Spis treści:
- Pamiętaj o butelce z wodą! Nawadnianie to podstawa
- Smartfon tego nie udźwignie. Bez powerbanka nie da rady
- Biblioteka do plecaka i w drogę. Całą zabierzesz w czytniku e-booków
- Nawet mały ruch powietrza da trochę ulgi. Weź ze sobą przenośny wentylator
- Spakuj i siedź, gdzie potrzebujesz. Krzesełko turystyczne
- Opaska na rękę wykrywająca upadek. Pomoc dla seniora
- Podróżujesz z dzieckiem? Sprawdź to urządzenie
- Zaopiekuj się elektronicznym zwierzaczkiem. Tamagotchi ponownie porywa tłumy
- Trochę gimnastyki dla mózgu. Czas na krzyżówki i sudoku
W ostatnim czasie miałam niesamowitą okazję podróżować w czasie i to w więcej niż jednym tego znaczeniu. Ach, pociągi! Kiedy człowiek myśli, że już nic gorszego od upałów go nie spotka i z każdym oddechem walczy o przetrwanie, podróż tym właśnie środkiem transportu w Polsce potrafi szybko sprowadzić na ziemię. Będzie gorzej. Tylko poczekaj.
Zaczyna się od dotarcia na stację, kiedy to dziwnym trafem stawiamy kroki na dworcu sporo przed czasem, ale to dobra wiadomość, nie musimy przecież biec na peron. Szybko się jednak okazuje, że... nikt nie biegnie. Ludzie siedzą zrezygnowani, miny mają nietęgie, a miejsce, które zazwyczaj jest świadkiem pośpiechu tysięcy pasażerów, przypomina wielką poczekalnię. Rzut okiem na tablice z ogłoszeniami przynosi odpowiedzi i wiadomość jeżącą włos na głowie: opóźnienia.
Spóźniony jest niemal każdy pociąg. 15 minut, 20, 90, 148. Ci, którym wydaje się, że wygrali w loterii opóźnień, muszą pamiętać, że jego wielkość "może ulec zmianie". Portal pasażera wskazuje wszystkie powody utrudnień, jakie można sobie wymarzyć - na liście znalazła się nawet... Oława. Cóż możemy począć w takiej sytuacji, gdy chcemy po prostu dotrzeć na upragnione wakacje? Pozostaje nam pogodzić się z losem, uzbroić w cierpliwość i czekać.
Podróż sama w sobie jest dość trudnym doświadczeniem, często generującym dużo stresu. Nie jesteśmy jednak zupełnie zdani jedynie na los i łaskę transportu publicznego. Możemy sobie trochę ułatwić życie, a pomoże nam w tym kilka przydatnych gadżetów (i nie tylko).
Pamiętaj o butelce z wodą! Nawadnianie to podstawa
Przede wszystkim: zwróćcie uwagę na nawadnianie. Serio, nie ma niczego gorszego niż czekanie w taki upał bez niczego do picia. Szczególnie poleca się tutaj woda ze względu na swoją dostępność - jeśli oczywiście znajdujemy się w miejscu, w którym kranówkę można spożywać bez obaw.
Aby z niej skorzystać, przyda się butelka z filtrem. Dobrym wyborem będą też różnego rodzaju kubki i butelki termiczne. Wybierając model dla siebie, przeczytajcie dokładnie opinie i szukajcie takich, w których porusza się kwestię szczelności - zdecydowanie nie chcemy bowiem, aby napój przeznaczony na podróż wylał nam się w całości do plecaka.

Kubki i butelki termiczne przez określony czas dobrze zachowują temperaturę płynów. To do nich możemy wlać ulubioną herbatę, kawę czy cold brew.
Smartfon tego nie udźwignie. Bez powerbanka nie da rady
Pamiętacie te słodkie czasy, kiedy raz naładowany smartfon pracował bez problemu kilka dni? Ja też nie. Niestety, ale jeśli chcemy korzystać z telefonu bez obaw, będąc tym samym obecnym w mediach społecznościowych, a na dokładkę słuchając muzyki, trzeba się liczyć z tym, że bateria może mieć problem z wytrzymaniem całego dnia podróży. Zwłaszcza jeśli dodamy do tego potrzebę zapewnienia sobie rozrywki w oczekiwaniu na pociąg albo na to, aż ten ruszy z nieplanowanego postoju w polach. Ileż można liczyć sarny?
Z pomocą przychodzi nam oczywiście powerbank. Na rynku dostępnych jest tysiące różnych opcji: wybierzemy pojemność, wielkość, nawet kolor - zwróćcie szczególną uwagę na wagę urządzenia, żeby nie ciążyło zbyt mocno, a jeśli podróżujecie samolotami, sprawdźcie, czy i gdzie możecie je bezpiecznie przewozić.
Smutne doświadczenie nauczyło mnie też, że zawsze warto dwukrotnie sprawdzić, czy wraz z powerbankiem w naszym bagażu znalazł się również kabel, dzięki któremu podłączymy smartfona...
