NVIDIA wprowadza rewolucję w grafice. Tak realistycznie jeszcze nie było
NVIDIA zaprezentowała DLSS 5, przełomowy model renderowania grafiki komputerowej, który może wstrząsnąć światem gier podobnie, jak zrobił to ray tracing w czasie rzeczywistym w zeszłej dekadzie. Wykorzystuje on sztuczną inteligencję, by "poprawiać" widoki z gry w locie, dorysowując szczegóły. Technologia, określana jako GPT dla grafiki, została przyjęta z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony fotorealizm w grach faktycznie wszedł na wyższy poziom. Wyglądają one jednak teraz jak obrazki z taniego generatora. Złośliwi nazywają ten efekt "AI sloppification".

Spis treści:
- Rewolucja AI w grafice komputerowej. Takiego realizmu jeszcze nie było
- DLSS 5 radzi sobie z bolączkami współczesnych silników gier
- NVIDIA nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa
Rewolucja AI w grafice komputerowej. Takiego realizmu jeszcze nie było
NVIDIA podczas swojego eventu GTC 2026 zademonstrowała technologię, która może wywrócić do góry nogami nasze przekonanie o granicach możliwości kart graficznych. O ile w zeszłej dekadzie takim "świętym Graalem" grafiki komputerowej był ray tracing w czasie rzeczywistym, o tyle teraz okazuje się nim wspomaganie sztuczną inteligencją. Nowość nosi nazwę DLSS 5 i według twórców jest rewolucją na miarę GPT.
"DLSS 5 wspomaga deweloperów gier, oferując nowy poziom fotorealistycznej grafiki komputerowej, osiągalny dotychczas jedynie w efektach wizualnych Hollywood" - przekonuje producent. Jest to o tyle przełomowe, że podczas gdy filmowe efekty CGI są prerenderowane (wytworzenie jednej klatki obrazu zajmuje znacznie dłużej, niż jest ona wyświetlana), nowy model robi to w locie.
Pierwsza generacja NVIDIA DLSS (Deep Learning Super Sampling) debiutowała w 2018 roku jako wspomaganie AI, które poprawiało rozdzielczość obrazu (tzw. upscaling), a następnie generowało dodatkowe klatki, by zapewnić większą płynność obrazu. Najnowsza odsłona technologii wypełnia klatki obrazu bardziej realistycznym oświetleniem i szczegółami, które dorysowuje sztuczna inteligencja.
"DLSS 5 pobiera kolor i wektory ruchu z gry dla każdej klatki jako dane wejściowe i używa modelu AI, by wypełnić scenę fotorealistycznym oświetleniem oraz materiałami, które są zakotwiczone w źródłowej zawartości 3D i spójne między klatkami. DLSS 5 działa w czasie rzeczywistym do rozdzielczości 4K dla zapewnienia płynnej, interaktywnej rozgrywki" - tłumaczy NVIDIA.
DLSS 5 radzi sobie z bolączkami współczesnych silników gier
Nowy model wykracza poza możliwości cyfrowej rekonstrukcji obrazu znane z poprzednich lat. Przełom był możliwy dzięki wykorzystaniu modelu sztucznej inteligencji, który posiada zrozumienie złożonej semantyki renderowanej sceny. Analizuje on każdą pojedynczą klatkę obrazu, identyfikuje postacie oraz specyficzne materiały, takie jak włosy, tkaniny czy półprzezroczysta ludzka skóra. Rozpoznaje też warunki oświetleniowe sceny, odróżniając różne źródła światła.
Dzięki tak głębokiej wiedzy o strukturze sceny DLSS 5 radzi sobie ze zjawiskami stanowiącymi bolączkę dotychczasowych silników graficznych, takimi jak podpowierzchniowe rozpraszania światła na skórze, delikatny połysk materiałów czy skomplikowane interakcje świetlne na powierzchni włosów. Wszystkie te ulepszenia są wprowadzane do klatek w czasie rzeczywistym.
Technologia ma jednocześnie nie ingerować w ogólną strukturę i wizję artystyczną twórców. I z jednej strony faktycznie tak jest. Najlepszym określeniem tego nowego obrazu mogłoby być angielskie "enhanced". W grze widzimy to, co udało się grafikom wycisnąć z dostępnych silników czy shaderów, plus ulepszenia od AI. Niektóre sceny wyglądają jak filmy z aktorami, nie przypominając już gier. Ale jest jeszcze coś.
Dzisiejsze generatory obrazów AI, które udostępniają OpenAI, Google czy Microsoft, po odpowiednim pokierowaniu (zwykle jest to ściana tekstu z uwagami dodanymi jako prompt) mogą uniknąć efektu sztuczności czy nadmiernej szczegółowości, który bez trudu rozpozna wprawne oko. Niestety, DLSS 5 tak chyba nie potrafi, a jego rendery wydają się przesadnie wyidealizowane czy wręcz hiperrealistyczne. Krytycy mówią o efekcie "AI sloppification", który psuje odczucia estetyczne i odbiera radość z gry. Możliwe jednak, że technologia zostanie dopracowane - wszak to dopiero pierwsza implementacja.
NVIDIA nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa
Producent zaprezentował efekty działania DLSS 5 na przykładach gier Resident Evil Requiem, EA SPORTS FC, Starfield i Hogwarts Legacy, a także pokazał własne technologiczne demo. Część efektów faktycznie zawstydza ray tracing, ale niektóre efekty budzą nieprzyjemne skojarzenia z "AI slopem". Dobra wiadomość jest taka, że nowa technologia nie jest puszczona samopas, a twórcy gier dostają pełną kontrolę nad procesem ulepszania grafiki.
NVIDIA przygotowała dla deweloperów specjalny zestaw narzędzi, który umożliwia m.in. kontrolę parametrów intensywności działania algorytmów, gradacji kolorów czy precyzyjnego maskowania. Artyści wizualni mogą decydować, w których miejscach i w jaki sposób technologia ma ingerować w obraz. Proces wdrażania DLSS 5 został uproszczony dzięki wykorzystaniu frameworka NVIDIA Streamline, który jest już dobrze znany deweloperom korzystającym z poprzednich wersji DLSS oraz technologii NVIDIA Reflex. Technologia zostanie wprowadzona do gier jesienią 2026.
Debiut nowego przełomu w grafice komputerowej, choć średnio udany, przywodzi wspomnienia o poprzednich kamieniach milowych tego typu. Już w latach 90. i 2000. niektórzy gracze zbierali szczęki z podłogi, nie wierząc, że grafika może być kiedykolwiek lepsza. Aż trudno uwierzyć, że produkcje, budzące dziś uśmiech politowania, były uznawane za kres możliwości komputerów. Kolejne lata pokazują, że granice można przesuwać dalej i dalej. DLSS 5 z pewnością nie jest ostatnim słowem NVIDII.









