Znaleziska dokonano podczas wykopalisk w stanowisku Tambo Viejo w dolinie Acarí na południowym wybrzeżu Peru. W niewielkim magazynie archeolodzy natrafili na gliniane naczynie częściowo zagłębione w ziemi. Dopiero po usunięciu osadów z jego dna odkryli dwa niewielkie, doskonale zachowane ziemniaki.
Prawie przy samym dnie naczynia znaleźliśmy dwa egzemplarze liofilizowanych ziemniaków. Pokazano mi je, nie wiedząc jeszcze, czym są. Od razu powiedziałem: to chuño!
Lifilizowane przekąski Inków
Wyjaśnijmy, że liofilizacja to proces suszenia sublimacyjnego, polegający na usunięciu wody z zamrożonego wcześniej produktu w warunkach głębokiej próżni. Lód przechodzi bezpośrednio w parę wodną, omijając stan ciekły, dzięki czemu żywność zachowuje swój naturalny smak, aromat, kształt oraz nawet do 95 proc. witamin i wartości odżywczych.
Inkowie lubili ziemniaki
Ale jak to robili Inkowie? Chuño powstawało poprzez wielokrotne wystawianie ziemniaków na działanie nocnych przymrozków i dziennego słońca. W ten sposób niemal całkowicie usuwano z nich wodę, dzięki czemu mogły być przechowywane nawet przez wiele lat bez utraty wartości odżywczych. Technologia ta mogła być stosowana wyłącznie wysoko w Andach, dlatego gotowy produkt transportowano następnie karawanami lam do odległych części imperium.
To dopiero drugi przypadek odkrycia chuño na stanowisku archeologicznym związanym z Inkami. Zdaniem badaczy znalezisko stanowi bezpośredni dowód na istnienie sprawnie funkcjonującego systemu zaopatrzenia, który pozwalał dostarczać trwałą żywność z gór aż na wybrzeże Pacyfiku. Jak podkreśla prof. Valdez, odkrycie niesie również współczesną lekcję:
Wciąż możemy wiele nauczyć się od ludzi żyjących w przeszłości. Bezpieczeństwo żywnościowe pozostaje jednym z największych wyzwań także dziś, a mimo to marnujemy żywność bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.