Biblioteka do plecaka i w drogę. Całą zabierzesz w czytniku e-booków
Wybierając się w podróż na wakacje, zwłaszcza w miejsca bardziej od nas oddalone, i bez opóźnień na kolei musimy się liczyć z tym, że trochę czasu spędzimy w środkach transportu.
Idealna jest wtedy dobra lektura - rzecz w tym, że nikt nie będzie zabierał ze sobą całej biblioteki, w końcu zaledwie trzy książki nieco ważą, a dodatkowo pojawia się problem z tym, co faktycznie będziemy mieli ochotę przeczytać. Na ratunek w takiej sytuacji przychodzi czytnik e-booków. Jest ich sporo do wyboru, są dużo lżejsze niż jedna książka średniej długości, a w środku zmieści się mnóstwo tytułów - na tyle, że codziennie możemy czytać inny.
Jeśli obawiamy się o koszty, warto spojrzeć na ofertę różnych abonamentów. Dzięki wykupieniu takowego będziemy mieli dostęp do tysięcy pozycji (i to zarówno w formie e-booków, jak i audiobooków, w zależności od tego, na co się zdecydujemy), a jeżeli nie jesteśmy pewni, czy to coś dla nas, możemy skorzystać z okresów próbnych lub przetestować taki rodzaj subskrypcji przez miesiąc czy dwa.

To też trzeba powiedzieć: jeśli jest jakieś urządzenie, co do którego działania na jednym ładowaniu nie mam kompletnie żadnych zastrzeżeń, to jest to właśnie czytnik e-booków. Ładuję go raz i zapominam, że jest w ogóle taka konieczność, a urządzenie śmiga niewzruszone przez kolejne dwa tygodnie.
Czytnikom nie można też odmówić po prostu wygody - jesteśmy w stanie bez zmartwień czytać na nich książki, których fizyczne formy dużo ważą i są nieporęczne. W ten sposób oszczędzamy nie tylko miejsce w bagażu, nie narażamy się na ewentualne bóle, jeśli książkę przypadkiem zrzucimy sobie na stopę albo twarz, nie musimy niepotrzebnie dźwigać, a i włączymy podświetlenie, jeśli zacznie nam brakować światła do czytania.
Nawet mały ruch powietrza da trochę ulgi. Weź ze sobą przenośny wentylator
Parno, duszno, pot się leje, trudno się oddycha i wtedy wchodzi on, cały na biało: podręczny wentylator! Tylko tyle i aż tyle - dostępny niemal wszędzie, na wyciągnięcie ręki, przenośny, malutki, na baterie lub do ładowania.
Tego typu urządzenie nie jest drogie, a w dni, kiedy upał nas nie oszczędza, jest bardzo przydatny i daje chociaż troszkę upragnionej ulgi.
Alternatywą dla niego jest oczywiście zwykły wachlarz - to budżetowe rozwiązanie, a możemy też zrobić go sami w domu. Trzeba jednak pamiętać, że wymaga on od nas nieco zaangażowania w proces chłodzenia!
Spakuj i siedź, gdzie potrzebujesz. Krzesełko turystyczne
"Jesteśmy z pociągu z 9 rano. Prokurator zatrzymał go na miejscu zdarzenia, a my musieliśmy sobie jakoś radzić. Może dostawią wagony we Wrocławiu, a może nie" - usłyszałam głos zmartwionej pasażerki, która podróżowała składem odjeżdżającym z mojej stacji o 13. To poważny problem, zwłaszcza dla osób starszych, że już nie wspomnę ponownie o szalonych upałach, które ostatnio panowały. To był dość niecodzienny przypadek, ale przypominam, że na stacji opóźnione były niemal wszystkie pociągi.
Jak sobie pomóc w takiej sytuacji? Możemy liczyć na empatię i wsparcie współpodróżników, ale te osoby również jadą w podobnych warunkach i najpewniej wykupiły miejscówkę.
Pomysłem na bardzo doraźne rozwiązanie tegoż, może być małe, składane, przenośne krzesełko, choćby turystyczne. Czy jest wygodne? Zapewne wcale. Wciąż jest jednak chyba lepszym rozwiązaniem, niż stanie przez, powiedzmy, 6 godzin w pociągu kierującym się nad morze, zapełnionym ludźmi, albo 3 godziny na peronie w oczekiwaniu na spóźniony środek transportu. Szybki research ukazał nawet antypoślizgowe składane krzesełko, które jest ukryte w lasce do chodzenia - to opcja dla osób starszych.
Podkreślam, że nie jest to rozwiązanie kłopotów, jakie serwuje nam czasem podróż latem - tak samo jak wafelek i 500 ml butelka wody niegazowanej lub gazowanej nie osładza zbytnio goryczy bardzo spóźnionego pociągu. Możemy sobie jednak chociaż troszkę pomóc.
Swoją drogą, jeśli mówimy o sytuacjach krytycznych, w których pasażerowie zostają wyproszeni z pociągu (dodatkowe punkty, jeśli ma to miejsce w szczerym polu), to może na liście powinien się też znaleźć namiot...? Żartuję!
