Projekt wystartował z okazji przypadającej w tym roku 250. rocznicy wydarzeń związanych z narodzinami Stanów Zjednoczonych. Na ograniczony czas do gry trafiły cyfrowe wersje autentycznych przedmiotów, których los od dziesięcioleci lub nawet stuleci pozostaje nieznany.
Zaginione od ponad dwóch stuleci
Wśród artefaktów znalazł się m.in. medal upamiętniający bitwę pod Cowpens z 1781 roku, przyznany amerykańskiemu generałowi Danielowi Morganowi po zwycięstwie nad wojskami brytyjskimi. Oryginał został skradziony z bankowego skarbca i od ponad 200 lat nie wiadomo, gdzie się znajduje.
Lista obejmuje również fragment królewskiego herbu Jerzego III z Filadelfii, armatę wykorzystaną podczas wojny o niepodległość, wojskową czapkę zdobioną trzema strusimi piórami oraz haft przedstawiający posiadłość generała Williama Alexandra, znanego jako Lord Stirling. Twórcy gry przygotowali także osobną bazę kolejnych zaginionych przedmiotów, aby zachęcić graczy do dalszych poszukiwań również poza samą aplikacją.
Pomysł narodził się dzięki przypadkowi
Inspiracją dla całego przedsięwzięcia była historia z 2009 roku. Węgierski historyk sztuki Gergely Barki oglądał z córką film "Stuart Malutki", gdy zauważył w tle sceny obraz uznawany od dziesięcioleci za zaginiony. Okazało się, że dzieło przypadkowo trafiło na plan filmowy po zakupie w sklepie z antykami, a później wróciło do Europy i zostało sprzedane na aukcji.
To wydarzenie zainspirowało twórców gry do sprawdzenia, czy podobny efekt można osiągnąć dzięki interaktywnej rozrywce. Za wybór artefaktów odpowiadał historyk Don Hagist, a pomagali mu autorzy związani z czasopismem "Journal of the American Revolution". Ich celem było wybranie przedmiotów, których istnienie jest dobrze udokumentowane, ale których obecna lokalizacja pozostaje nieznana.
Pomysł, aby umieścić te przedmioty w medium, które zobaczą miliony ludzi, jest znakomity
Jeżeli któryś z graczy rozpozna zabytek lub natrafi na przedmiot przypominający jeden z poszukiwanych artefaktów, będzie mógł przesłać zgłoszenie do specjalnego zespołu ekspertów zajmującego się weryfikacją takich informacji. Twórcy projektu podkreślają, że wiele historycznych przedmiotów mogło po prostu zniknąć z pola widzenia badaczy, a nie paść ofiarą kradzieży.
Pomysł zyskał uznanie także poza środowiskiem twórców gier. Holenderski ekspert zajmujący się odzyskiwaniem skradzionych dzieł sztuki Arthur Brand uważa, że zainteresowanie wywołane przez akcję może rzeczywiście doprowadzić do odnalezienia części zaginionych obiektów. Jego zdaniem projekt ma jeszcze jedną zaletę, może zachęcić młodsze pokolenie do zainteresowania się historią i dziedzictwem kulturowym w zupełnie nowy sposób.











