Zagadka II wojny światowej rozwiązana. Wrak "piekielnego statku" Hōfuku Maru odnaleziony po 80 latach
Kolejny wrak "piekielnego statku" z czasów II wojny światowej został odnaleziony w głębinach u wybrzeży Filipin. Ponad 80 lat temu Hōfuku Maru zatonął, a wraz z nim ponad 1000 alianckich jeńców wojennych. Odkrycia dokonał badacz Josh Gates i zespół z Hellships Memorial Foundation, nurkując na głębokość prawie 50 metrów.
Nazwa "piekielne statki" wzięła się od brutalnego traktowania więźniów i nieludzkich warunków, w jakich przebywali na ich pokładzie. Podczas wojny Japończycy przebudowali ponad 130 statków towarowych i pasażerskich, aby transportować jeńców pomiędzy obozami pracy przymusowej w Azji Południowej. Więźniowie przebywali tam w okrutnych i brutalnych warunkach, stłoczeni w ładowniach pozbawionych wentylacji i dostępu do wody. Z około 120 000 alianckich jeńców wojennych, którzy byli transportowani "statkami piekielnymi", około 20 000 zmarło na ich pokładach.
Japończycy ukrywali je w swoich konwojach wojskowych, więc stawały się one celem ataków aliantów, zupełnie nieświadomych ich prawdziwego przeznaczenia. 21 września 1944 roku frachtowiec Hōfuku Maru został zatopiony. Uderzyła w niego aliancka torpeda, przełamując go na dwie części. Znalazł się pod wodą w niecałe trzy minuty z tysiącem brytyjskich i holenderskich jeńców wciąż w ładowniach, którzy nie mieli szans na ratunek.
Odkrycie było możliwe dzięki skomplikowanym analizom japońskich dokumentów
Lokalizacja zatopionego statku przez dziesięciolecia pozostała nieznana, aż do teraz. Badaczom po przeprowadzeniu szczegółowych obliczeń i analiz dokumentów znalezionych w japońskich archiwach udało się ustalić, że statek zatonął kilkadziesiąt kilometrów dalej, niż dotychczas sądzono. Odkrycie informacji o przebiegu ataku pozwoliło znacząco zawęzić obszar, jaki podejrzewano.

Zespół użył sonaru, aby potwierdzić obecność niezbadanego wraku w strefie poszukiwań, a następnie przeprowadzono serię nurkowań w celu jego zidentyfikowania. Sporządzono dokumentację, korzystając z techniki fotogrametrii, która pozwoliła stworzyć trójwymiarowy model wraku. Rozmiar statku, położenie poszczególnych masztów i ładowni, a także jego podzielenie na pół odpowiadały opisowi sytuacji, jaka go spotkała. W dodatku odnaleziono przy nim ludzkie szczątki. Naukowcy twierdzą, że te dowody zdecydowanie potwierdzają identyfikację statku.

Nie są planowane prace przy zatopionym wraku, a celem poszukiwań była dokumentacja oraz zachowanie pamięci o ofiarach. Dzięki odnalezieniu statku po raz pierwszy od ponad 80 lat znamy miejsce ich spoczynku.