Opaska na rękę wykrywająca upadek. Pomoc dla seniora
Nie żartuję z kolei w innej ważnej kwestii i jest nią ponownie bezpieczeństwo osób starszych (ale nie tylko). Upały mogą być szczególnie niebezpieczne dla seniorów, dlatego warto rozważyć zaproponowanie im noszenia elektronicznej opaski na rękę - przede wszystkim ze względu na monitorowanie podstawowych funkcji życiowych 24/7, wykrywanie upadków, lokalizator GPS, a także aplikację dla opiekuna (najbliższej osoby), który ma dostęp do tych danych.
Nie każda opaska będzie miała takie opcje, dlatego też zdecydowanie trzeba się przyjrzeć tym, które są dostępne na rynku. Nie każda opaska wygląda też źle - niektóre przypominają smartwatcha, pozostając tym samym łatwe w obsłudze.
Podróżujesz z dzieckiem? Sprawdź to urządzenie
Pora przedstawić bardzo sprytne urządzenie, które może przydać się zarówno na podróż, jak i pobyt w miejscu docelowym.
Pomysł jest prosty i na pewno są różne tego typu opcje na rynku, nie będziemy więc wskazywać palcem wersji, która wpadła mi w oko, bo nie ma takiej potrzeby. Wiedzcie natomiast, że chodzi o kontrolę czasu, jaki spędzamy my albo nasze dzieci, scrollując różne aplikacje.
Niestety, ale limity apek poustawiane w telefonie można bardzo łatwo wyłączyć, dodając sobie 15 minut po poprzednich 15 minutach i jeszcze 15 minut, już ostatnie, na pewno! Usuwanie aplikacji też jest średnio skuteczne - kilka kliknięć i oprogramowanie jest z powrotem na moim telefonie, nawet nie muszę się logować, bo urządzenie pamięta wszystkie dane. Skuteczność: 2/10.
Istnieją jednak fizyczne sprzęty, które blokują nam dostęp do konkretnych aplikacji. Aby je odblokować, musimy dotknąć np. małą kostkę telefonem. Pomyślcie sami - trzeba się specjalnie przemieścić i/albo znaleźć niewielkie urządzenie w torebce czy plecaku, a nam właściwie ledwo chce się ruszać, w końcu jest gorąco. Czy na pewno aż tak bardzo chcemy scrollować? Dodatkowo jeśli jako rodzic dzierżymy produkt przy sobie, mamy pewność, że nasza pociecha samodzielnie nie ominie limitów czasowych w telefonie.
Oczywiście nie można zapominać o tym, że zwłaszcza w dłużącej się podróży smartfon bywa zbawienny. I dla nas, i dla dzieci, których nuda jest jakby zwiększona po stokroć. Nie twierdzę, że wszystkie telefony powinno się schować na dno torby i zapomnieć - możemy jednak wybrać aplikacje w jakiś sposób edukacyjne, może nawet z kolorowaniem, jeśli zapomnieliśmy kolorowanek i kredek. Wszystko to będzie lepsze, niż bezmyślne konsumowanie dynamicznych krótkich filmików często właściwie bez treści. A jeśli to zawiedzie...
Zaopiekuj się elektronicznym zwierzaczkiem. Tamagotchi ponownie porywa tłumy
Pamiętacie małe plastikowe jajeczka z ekranem i kilkoma przyciskami, które w latach 90. chciało mieć każde dziecko? Tamagotchi i inne podobne urządzenia już jakiś czas temu wróciły na rynek i mają się świetnie.

Dzieciaki wykluwają i opiekują się elektronicznymi zwierzakami, sprzęty te mają teraz nawet kolorowe ekrany, a małe stworki mogą stać się kompanem podróży naszych pociech, zapewniając im choć trochę rozrywki w trudnych podróżniczych warunkach.
Trochę gimnastyki dla mózgu. Czas na krzyżówki i sudoku
Na koniec wspomnę jeszcze o dobrym pożeraczu czasu, który jednocześnie zapewnia nam trochę rozrywki i wysiłku umysłowego. Ach, krzyżówki! Nie sposób opisać, ile satysfakcji przynosi rozwiązana. Ci, którzy pewniej czują się z cyferkami, wybiorą pewnie sudoku. Jeśli to nie wasza bajka, dostępne są też np. wykreślanki.
Dostaniemy je oczywiście w formie tradycyjnej (najczęściej wydrukowane na cienkim, kolorowym, specyficznie pachnącym papierze), także w salonikach prasowych na dworcach, ale jeśli zapomnieliśmy w porę nabyć swój egzemplarz, najpewniej znajdziemy coś dla siebie również w sklepach z aplikacjami w naszych telefonach. Jest w czym wybierać, a nie ukrywajmy, że w podróży każda godzina spędzona na jakichś atrakcjach sprawia, że jest nieco łatwiej.
Macie swoje sprawdzone gadżety na wymagającą podróż? Koniecznie dajcie nam znać!












