W skrócie
- Morten Eek, pasjonat poszukiwań z wykrywaczem metalu, odnalazł na polu w pobliżu klasztoru Utstein 900-letnią monetę, którą początkowo wziął za zwykły, niepozorny guzik od odzieży.
- Znalezisko to niezwykle rzadki numizmat z czasów panowania króla Magnusa Bosego, który został wtórnie przerobiony na biżuterię, o czym świadczą zagięte krawędzie obiektu.
- Moneta zawiera około 90 proc. czystego srebra i jest jednym z zaledwie pięciu znanych egzemplarzy na świecie, które łączą motywy gryfa oraz podwójnego krzyża.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Norweski detektorysta znalazł niezwykły skarb na polu
Morten Eek, pasjonat poszukiwań z wykrywaczem metalu, podczas przeczesywania pola w pobliżu klasztoru Utstein w południowo-zachodniej Norwegii dokonał niezwykłego odkrycia. W kwietniu 2025 r. przeszukiwał on warstwę orną gleby, skąd na głębokości około 10-15 cm wykopał niewielki przedmiot. Ponieważ jedna strona obiektu była miedziana i posiadała ciemny punkt na środku, Eek uznał znalezisko za zwyczajny, stary guzik od odzieży. Choć do odkrycia doszło przed rokiem, historia ta stała się szerzej znana poza Norwegią dopiero niedawno.
Przedmiot trafił do pudełka z innymi guzikami, współczesnymi monetami i bezwartościowym złomem. Dopiero kilka miesięcy później, podczas letniego spotkania członków klubu detektorystycznego Rygene, koledzy Eeka zwrócili uwagę na drugą, srebrną i błyszczącą stronę rzekomego guzika. Okazało się, że jej zdobienia są uderzająco podobne do ilustracji z pracy referencyjnej C.I. Schivego z 1865 r. pt. "Monety norweskie w średniowieczu". Odkrywcy niezwłocznie skontaktowali się z Muzeum Archeologii na Uniwersytecie w Stavanger.
Brudny guzik okazał się rzadkim numizmatem
Archeolodzy badający rzadką monetę zwrócili uwagę na fakt, iż została ona przerobiona. Ktoś zagiął jej krawędzie wokół miedzianej płytki, a dwa zaokrąglenia na brzegu sugerowały, że numizmat zyskał funkcję biżuterii i mógł być noszony na łańcuszku. Naukowcy celowo zrezygnowali z demontażu miedzianej płytki, by nie uszkodzić kruchego artefaktu, uznając tę transformację za ważną część historii przedmiotu.
"To właśnie ta biżuteria stanowi zachowany zabytek. To, że jest to zasadniczo moneta, która została poddana wtórnej obróbce, jest ważną częścią historii jej życia, i mówi to nam coś o stosunku ludzi do tego, co właściwie było monetą w dłuższej perspektywie" - podkreślili w oświadczeniu przedstawiciele uniwersyteckiego muzeum.
Biały kruk z okresu panowania Magnusa Bosego
Aby zbadać niewidoczną stronę monety, muzealnicy wykonali zdjęcie rentgenowskie. Skany ujawniły wizerunek gryfa - mitycznego stworzenia łączącego cechy lwa i ptaka drapieżnego, będącego w chrześcijaństwie symbolem dwoistej natury Chrystusa. Druga, widoczna gołym okiem strona monety ukazuje motyw podwójnego krzyża z niewielkimi półkolami na końcach ramion. Unikalne połączenie gryfa i krzyża sprawia, że to znalezisko to prawdziwy biały kruk.
Badacze ustalili, że moneta pochodzi z okresu panowania Magnusa Bosego (Magnusa Berrføtta Olavssona, ok. 1070-1103), zwanego ostatnim królem wikingów, który władał Norwegią w latach 1093-1103. W przeciwieństwie do swojego ojca, Olava Kyrre, który zapisał się w historii jako władca pokojowy, Magnus budował pozycję poprzez zamorskie kampanie wojenne m.in. na Morzu Irlandzkim.
Poza ambicjami militarnymi 900-letni skarb odzwierciedlał także jego ważne reformy wewnętrzne. Wcześniejsi władcy, w tym Harald Hardråde, drastycznie obniżali zawartość srebra w bitych monetach (pod koniec panowania Hardråde średnia zawartość kruszcu wynosiła poniżej 17 proc., resztę stanowiła miedź). Magnus Bosy przeprowadził reformę - zmniejszył wagę monety o połowę, lecz powrócił do wysokiej próby, gwarantując zawartość srebra na poziomie ok. 90 proc.
Rzadkie monety łączące motyw gryfa i krzyża
Przed tym odkryciem znane były jedynie cztery egzemplarze dwustronnych monet łączących motyw gryfa i krzyża - jedna pochodząca ze skarbu z Sandur na Wyspach Owczych (odkrytego w 1863 r.) oraz trzy ze skarbu w Mørstad (Lundby Krat) w Danii, który zawierał prawie 5 tys. monet. Co ciekawe, egzemplarz z Utstein wykazuje identyczność stempla z jedną z monet znalezionych w Danii. W sumie z czasów Magnusa Bosego zachowało się zaledwie około 100 monet rozproszonych w 12 zbiorach. Dla porównania - z czasów Olava Kyrrego przetrwało 2670 monet z 11 odkryć skarbcowych (w tym jeden wielki skarb zawierający ponad 2200 sztuk).
"Fascynująca jest myśl, że może nas dzielić zaledwie jedno duże odkrycie skarbu od posiadania zupełnie innego spojrzenia na bicie monet przez Magnusa Berrføtta. To podkreśla znaczenie wszystkich nowych odkryć, które są dokonywane" - dodało muzeum w oświadczeniu.
Miejsce odkrycia - klasztor Utstein - to obszar o niezwykle bogatej historii, sięgającej epoki kamienia, epoki żelaza i czasów Haralda Pięknowłosego (855-933). Choć moneta mogła krążyć w obiegu jako ozdoba przez całe pokolenia po śmierci ostatniego króla wikingów w 1103 r., to te ważące zaledwie 0,81 grama srebro stanowi bezcenny element układanki rzucający nowe światło na dawne dzieje Norwegii.













