Natura nie pomogła. Obalają jedną z teorii Stonehenge
Stonehenge od wieków fascynuje ludzkość. Jak te olbrzymie kamienie znalazły się na Salisbury Plain w południowo-zachodniej Anglii? Opowieści o ludziach ciągnących je na saniach czy przy pomocy lin i łodzi, to dość upowszechnione teorie. Ale nie brakuje też innych, część osób uważa na przykład, że to natura wykonała ciężką pracę - naukowcy w końcu postanowili to zweryfikować.

Jedna z popularnych teorii dotyczących Stonehenge sugeruje, że ludzie wcale nie przetransportowali ogromnych kamieni na miejsce, a jedynie ułożyli je tam, gdzie zostawiły je lodowce. I choć koncepcja ta często pojawia się w filmach dokumentalnych i dyskusjach internetowych, nigdy wcześniej nie była sprawdzana przy użyciu nowoczesnych metod geologicznych.
Lodowce jako kurierzy kamieni?
Naukowcy w końcu postanowili to zmienić i najnowsze badania, opublikowane w Communications Earth and Environment, weryfikują tzw. teorię transportu lodowcowego za pomocą badania ziaren cyrkonu i apatytu, które zachowują informacje o wieku i pochodzeniu geologicznym.
Gdyby lodowce naprawdę przetransportowały kamienie z Walii lub Szkocji aż na południe Anglii, pozostawiłyby po sobie miliony mikroskopijnych ziaren minerałów pochodzących z tamtych regionów. Podczas formowania się tych minerałów w ich strukturze uwięzione zostają śladowe ilości promieniotwórczego uranu, który z czasem przekształca się w ołów. Dzięki analizie proporcji obu pierwiastków metodą tzw. datowania uranowo-ołowiowego naukowcy mogą precyzyjnie określić wiek każdego kryształu cyrkonu i apatytu.
Ponieważ skały Wielkiej Brytanii różnią się znacznie wiekiem w zależności od regionu, wiek minerału działa jak odcisk palca geologicznego, wskazując jego pochodzenie. Jeśli więc lodowce faktycznie przetransportowały kamienie do Stonehenge, rzeki na Salisbury Plain, które zbierają minerały z rozległego obszaru, powinny do dziś zawierać czytelny ślad mineralny tej podróży.
Poszukiwanie mikroskopijnych tropów
Aby to sprawdzić, badacze pobrali próbki piasku z rzek otaczających Stonehenge. Wyniki okazały się zaskakujące, bo pomimo analizy ponad siedmiuset ziaren cyrkonu i apatytu, nie znaleziono niemal żadnych minerałów, których wiek odpowiadałby źródłom ogromnych głazów.
Ziarna cyrkonu z Salisbury Plain obejmują ogromny zakres wiekowy, od 2,8 mld do 300 milionów lat temu, czyli niemal połowę historii Ziemi, jednak większość analizowanych próbek mieściła się w wąskim przedziale między 1,7 a 1,1 mld lat, co idealnie odpowiada piaskowcom z formacji Thanet - warstwy luźnych osadów, która miliony lat temu pokrywała znaczną część południowej Anglii.
Apatyt opowiada nieco inną historię, bo wszystkie ziarna mają około 60 mln lat, czyli pochodzą z okresu, gdy południowa Anglia była płytkim subtropikalnym morzem. Co ciekawe, wiek ten nie odpowiada żadnym potencjalnym skałom źródłowym w Wielkiej Brytanii. Badacze wyjaśniają, że dane te odzwierciedlają wpływ ruchów górotwórczych w Alpach, które miliony lat temu doprowadziły do ściśnięcia i wypiętrzenia obszaru Europy. Podobnie jak cyrkon, apatyt nie jest więc przybyszem z północy, ale minerałem miejscowym, obecnym na Salisbury Plain od dziesiątek milionów lat.
Odkrycia te sugerują jednoznacznie, że kamienie nie dotarły na Salisbury Plain przypadkowo wraz z lodowcem - zamiast tego musiały zostać celowo wybrane i przetransportowane przez ludzi. Badanie pokazuje więc, że choć monument wciąż owiany jest tajemnicą, jest dziełem starannie zaplanowanej inżynierii i wiedzy dawnych budowniczych.









