Dzieci uderzone w głowę i złożone w ofierze. Makabryczny rytuał Inków
Mumie z Peru wciąż budzą zdumienie. Zespół naukowców kierowany przez dr Dagmarę Sochę z Centrum Badań Andyjskich na UW przeprowadził szczegółowe analizy zmumifikowanych szczątków czworga dzieci i nastolatek, odnalezionych na szczytach andyjskich wulkanów Ampato i Sara Sara. Wyniki tomografii komputerowej potwierdziły szczególnie makabryczny przebieg rytuałów Inków sprzed ok. 500 lat. Ofiary umierały najczęściej wskutek uderzenia w głowę, ale zidentyfikowano też inne obrażenia, co przeczy zapisom w kronikach kolonialnych.

Spis treści:
- Bioarcheologia rzuciła nowe światło na mumie z Peru
- Ofiary rytuału Inków umierały najczęściej od uderzenia w głowę
- Odkrycia naukowe obaliły zapiski w kronikach kolonialnych
Bioarcheologia rzuciła nowe światło na mumie z Peru
Archeolodzy od lat zajmują się badaniami mumii, które pozostawili po sobie Inkowie w Peru. Nowoczesne techniki obrazowania przynoszą w ostatnim czasie odkrycia, która były niemożliwe do uzyskania jeszcze w XX wieku.
Niedawno opisywaliśmy w GeekWeeku wyniki badań zespołu pod kierownictwem polskiej badaczki, które wykazały, że mumie ofiar były przenoszone z miejsca na miejsce, a także modyfikowane i "naprawiane" nawet wiele lat po śmierci. Temat ofiar rytuału capacocha powraca tymczasem w kontekstach brutalności samej praktyki religijnej oraz rozdźwięku między historycznymi relacjami kronikarzy a nowymi danymi z interdyscyplinarnych analiz.
Zespół bioarcheologów poinformował, że zidentyfikowanymi ofiarami rytuału capacocha były cztery dziewczynki, których wiek w chwili śmierci szacuje się na od 8 do 14 lat. Rytuał ten stanowił jeden z najważniejszych elementów ceremonialnych państwa Inków i był odprawiany w sytuacjach o szczególnym znaczeniu dla imperium - podczas klęsk żywiołowych, świąt sezonowych czy przesiedleń ludności.
Dzieci wybrane do capacocha pełniły funkcję pośredników między swoimi społecznościami a bóstwami. Jak wykazały obrazy tomograficzne (CT), kres ich życia był niezwykle gwałtowny. Bezpośrednią przyczyną zgonu w większości przypadków były druzgocące uderzenia w głowę.
Ofiary rytuału Inków umierały najczęściej od uderzenia w głowę
Szczególną uwagę badaczy przykuła mumia oznaczona jako Ampato #1, znana również jako Dama z Ampato (Momia Juanita). Czternastolatka doznała rozległych obrażeń czaszki, klatki piersiowej i miednicy. Te ostatnie okazały się śmiertelne. Jej ciało uległo naturalnej mumifikacji w mroźnych warunkach wysokogórskich. Obok niej odnaleziono przedmioty o charakterze wotywnym, takie jak figurki, fragmenty ceramiki i woreczki z kukurydzą.
Z kolei przypadek ośmioletniej Ampato #2, która według analizy CT zginęła wskutek uderzenia w głowę, przyniósł zaskakujące odkrycie medyczne - analizy wykazały, że dziewczynka zmagała się z przewlekłymi problemami zdrowotnymi.
Jest to o tyle istotne, że stoi w sprzeczności z kronikami kolonialnymi, w których Hiszpanie opisywali ofiary jako istoty nieskazitelne i doskonałe fizycznie. Miały być one pozbawiane życia szeregiem metod, wliczając w to pogrzebanie żywcem i uduszenie - na co dowodów nie znalazła analiza mumii z Ampato i Sara Sara.
Prawdziwą sensacją okazały się jednak szczątki dziesięcioletniej Ampato #4, która zmarła wskutek (tak, zgadliście) ciosu w głowę. Jest ona pierwszym znanym nauce przypadkiem celowej mumifikacji ofiary rytuału capacocha. W jej jamie brzusznej odkryto tkaniny oraz kamienie, a brak niektórych kości sugeruje, że ciało było celowo modyfikowane czy "naprawiane" po śmierci, a być może nawet składane w ziemi dwukrotnie.
Odkrycie to dowodzi, że rola poświęconych dzieci nie kończyła się w momencie ich zgonu. Podobnie jak w przypadku zmarłych władców i arystokratów, ich mumie mogły brać aktywny udział w życiu duchowym czy religijnym lokalnych społeczności, stając się obiektami kultu, u których szukano porady, błogosławieństwa lub pośrednictwa z bóstwami.
Odkrycia naukowe obaliły zapiski w kronikach kolonialnych
Nową perspektywę na kwestie wyboru kandydatek do poświęcenia i opisu brutalnej praktyki przez ówczesnych najeźdźców przedstawiła kierowniczka badań dr Dagmara Socha w oświadczeniu dla amerykańskiego serwisu Gizmodo. "Nasze odkrycia pokazują, że zapisy kronikarskie powinny być traktowane z ostrożnością. Mimo że źródła historyczne opisują dzieci jako fizycznie doskonałe i pozbawione wad, nowoczesne analizy naukowe ujawniają zupełnie odmienną rzeczywistość. Może to odzwierciedlać ogólne warunki życia w Imperium Inków, ale również może wskazywać, że europejscy kronikarze nie rozumieli w pełni, co sami Inkowie rozumieli jako ideał" - wyjaśniła ekspertka bioarcheologii.
Kontynuacja badań nad ofiarami z wulkanów Ampato i Sara Sara z użyciem nowoczesnych technik pokazuje, jak kluczowe jest zestawienie kolonialnych źródeł pisanych z bezpośrednimi dowodami archeologicznymi. Kronikarze sprzed pięciu wieków trafnie opisali fakt przemieszczania mumii wraz z przesiedlanymi grupami ludności, ale ich opisy fizycznego stanu ofiar wymagały rewizji, która w końcu nadeszła. Kto wie, ile jeszcze podobnych "faktów historycznych" wymaga sprostowania.
Nie jest to zresztą jedyny taki przypadek. Wcześniej opisywaliśmy w GeekWeeku ważne odkrycie dotyczące pisma inków, tzw. kipu. Nie było to pismo w dzisiejszym wyobrażeniu, lecz system zapisu w postaci plecionych, wielokolorowych sznurków z supłami. Analiza takich artefaktów z użyciem m.in. spektrometrii masowej izotopów wykazała ponad wszelką wątpliwość, że pismo supełkowe było znane także kobietom i zwykłym ludziom. Unieważniło to relacje hiszpańskich konkwistadorów, według których kipu używane było tylko przez mężczyzn z inkaskich elit, a reszta mieszkańców imperium skazana była na analfabetyzm.










