Historia ludzkości kryje w sobie wiele konfliktów i bitew, jednak nie każdą wojnę zapamiętano za heroizm czy wielką strategię. Część z nich wybuchła przez tak absurdalne powody, że nie brzmią, jak prawdziwe zdarzenia. A jednak opisane niżej konflikty naprawdę miały miejsce.
Spis treści:
- Wielka wojna z ptakami nielotnymi zakończona niepowodzeniem ludzi
- Wojna o guano na wyspach
- Zaczęło się od ciasta. Konflikt szybko eskalował
- Świnia jedyną ofiarą tego konfliktu
- Najdłuższa i bezkrwawa wojna na świecie - 335 lat stanu wojennego
- Stuletnia wojna bez żadnych bitew
- Pies wywołał wojnę
Wielka wojna z ptakami nielotnymi zakończona niepowodzeniem ludzi
W 1932 roku emu - duże (osiągające ponad 1,5 metra i ważące nawet 45 kg), nielotne ptaki - niszczyły ogromne ilości upraw w Australii Zachodniej. Po sezonie rozrodczym emu regularnie migrują, a kiedy dotarły na tereny zagospodarowane przez weteranów I wojny światowej, postanowiły się tam zasiedlić. Około 20 000 emu zjadało uprawy, pozostawiając w ogrodzeniach duże dziury, przez które następnie przedostawały się króliki i powodowały dalsze szkody. Rolnicy zwrócili się do rządu o pomoc.
Postanowiono wypowiedzieć wojnę nielotnym ptakom. Działania trwały od listopada do grudnia, lecz pomimo zastosowania broni maszynowej i taktyk wojskowych, kampania zakończyła się niepowodzeniem. Ptaki okazały się bardzo trudne do trafienia - były szybkie i rozproszone. Nadzieje były duże, jednak zużyto ogromną ilość amunicji, a efekt nie był zadowalający. Po kilku tygodniach misję przerwano z powodu niskiej skuteczności i rosnących kosztów. Wielka Wojna Emu została szeroko wyśmiana w mediach i przez historyków.
Później problem emu buszujących w zbożu udało się częściowo rozwiązać dzięki budowie specjalnych ogrodzeń, chociaż rolnicy wielokrotnie jeszcze zwracali się o pomoc. Rząd jednak za każdy razem odrzucał te prośby. Nie pozostawiono ich jednak na pastwę losu - spopularyzowano system nagród, dzięki któremu w okresie sześciu miesięcy odnotowano 57 034 zgłoszenia po nagrody za odłowione emu.
Wojna o guano na wyspach
Trzy maleńkie wyspy Chincha leżą 21 km od południowo-zachodniego wybrzeża Peru i zajmują powierzchnię zaledwie 3 km kw. Są one domem dla uchatek i setek ptaków morskich - niewielka liczba drapieżników zapewniała im względne bezpieczeństwo w gniazdowaniu, toteż wysepki stały się ptasimi ostojami już tysiące lat temu. Ten czas wystarczył, aby zaczęły gromadzić się tam grube warstwy guana, w niektórych miejscach sięgające siedmiu metrów.

Wojna o guano, znana także jako wojna o wyspy Chincha, wybuchła, kiedy Hiszpania próbowała odzyskać wpływy w swoich byłych koloniach - także w Peru. W 1864 roku flota hiszpańska zdobyła wyspę Chincha, której guano zapewniało ówcześnie co najmniej 60 proc. dochodów Peru. Chile, Boliwia i Ekwador dołączyły do Peru jako sojusznicy w latach 1865 i 1866.
2 maja 1866 roku miała miejsce bitwa pod Callao, po której obie strony konfliktu ogłosiły zwycięstwo. Flota hiszpańska się wycofała i zapanował niepewny pokój.

