aplikacji zautomatyzowane systemy, takie jak sztuczna inteligencja i algorytmy (uczenie maszynowe), a jeśli treści nie mogą zostać jednoznacznie sklasyfikowane przez systemy automatyczne lub są zgłaszane przez użytkowników, trafiają do moderatorów, którzy podejmują decyzje w oparciu o kontekst (zwłaszcza w sytuacjach wymagających wyważonej oceny, takich jak dezinformacja czy mowa nienawiści).
Podejście TikToka do obiegu informacji obejmuje zarówno współpracę z ponad 20 organizacjami fact-checkingowymi akredytowanymi przez International Fact-Checking Network, jak i działania edukacyjne wspierające bardziej świadomy odbiór treści. W momentach szczególnie istotnych społecznie, takich jak wybory, sytuacje kryzysowe czy ważne wydarzenia publiczne, uruchamiamy dodatkowe rozwiązania informacyjne, takie jak centra wyborcze czy specjalne sekcje kierujące użytkowników do sprawdzonych źródeł, oraz blisko współpracujemy z lokalnymi ekspertami i instytucjami.
TikTok nie pozostał głuchy na rozwój AI - we wrześniu 2023 roku jako pierwsi mieli uruchomić narzędzie, które pozwala twórcom w łatwy sposób oznaczać treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję, a w maju 2024 roku również jako pierwsi spośród platform mediów społecznościowych i serwisów wideo rozpoczęli wdrażanie technologii Content Credentials, czyli technologii umożliwiającej automatyczne oznaczanie niektórych treści stworzonych przez AI na innych platformach.
Na TikToku zabronione jest publikowanie treści wygenerowanych przez AI przedstawiających osoby prywatne bez ich zgody. Użytkownicy mogą zgłaszać potencjalne naruszenia prywatności, w tym niekonsensualne treści generowane przez AI, za pomocą specjalnej ścieżki.
Oprócz działań tego typu, TikTok stara się również edukować w zakresie różnego rodzaju zagrożeń. Obecnie wraz z partnerami prowadzi akcję dotyczącą dezinformacji "Włącz krytyczne myślenie". W jej ramach na profilach popularnych twórców publikowane są treści edukacyjne związane z tematem.
Tak z dezinformacją walczy Google. Szkodliwe treści są blokowane, usuwane, ograniczane są wyświetlenia
Przyglądając się walce z dezinformacją w mediach społecznościowych, ale i popularnych serwisach, nie sposób nie wspomnieć o Google'u. Otrzymaliśmy informację, iż ten od wielu lat działa w zakresie rozpoznawania i zwalczania dezinformacji w skali globalnej oraz lokalnej. Jak zauważono, gdy spojrzymy na wyszukiwarkę, ale i YouTube czy Google Ads, dezinformacja objawiać się może na różne sposoby w zależności od medium. Część pracy nad zwalczaniem dezinformacji zaczyna się oczywiście od zasad, aby zakazać niektórych rodzajów szkodliwych treści i zachowań. Gdy te zostaną wykryte, podejmowane są konkretne działania, tj. blokowanie, usuwanie czy ograniczanie wyświetlania, aby zmniejszyć ryzyko wyrządzenia szkody.
Na początku 2021 roku uruchomiono Google Safety Engineering Center for Content Responsibility w Dublinie - regionalne centrum dla ekspertów Google, walczących z rozprzestrzenianiem się nielegalnych i szkodliwych treści. Google współpracuje też z partnerami w każdym kraju, w którym działa, w tym z badaczami.
Od kilku lat funkcjonuje również Jigsaw, jednostka współpracująca z naukowcami z uniwersytetów w Cambridge i Bristolu oraz American University w celu zbadania skuteczności taktyki zwanej "prebunkingiem". Powszechnie znany jest debunking, który ma na celu korygowanie fałszywych informacji już obecnych w dyskursie, prebunking z kolei ma pomagać jednostkom budować odporność psychologiczną na wprowadzające w błąd narracje, zanim ci w ogóle się z nimi zetkną. Działa poprzez ostrzeganie ludzi przed próbami manipulacji - wraz z fałszywymi twierdzeniami lub taktykami, które mogą zostać wykorzystane w tym celu, w połączeniu z dokładnym obalaniem tychże.
