Obrazy przygotowali naukowcy z University of Reading we współpracy z European Centre for Medium-Range Weather Forecasts (ECMWF). Wykorzystali archiwalne pomiary meteorologiczne z 1944 roku i współczesną metodę tzw. reanalizy, która pozwala połączyć historyczne obserwacje i odtworzyć przestrzenny obraz atmosfery. Dzięki temu można zobaczyć, jak prawdopodobnie wyglądałaby sytuacja nad Europą, gdyby w 1944 roku istniały satelity meteorologiczne.
Pogoda niemal zatrzymała operację
D-Day pierwotnie zaplanowano na 5 czerwca 1944 roku. Prognozy przygotowywane przez trzy alianckie zespoły meteorologów wskazywały jednak na nadejście bardzo niekorzystnych warunków. Sztorm, silny wiatr i wzburzone morze mogły poważnie zagrozić operacji, dlatego gen. Dwight Eisenhower zdecydował o przesunięciu lądowania o dobę.
A i tak była to decyzja niezwykle ryzykowna. Alianci potrzebowali jednocześnie odpowiedniego poziomu pływu, światła dziennego, możliwie spokojnego morza i ograniczonego zachmurzenia. Odłożenie operacji na kolejny dogodny termin oznaczałoby jednak kolejne dwa tygodnie czekania, co mogło mieć poważne konsekwencje dla całej kampanii.
Chmury były tylko jednym z problemów
6 czerwca warunki nadal były dalekie od idealnych, ale pojawiło się krótkie okno poprawy pogody. Rekonstrukcje pokazują, że nad Wielką Brytanią i dużą częścią kanału La Manche wciąż znajdowała się rozległa pokrywa chmur. Jednocześnie nad południową Anglią i północną Francją pojawiły się obszary z mniejszym zachmurzeniem. To właśnie one miały kluczowe znaczenie dla rozpoczęcia operacji.
Dzień wcześniej lub kilka godzin wcześniej czy później pogoda mogła zatrzymać inwazję i zmienić wynik wojny

Dla alianckich dowódców zagrożeniem nie były wyłącznie opady. Zbyt silny wiatr mógł uniemożliwić desant wojsk powietrznodesantowych, a niskie chmury ograniczałyby możliwości lotnictwa, które miało wspierać żołnierzy na plażach i utrudniać Niemcom przemieszczanie posiłków. Także samo morze pozostawało niespokojne - porywy wiatru osiągały około 40 km/h, a wysokość fal w rejonie normandzkich plaż przekraczała 1 metr. Warunki były wystarczająco trudne, by utrudniać podejście jednostek desantowych i zwiększać tempo napływu wody na plaże.
Niewidoczny wcześniej wymiar D-Day
Nowe obrazy są czymś więcej niż tylko efektowną wizualizacją historycznego wydarzenia. Pozwalają zobaczyć z perspektywy całego regionu, z jakimi warunkami musieli zmierzyć się żołnierze, marynarze i piloci oraz jak niewielka była różnica między pogodą pozwalającą rozpocząć operację a warunkami, które mogły ją całkowicie uniemożliwić.
Pokazują, jak niewielki był margines między sukcesem a porażką i jak wiele zależało od niewielkiej przerwy w zachmurzeniu
Co istotne, nie jest to pierwsza współczesna próba odtworzenia pogody z D-Day. ECMWF już wcześniej wykorzystywało reanalizy do rekonstrukcji warunków atmosferycznych z czerwca 1944 roku, a w 2026 roku Copernicus udostępnił narzędzie Weather Replay, pozwalające odtwarzać historyczną pogodę na podstawie danych ERA5. Nowa wizualizacja University of Reading pokazuje jednak te warunki w formie szczególnie intuicyjnej - jako obrazy przypominające fotografie satelitarne, których w 1944 roku oczywiście jeszcze nie można było wykonać.












