Bezcenny zabytek znika z mapy. Niszczymy historyczne wały w Górach Izerskich
Lasy Gór Izerskich kryją w sobie relikt dawnego krajobrazu rolniczego w Sudetach. Mowa o kamiennych wałach, które są rozbierane, aby materiały mogły trafić do ogrodzeń czy do utwardzania dróg.
Rozmawiał o tym z PAP-em dr Paweł Duma, archeolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. Kamienne wały mają bardzo zróżnicowany wygląd. Jedne z nich osiągają jedynie kilkadziesiąt centymetrów wysokości, a inne dochodzą nawet do pięciu metrów. Chociaż dawniej przypisywano je Celtom, joannitom i Walończykom, a nawet kosmitom, dzisiaj wiadomo, że są śladem wielowiekowej pracy osadników.
Dr Duma powiedział, że to nie same kamienie, które obecnie wykorzystywane są do pozyskania materiałów, są tak cenne, lecz sam układ, który tworzą. Dzięki nim widać dawne granice pola, ślad pracy ludzi, którzy przez stulecia przekształcali ten krajobraz.
- To zapis historii, którego nie znajdziemy w kronikach - dodał archeolog.
Według niego tracimy źródło historyczne, niszcząc wały. Bezpowrotnie niszczymy informacje, których nie sposób później odtworzyć.
Kamienne wały w Górach Izerskich. Jaka jest ich historia?
Wokół konstrukcji wyrosło wiele ciekawych hipotez. Jedna z legend opowiada o Celtach, którzy zakładali tam swoje osady, jednak nie znaleziono żadnych innych śladów ich obecności, więc porzucono tę teorię. Później wskazywano także na Walończyków i joannitów, jednak żadną z tych teorii nie potwierdzono naukowo.
- Walończycy pozostawiali po sobie ślady działalności górniczej - wyrobiska, hałdy czy zapadliska. Tutaj ich nie ma lub jest ich niewiele. Z kolei hipoteza o joannitach również nie znajduje potwierdzenia. Gdyby wały miały charakter obronny lub administracyjny, tworzyłyby zupełnie inny układ. Tymczasem one przebiegają zgodnie z dawnym podziałem pól. To logika krajobrazu rolniczego, a nie militarnego - tłumaczył dr Duma.

Skoro porzucone zostały inne hipotezy, pozostaje ta najprostsza: wały zostały zbudowane przez zwykłych ludzi, którzy po wojnie trzydziestoletniej szukali najlepszych ziem pod swoje uprawy - a skoro te były już zajęte, rozglądano się za tymi na kamienistych stokach Gór Izerskich.
Nie był to dobry wybór, jednak ówcześni mieszkańcy tych ziem nie mieli żadnego innego. Musieli zagospodarować tereny, które zostały, aby utrzymać rodzinę. Nie było to łatwe życie.
- Gleby były płytkie i kamieniste, okres wegetacji roślin krótki, a plony niewielkie. Najlepsze grunty były już zajęte, więc nowi osadnicy zagospodarowywali to, co wcześniej uznawano za mało przydatne do uprawy. Każdy skrawek ziemi miał ogromną wartość, dlatego, zanim można było cokolwiek zasiać, trzeba było mozolnie usuwać z pola kamienie - opowiedział archeolog.
Kiedy zaczęto intensywniej gospodarować partie Gór Izerskich w drugiej połowie XVII wieku, ludzie powoli tworzyli kamienne wały. Działo się to przez kolejne pokolenia.
Każdej wiosny gospodarze zbierali z pól kamienie wypychane ku powierzchni przez mróz i odkładali je na granicach swoich działek. Z roku na rok wały stawały się coraz większe
Kształt stosu kamieni był starannie przemyślany - chciano zużyć na to jak najmniej ziemi, toteż układano je tuż na granicy działki w mur.
To nie Celtowie, a desperacja osadników. LiDAR odkrył tajemnicę wałów, które dziś niszczymy
Dojście do prawdy zajęło archeologom trochę czasu, lecz w końcu zagadkę rozwikłać pomógł im system LiDAR, który dzięki skanowaniu laserowemu pokazał teren bez lasu, pozwalając odczytać dawną rzeźbę terenu. Po zinterpretowaniu tych danych i zestawieniu ich z badaniami terenowymi oraz źródłami historycznymi i kartograficznymi odkryto prawdziwe znaczenie wałów. W lesie widać było jedynie pojedyncze odcinki, lecz na modelach terenu ukazał się cały układ dawnych pól, dróg i siedlisk.
I kiedy w końcu rozwiązano tajemnicę wałów, te niedługo mogą całkowicie zniknąć. Przez ponad trzysta lat te konstrukcje przetrwały niemal bez większych zmian, lecz teraz wciąż jest ich coraz mniej. Wszystko dlatego, że nie są postrzegane jako zabytek.
Dla wielu osób to po prostu kamienie, które można wykorzystać do budowy ogrodzenia czy utwardzenia drogi
Wpis do rejestru zabytków miałby szansę pomóc, jednak mówiąc o tak rozległym krajobrazie potrzeba przede wszystkim świadomości ludzi, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym.












