Ród Medyceuszy wyrósł w XV wieku na finansową potęgę Europy dzięki stworzeniu jednego z największych banków swoich czasów. Jego wpływy sięgały papieskich tronów, francuskich dworów i kluczowych ośrodków politycznych renesansu. Jednak w XVI wieku, gdy władzę nad Toskanią objął Kosma I Medyceusz, w rodzinie doszło do serii dramatycznych zgonów.
Potężna dynastia i seria tajemniczych zgonów
W ciągu około 25 lat zmarło co najmniej pięciu jej członków i choć większość ówczesnych relacji wskazywała na malarię jako możliwą przyczynę tych tragicznych wydarzeń, popularne stały się też plotki o truciu arsenem i wewnętrznych konfliktach dynastycznych.
Międzynarodowy zespół badaczy postanowił więc raz na zawsze rozstrzygnąć tę historyczną zagadkę, analizując DNA pobrane z kości dwóch synów Kosmy I: kardynała Giovanniego de' Medici (Jan Medyceusz) oraz wielkiego księcia Francesca I de' Medici (Franciszek I Medyceusz).
Archeologiczne "śledztwo" po pięciu stuleciach
Naukowcy poszukiwali śladów pasożyta Plasmodium falciparum, odpowiedzialnego za najgroźniejszą postać malarii, a wyniki były jednoznaczne - w szczątkach obu braci wykryto materiał genetyczny patogenu. To potwierdza historyczne zapisy lekarzy dworskich, którzy opisywali objawy "gorączki tercjalnej", czyli typowej dla malarii wysokiej gorączki powracającej co trzy dni.
Badania przyniosły jednak coś więcej niż tylko potwierdzenie diagnozy sprzed wieków. W przypadku Franciszka I Medyceusza wykryto nie tylko P. falciparum, ale również Plasmodium malariae, czyli drugi gatunek pasożyta wywołującego malarię u ludzi. Sugeruje to, że jego organizm zmagał się jednocześnie z dwoma infekcjami, co mogło znacząco pogorszyć przebieg choroby.
Z kolei Jan Medyceusz był zakażony wyłącznie P. falciparum, jednak w jego przypadku naukowcy odkryli coś wyjątkowego - nieznany wcześniej wariant genetyczny pasożyta, zawierający dwie mutacje niespotykane w znanych europejskich próbkach z epoki.
Bagna Toskanii jako naturalne ognisko choroby
Badacze podkreślają, że Medyceusze często przebywali w swoich rezydencjach w podmokłych rejonach Toskanii. W tamtych warunkach malaria była endemiczna aż do XX wieku, co czyni zakażenie znacznie bardziej prawdopodobnym niż otrucie. Dodatkowo źródła historyczne wskazują, że śmierć Franciszka i jego żony była niemal jednoczesna, co sugeruje, że mogli zostać pokąsani przez komary w tym samym czasie.
Możemy dziś z naukową pewnością stwierdzić, że to malaria, a nie trucizna, zabiła wielkiego księcia Franciszka I Medyceusza
Odkrycie ma jednak znacznie szersze znaczenie, bo jak zaznacza Alexander Ochoa z Uniwersytetu Yale, analiza starożytnego DNA pozwala śledzić, jak patogeny ewoluowały w czasie i adaptowały się do nowych środowisk. Badacze planują dalsze analizy, które mogą pomóc odtworzyć relacje ewolucyjne między dawnymi szczepami malarii. Historia Medyceuszy staje się więc nie tylko opowieścią o władzy i legendach, ale również ważnym źródłem wiedzy o jednej z najstarszych chorób ludzkości.