Zaczęło się od ciasta. Konflikt szybko eskalował
Krótki i niewielki konflikt, który trwał w latach 1838-39 pomiędzy Meksykiem a Francją, wyniknął z roszczenia francuskiego cukiernika, Monsieur Remontela. Oskarżał on kilku meksykańskich oficerów armii o uszkodzenie jego restauracji. Zażądał 60 000 pesos odszkodowania za splądrowanie budynku, chociaż wartość jego sklepu oszacowano na mniej niż 1000 pesos.
W związku ze skargą Remontela oraz innymi skargami obywateli francuskich, premier Francji w 1838 roku wezwał Meksyk do zapłaty 600 000 pesos odszkodowania. Prezydent Meksyku nie dokonał płatności, więc król Francji zablokował wszystkie meksykańskie porty w Zatoce Meksykańskiej i zajął miasto Veracruz. Wtedy Meksyk wypowiedział im wojnę.
W 1839 roku podpisano traktat pokojowy, w ramach którego rząd Meksyku zgodził się wypłacić początkowo żądaną sumę, jednak odszkodowanie nigdy nie zostało wypłacone.
Świnia jedyną ofiarą tego konfliktu
Na wyspie San Juan w 1859 roku doszło do konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Wielką Brytanią. Jedyną ofiarą tej wojny została brytyjska świnia, od której wszystko się rozpoczęło.
Wyspę zamieszkiwali amerykańscy osadnicy oraz Brytyjczycy, a stosunki pomiędzy nimi były dość napięte. Kiedy 15 czerwca 1859 roku amerykański farmer Lyman Cutlar zastrzelił świnię należącą do Brytyjczyków, ponieważ podgryzała mu grządki, rozgorzała wielka kłótnia. W krótkim czasie konflikt się zaognił do tego stopnia, że amerykańska armia wysłała na miejsce mały oddział wojsk. Zagarnął on całą wyspę pod amerykańską jurysdykcję. Brytyjczycy natomiast wysłali tam część swojej marynarki wojennej.
Skończyło się na tym, że przez kilka tygodni Amerykanie na wyspie straszyli Brytyjczyków, którzy otaczali ich na swoich statkach. Po jakimś czasie udało się zawrzeć pokój, a oficjalnie wojna zakończyła się w październiku tego samego roku. Podczas niej nie doszło do ani jednego wystrzału, nie licząc strzału do świni.
Najdłuższa i bezkrwawa wojna na świecie - 335 lat stanu wojennego
Trwała aż 335 lat pomiędzy Holandią a Wyspami Scilly (położonymi u południowo-zachodnich wybrzeży Wielkiej Brytanii). Z powodu braku traktatu pokojowego została przedłużona na setki lat bez oddania ani jednego strzału, ani doniesień o ofiarach. Nikt nie wiedział na sto procent, czy wojna została wypowiedziana, więc nie wiadomo było, czy stan wojenny w ogóle istniał, jednak legendy wciąż głosiły, że stan wojny trwa, więc ostatecznie ogłoszono pokój w 1986 roku.
Stuletnia wojna bez żadnych bitew
Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy rada miejska Lijar w Almerii wypowiedziała wojnę Francji z powodu pogardliwego potraktowania króla Alfonsa XII podczas wizyty państwowej w Paryżu w 1883 roku. Nigdy nie doszło do żadnych bitew, a po stu latach zawarto pokój.

Pies wywołał wojnę
Na początku XX wieku po II wojnie bałkańskiej, pomiędzy Grecją i Bułgarią istniało duże napięcie. Do tego stopnia, że gdy jeden z greckich żołnierzy pobiegł za swoim psem, który przedostał się na drugą stronę granicy, został na miejscu zastrzelony przez Bułgarów. Grecy w odwecie zaatakowali Bułgarię i zajęli kilka wiosek, a szykowali się do znacznie większej ofensywy. Wtedy jednak wkroczyła Liga Narodów i udało się wynegocjować pokój między obiema stronami. Skończyło się śmiercią około 50 osób.












