Odkrycie pochodzi z czasów kultury ceramiki sznurowej, jednej z kluczowych społeczności późnego neolitu w Europie. Rozprzestrzeniała się ona na obszarze Starego Kontynentu od ok. 2900 do 2050 roku p.n.e., pozostawiając po sobie charakterystyczne naczynia zdobione odciskami sznura oraz dość rygorystyczne zasady pochówku.
Tajemnica sprzed tysięcy lat
W typowych grobach tej kultury mężczyzn chowano na prawym boku, kobiety na lewym, a ciała układano w pozycji skurczonej, zwykle z orientacją na południe. W Gerstewitz ten schemat został częściowo zachowany, ponieważ ciało ułożono zgodnie z rytuałem, ale miejsce pochówku całkowicie odbiega od normy.
Zamiast grobu lub kurhanu, ciało trafiło do jamy po dawnym piecu. Takie konstrukcje wykorzystywano kiedyś do wypalania gliny lub obróbki materiałów organicznych. W tym przypadku stały się jednak ostatnim miejscem spoczynku młodego mężczyzny, który w chwili śmierci miał około 25 lat. Dodatkowo badacze zauważyli ślady urazu czaszki, co może wskazywać na brutalną przyczynę zgonu.
Morderstwo, bitwa czy ofiara?
Interpretacja tego odkrycia nie jest jednoznaczna i naukowcy rozważają kilka scenariuszy. Jeden z nich zakłada, że mężczyzna padł ofiarą morderstwa, inny, że zginął w zapomnianym konflikcie epoki miedzi, a jeszcze kolejny, że jego ciało mogło zostać złożone w piecu jako ofiara rytualna. Jak podkreśla archeolog Oliver Dietrich z krajowego urzędu ds. dziedzictwa w Saksonii-Anhalt, w podobnych strukturach znajdowano już szczątki zwierząt, jak krowy czy psy, co może sugerować praktyki ofiarne dawno zapomnianym bóstwom.
To również nie pierwsze tak nietypowe odkrycie w okolicach Gerstewitz, bo trwające od wielu miesięcy i wymagające wielu wykopalisk prace przy linii energetycznej odsłoniły też inne skarby, których historia liczy ponad 6 tys. lat. I tak, w okresie kultury Baalberge (ok. 4000-3400 p.n.e.) wzniesiono tam kurhan o wysokości do 15 metrów, który przykrywał drewnianą komorę grobową.
W późniejszym czasie, w okresie kultury Salzmünde (ok. 3400-3100 p.n.e.), na tym samym terenie istniał potrójny system wałów i fos, wewnątrz którego najprawdopodobniej odbywały się złożone ceremonie. A to jeszcze nie koniec, bo prace wykopaliskowe potrwają co najmniej do 2027 roku, więc każdy kolejny metr ziemi może więc przynieść odpowiedzi albo jeszcze więcej pytań o życie i śmierć ludzi sprzed tysięcy lat.












