W skrócie
- Dawne metody balsamowania wykorzystywały arszenik i rtęć, co naraża osoby mające kontakt ze szczątkami na wchłonięcie toksycznych i niebezpiecznych dla zdrowia substancji.
- Szczątki mumii mogą być źródłem uśpionych patogenów, w tym niebezpiecznych grzybów, które uwalniają się podczas transportu i stanowią poważne zagrożenie zdrowotne dla ludzi.
- Analiza 128 ofert w internecie wykazała brak świadomości zagrożeń, a transport szczątków bez odpowiednich zabezpieczeń naraża kurierów i pracowników poczty na infekcje.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Klątwa mumii dotyka współczesnych kolekcjonerów
Zjawisko fascynacji wyschniętymi zwłokami ma wielowiekową tradycję. Od XIX-wiecznych pokazów odwijania bandaży z mumii egipskich po nowożytne ekspozycje muzealne - zmumifikowane ciała przyciągały uwagę opinii publicznej. Zdarzały się przypadki dewastacji i grabieży - przykładowo przed końcem lat 70. XX wieku zwiedzający Katakumby Kapucynów w Palermo wywozili stamtąd zabytkowe fragmenty szczątków, od pojedynczych palców po całe głowy. Już wtedy krążyły legendy o klątwie mumii. Współcześnie ten półlegalny proceder przeniósł się do sieci.
Międzynarodowy handel zmumifikowanymi szczątkami ludzkimi przeżywa prawdziwy rozkwit w przestrzeni wirtualnej. Eksperci z zakresu bioarcheologii przestrzegają jednak, że kupowanie i transportowanie starych części ciał niesie za sobą bezpośrednie niebezpieczeństwo biologiczne i chemiczne. Wirusy, zarodniki grzybów i dawne substancje konserwujące tworzą realną groźbę dla zdrowia pasjonatów i pracowników firm kurierskich.
Tradycyjne metody balsamowania i naturalnego utrwalania zwłok opierały się na wykorzystaniu silnie toksycznych związków. Aby zapobiec rozkładowi, w dawnych wiekach stosowano metale ciężkie, takie jak arszenik, rtęć czy ołów, a także specyficzne substancje organiczne o działaniu przeciwdrobnoustrojowym. Osoby wchodzące w kontakt z niezabezpieczonymi odpowiednio szczątkami są narażone na wchłonięcie trwałych trucizn. Długotrwała ekspozycja na historyczne preparaty konserwujące grozi ostrymi lub przewlekłymi dolegliwościami zdrowotnymi.
Uśpione patogeny i grzyby w krakowskich podziemiach
Oprócz chemii balsamującej ogromne zagrożenie stanowią mikroorganizmy zdolne do przetrwania w stanie uśpienia przez setki lat. Ruch lub zmiana warunków otoczenia powodują uwalnianie się mikroskopijnych zarodników do powietrza. Przykłady z historii wskazują, jakie zagrożenia biologiczne czyhają w grobowcach.
"Klątwa mumii" obecna była choćby w kryptach kościoła św. Piotra i Pawła w Krakowie, gdzie na szczątkach ludzkich, trumnach, elementach konstrukcyjnych i w powietrzu wykryto obecność grzybów z rodzajów Aspergillus, Penicillium i Stachybotrys. Choć w tym konkretnym obiekcie nie odnotowano przypadków zachorowań wśród zwiedzających czy badaczy, naukowcy ostrzegają przed ryzykiem, jakie uwalniające się zarodniki stwarzają dla zdrowia robotników prowadzących prace renowacyjne.
Podobne patogeny okazały się już tragiczne w skutkach w innych miejscach - to właśnie ekspozycja na zarodniki kropidlaka (Aspergillus) i ich inhalacja stały się przyczyną śmierci 10 z 12 konserwatorów (83,3 proc.), którzy w latach 70. XX r. uczestniczyli w otwarciu grobowca króla Kazimierza IV Jagiellończyka w Krakowie.
Kup pan mumię. Analiza ofert handlowych w internecie
Naukowcy z Wielkiej Brytanii, Włoch i Australii przeanalizowali 128 ofert z platform społecznościowych grupy Meta, serwisów e-commerce, sklepów internetowych i domów aukcyjnych. Wyniki badań wskazują na całkowity brak świadomości zagrożenia wśród handlarzy i nabywców.
Większość oferowanych obiektów stanowiły fragmenty ciał. 51,6 proc. z nich stanowiły głowy w różnym stanie - od kompletnych, głęboko zasuszonych okazów, przez czaszki z tkanką miękką i włosami, po tzw. tsantsa, czyli zmniejszone głowy wykonywane przez lud Shuar z Ameryki Południowej. W wielu przypadkach obiekty wykazywały wyraźne oznaki biodegradacji, a mimo to nie towarzyszyły im żadne instrukcje bezpieczeństwa.
"W niektórych komentarzach pojawiają się wzmianki o zapachu mumii, który wynika z biodegradacji szczątków, a mimo to na zamieszczonych zdjęciach widać obiekty trzymane w domowych pokojach bez żadnych gablot ochronnych, co bywa niezwykle niebezpieczne" - zauważyła współautorka badania, Kirsty Squires, prof. bioarcheologii z Uniwersytetu Staffordshire.
Zagrożenie dla pracowników poczty i kurierów
Brak właściwych opakowań i transportowanie materiałów biologicznych zwykłymi kanałami pocztowymi czy kurierskimi stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla osób postronnych. Pracownicy zatrudnieni w sortowniach, kierowcy i celnicy nie noszą środków ochrony indywidualnej, ponieważ nie mają wiedzy o zawartości paczek.
Co więcej, niewłaściwa temperatura i wysoka wilgotność w magazynach sprzyjają szybkiemu rozwojowi niebezpiecznych pleśni. Każdy wyciek czy uszkodzenie kartonu naraża osoby z obniżoną odpornością na ciężkie infekcje układu oddechowego.
W obliczu tych zagrożeń eksperci apelują o pilne uszczelnienie przepisów przewozowych i zdecydowaną reakcję na nielegalne oferty w sieci. Wzywają oni do dokumentowania takich aukcji poprzez zrzuty ekranu i zgłaszania ich do administratorów portali oraz odpowiednich służb.
Dobrą zmianą byłoby również doprecyzowanie regulaminów poczty i firm kurierskich, a także wprowadzenie kategorycznych zakazów przesyłania prywatnych kolekcji anatomicznych. W przypadku kontroli celnych paczek z obiektami archeologicznymi wymagane powinno być stałe stosowanie odzieży ochronnej przez kontrolerów. W regulacji tego rynku na granicy szarej strefy chodzi jednak nie tylko o bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, ale też o zapobieganie bezpowrotnym stratom dla dziedzictwa kulturowego.
Źródło: Squires K., Piombino-Mascali D., Urzì C., Huffer D. The real mummy's curse: Health risks associated with the sale and trade of mummified remains. International Journal of Cultural Property. 2026;33:e22. DOI: 10.1017/S0940739126100393














