Manuskrypty utracone w mrokach historii. Naukowcy sprawdzili ile ich było
W badaniu opublikowanym w czasopiśmie PNAS Nexus przeanalizowano opowieści rycerskie powstające od XII wieku. Obejmują one słynne dzieła, takie jak "Pieśń o Rolandzie", a także wiele opowieści, których tytuły dziś już popadły w zapomnienie. Zespół połączył modele komputerowe z danymi pochodzącymi z około 2000 średniowiecznych rękopisów sporządzonych na przestrzeni czterech stuleci.
Naukowcy stworzyli symulacje komputerowe oparte na koncepcjach z zakresu nauki o złożoności. Modele te badały, w jaki sposób różne tempo kopiowania i niszczenia wpływało na przetrwanie tekstów przez setki lat. Wyniki pokrywały się ze wzorcami zaobserwowanymi już w rzeczywistych zbiorach rękopisów. Odzwierciedlały one również od dawna dyskutowaną cechę drzew genealogicznych rękopisów, w których niektóre gałęzie rozrastają się, podczas gdy wiele innych szybko się kończy. Te drzewa genealogiczne opowiadają jedynie część historii. Pomijają one każdy rękopis i każde dzieło, które zniknęło, nie pozostawiając potomków.
Jedno odkrycie szczególnie się wyróżniało. Tekst był narażony na największe ryzyko w pierwszych latach po jego spisaniu. Jeśli istniało tylko kilka egzemplarzy, prawdopodobieństwo całkowitej utraty gwałtownie wzrastało. Dzieło potrzebowało wystarczającej liczby wczesnych kopii, aby przetrwać pożary, wojny, zniszczenie lub zwykłe zaniedbanie.
Badanie sugeruje również, że oryginalne wersje wielu słynnych dzieł już nie istnieją. Naukowcy szacują, że z biegiem czasu zaginęło nawet 60 proc. średniowiecznych dzieł literackich oraz ponad 95 proc. manuskryptów, w których kiedyś były one zapisane. Oznacza to, że to, co przetrwało do dzisiejszych czasów, pochodzi prawdopodobnie z późniejszej gałęzi drzewa genealogicznego tekstu i stanowi jego zmodyfikowaną formę. Taki przypadek ma dotyczyć wspomnianej "Pieśni o Rolandzie", której najwcześniejsza forma niemal na pewno zniknęła na zawsze.
Pozostałości dawnych decyzji
Decyzje dotyczące tego, które książki zasługiwały na skopiowanie, odegrały znaczącą rolę w kształtowaniu dzisiejszego dziedzictwa literackiego. Wpływ na to miały także zdarzenia losowe np. epidemia dżumy czy katastrofy naturalne, które doprowadziły do zniszczenia wiele rękopisów w krótkim czasie. Ponadto przed wynalezieniem prasy drukarskiej każdą książkę trzeba było przepisywać ręcznie. Każda nowa kopia wprowadzała drobne zmiany, wynikające z błędów, poprawek lub celowych uzupełnień. W trakcie kolejnych pokoleń kopiowania zmiany te rozprzestrzeniały się w rodzinach rękopisów. Ta kombinacja sprawiła, że do straciliśmy dokładną wiedzę nie tylko na temat czasów średniowiecza, ale każdego dawniejszego innego okresu historycznego. Dotykało to bowiem nie tylko opowieści, ale zapisów prawnych, archiwów religijnych czy teorii naukowych. Według autorów nowego badania podobne modele mogłyby pomóc w oszacowaniu strat.
Warto tu też pamiętać, że to nowe badanie dotyka tylko tekstów i manuskryptów w Europie, a nie znanego nam okresu średniowiecza także w innych regionach np. na Bliskim Wschodzie czy w Azji. Mimo że dokładnie takie same czynniki jak katastrofy czy ludzkie decyzje dotykało zachowanie pism w tamtych rejonach, to różnice kulturowe mogły dać inny rezultat, zmieniając nasze postrzeganie historii.