Dużym sprawdzianem dla wszystkich okazała się pandemia COVID-19, która bez wątpienia była specyficznym i trudnym czasem również w przestrzeni internetowej. Rosnąca skala dezinformacji związanej ze zdrowiem i dotycząca treści medycznych, wymusiła na np. na Google'u powstrzymywanie różnych nowych nadużyć, które bezpośrednio zagrażały użytkownikom, np. phishingu, niebezpiecznych teorii spiskowych i oszustw dotyczących tematu, w oparciu o obowiązujące wcześniej założenia przeciwko treści medycznych wprowadzających w błąd. Na YouTubie powstała dedykowana polityka dotycząca dezinformacji medycznej wokół COVID-19, oparta na wytycznych organów ds. zdrowia. W pierwszych 18 miesiącach pandemii na YouTube usunięto ponad milion filmów związanych z niebezpiecznymi informacjami o koronawirusie. W szczytowym okresie pandemii kluczową rolę w walce z dezinformacją odegrała także współpraca z zaufanymi partnerami, takimi jak WHO czy Centres for Disease Control and Prevention.
W listopadzie 2022 roku Google oraz YouTube ogłosiły grant w wysokości 13.2 milionów dolarów w ramach International Fact-Checking Network na uruchomienie nowego funduszu Global Fact Cheking Fund, wspierającego sieć 135 organizacji zajmujących się fact-checkingiem z 65 krajów i obejmujący ponad 80 języków, by pomóc podmiotom w rozszerzeniu dotychczasowej działalności lub uruchomienie nowych inicjatyw, które mają poprawić jakość informacji, wzmocnić wiarygodne źródła i ograniczyć szkodliwe skutki dezinformacji i fałszywych informacji.
W 2024 roku Google przekazało 1.5 mln euro na rzecz Europejskiej Sieci Standardów Weryfikacji Faktów (EFCSN), czyli nowo utworzonego stowarzyszenia reprezentującego europejskie organizacje weryfikujące informacje, w celu uruchomienia projektu Elections24Check.
Walka z fake newsami i dezinformacją na Spotify. Moderacja ma charakter hybrydowy
Dezinformacja i fake newsy mogą się pojawiać także w miejscach nieoczywistych - jednym z nich są np. podcasty. O walkę z takimi treściami zapytaliśmy cieszącego się dużą popularnością Spotify. Naturalnie na platformie również określono zasady i wytyczne dotyczące użytkowania serwisu i publikowanych tam materiałów. To z kolei przekłada się na usuwanie tych naruszających regulamin, a także dodawanie informacji uzupełniających, np. ostrzeżeń dotyczących treści związanych ze zdrowiem. Spotify pracuje nad narzędziami budującymi zaufanie, takimi jak system "Verified by Spotify", który ma potwierdzać autentyczność podcastów i twórców.
Jak nas poinformowano, opracowywane są również systemy weryfikacji i filtrowania, by ograniczyć wpływ deepfake'ów oraz innych form manipulacji.
Moderacja w serwisie Spotify ma charakter hybrydowy – platforma korzysta z automatycznych systemów do wykrywania nadużyć, ale kluczowe decyzje podejmują moderatorzy zgodnie z procedurami i regulaminem. Użytkownicy i twórcy mogą zgłaszać treści naruszające zasady, w tym treści wprowadzające w błąd lub podszywające się pod inne osoby.
W aplikacji dozwolone są treści stworzone przy użyciu AI, o ile oczywiście nie naruszają one zasad korzystania z serwisu. Co ważne, usuwane są treści wykorzystujące np. klonowanie głosu bez zgody - podszywanie się pod prawdziwe osoby jest surowo zabronione.
W internecie tylko z rozwagą, weryfikując treści. Bez nas prawda nie ma żadnych szans
Nie można odmówić serwisom tego, że wykonują kroki, które mają ograniczyć rozpowszechnianie dezinformacji czy fake newsów. Każdy sam może ocenić, czy stosowane rozwiązania są wystarczające i nad czym powinno się jeszcze popracować. Na tym etapie z internetu czy mediów społecznościowych powinniśmy korzystać uwzględniając zasadę ograniczonego zaufania - gdy algorytmy działają swoją drogą, niekoniecznie na naszą korzyść, a codzienną walutą jest uwaga internautów i lajki, naszym zadaniem jest pozostawanie czujnymi, rozważnymi i ciągłe weryfikowanie informacji, które wyświetlą się na naszych ekranach (najlepiej przed kliknięciem przycisku "udostępnij" albo wdaniem się w emocjonalną dyskusję z nieznajomym z internetu). Pamiętajmy, że nie powinniśmy wierzyć we wszystko, co widzimy, a dezinformacja nie omija nas tylko dlatego, że tego byśmy chcieli.










