Polska miała być jeszcze większa. Granice po wojnie kreślono aż po Królewiec
Gdy pod koniec II Wojny Światowej w Europie zaczął rodzić się nowy porządek międzynarodowy, jednym z kluczowych pytań było to, jak daleko w niej będą sięgać granice Polski. Z historii wiemy, sprawa ta niestety została ustalona ponad głowami Polaków, którzy mieli w niej dużo do powiedzenia. Przez lata konfliktu zarówno polski rząd emigracyjny w Londynie, jak i władze Państwa Podziemnego kreślili plany, jak ma wyglądać odrodzony kraj. Ich założenia rozpadły się jednak po zderzeniu z twardą polityką, która pogrzebała perspektywę jeszcze większej Polski.

Marzenia o niepodległości tuż po jej utraceniu
Upadek II Rzeczpospolitej we wrześniu 1939 roku nie złamał ducha polskiej niepodległości. Od razu podczas okupacji rozpoczęła się walka o powrót państwa. Niemniej obok działań z karabinem w ręce, Polacy rozpoczęli zakulisowe planowanie co do tego, w jakim układzie uda się przywrócić państwo na mapę.
Przy tworzeniu takich koncepcji polscy planiści wiedzieli już wcześnie, że powrót do granic międzywojennych był praktycznie niemożliwy. Powody były dwa: rosnąca pozycja ZSRR na arenie międzynarodowej oraz wymóg klęski Niemiec. Pierwszy sprawiał, że ciężko było oczekiwać zwrotu najdalej wysuniętych terenów na wschód z m.in. Podolem czy Wołyniem. Drugi jednak otwierał możliwości zdobyczy terytorialnych na gruzach Rzeszy. Dalej liczono na zachowanie esencjonalnych terenów na wschodzie dla polskiej kultury np. Lwowa, jednak wiadomo było, że ciężar granic odrodzonej Polski będą musiały zostać przeniesione na zachód.
Marsz na zachód
2 kwietnia 1940 roku we Francji powstał jeden z pierwszych oficjalnych dokumentów, omawiających kształt granic powojennej Polski, nazwany "Studium przyszłej granicy polsko-niemieckiej z punktu widzenia wojskowego". Stworzył je Oddział III Sztabu Naczelnego Wodza i jak sama nazwa wskazuje, dotyczyło tylko granicy z pokonanymi Niemcami.
Jak wskazuje historyk Piotr Eberhardt, w tym dokumencie założono m.in. rozbiór terenu Prus Wschodnich pomiędzy Polskę i Litwę i znaczne przesunięcie polsko-niemieckiej granicy na zachodzie, która miała zaczynać się od Zalewu Szczecińskiego aż do styku w pobliżu Nysy. W obszar Polski włączone miały zostać m.in. cała Wielkopolska, Górny Śląsk, Opolszczyzna czy Królewiec.
Celem takiego projektu miało być zabezpieczenie Polski przed ponownym zagrożeniem ze strony Niemiec, odsuwając je na zachodzie oraz rozbijając całkowicie na północy. Przy tym chciano zabezpieczyć ważne obszary przemysłowe oraz dostęp do morza, co miało pozwolić na odbudowę Polski. W koncepcji Oddziału III Polska wyrwałaby od Niemiec teren o powierzchni 77 tys. metrów kwadratowych, na którym żyło około 7 mln ludzi.
Warto dodać, że po przeniesieniu rządu emigracyjnego do Londynu szybko powstał kolejny dokument określający kształt granicy polsko-niemieckiej po wojnie - Projekt zarysu granic Rzeczypospolitej Polski. W złożeniu był bardzo podobny do propozycji z Francji, jednak miał kilka zmian geograficznych. Jak podaje Piotr Eberhardt, autorzy tego dokumentu założyli włączenie w obręb polski większości dawnego obszaru Prus Wschodnich. Mniejsze zdobycze miały być na zachodzie, gdzie Polska miała nie otrzymać m.in. Zalewu Szczecińskiego.
Problem z nowymi granicami polsko-niemieckimi
Można zauważyć, że zarówno koncepcje z Paryża, jak i Londynu nie zakładały znanej nam dziś granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Ich autorzy wychodzili bowiem z założenia, że granica polsko-niemiecka nie powinna być za duża, bo doprowadzi to do problemów etnicznych. Chociażby autorzy projektu z Londynu wskazali, że na terenach przyłączonych będzie aż 5 mln Niemców. Gdyby dodać do tego teren oparty na granicy na Odrze i Nysie liczba ta miała wynieść nawet 9 mln.
Według autorów z 1940 roku nie było możliwości dokonania tak przesiedleń tak dużej ludności, a jej utrzymanie w kraju mogłoby doprowadzić do rozpadu państwa. Stąd chciano przede wszystkim włączyć te rejony, które miały większą populację Polaków, aby zbilansować możliwość asymilacji.
Propozycja Państwa Podziemnego
Koncepcje powojennych granic Polski nie były tworzone tylko przez władze emigracyjne. W strukturach Państwa Podziemnego na terenie Generalnej Guberni także zastanawiano się nad kształtem nowego państwa. Wynikało to z obawy, że rząd w Londynie nie stara się należycie zabezpieczyć interesów państwa np. pozostawiając sprawę nowych granic tylko w rękach wielkich mocarstw. Tym samym struktury Państwa Podziemnego chciały wywrzeć naciski na emigracyjny rząd.
Jedną z najbardziej znanych koncepcji granic miał stworzyć Hipolit Gliwic, wysoko postawiony działacz gospodarczy w II Rzeczpospolitej, współpracując podczas wojny z Radą Gospodarczą przy Biurze Studiów Wywiadu Przemysłowego Oddziału II Komendy Armii Krajowej. Piotr Piotra Eberhardt dotarł do odbitki mapy, którą Gliwic miał opracować na przełomie 1942/1943 roku, jaka miała przedstawiać założenia odrodzonego państwa polskiego. W nich Kresy Wschodnie w większości zostały utracone na rzecz ZSRR, jednak Polska zachowałaby w nich m.in. Grodno czy Lwów. Gliwic jako pierwszy miał oprzeć polsko-niemiecką granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, włączając Szczecin i Wrocław przy innych zdobyczach na podobnym poziomie, jakie zakładali decydenci w Londynie.

Granice, których nigdy nie było?
Koncepcja granic Hipolita Gliwica przypominała powiększoną współczesną granicę Polski. Według Piotra Eberhardta pokazuje to dojrzałość tego projektu, który był najbliższy możliwym realnej sytuacji geopolitycznej w Europie. W przedstawionym projekcie Gliwica nasze państwo zajmowałoby powierzchnię około 360 tys. metrów kwadratowych, tylko 28 tys. mniej niż II Rzeczpospolita. W założeniu miało skupiać 40 mln mieszkańców, choć sam autor tego projektu początkowo błędnie szacował możliwy poziom zamieszkania w niektórych miastach. Niewątpliwie problemem byłaby także liczba ludności niemieckiej, która mogła w takich graniach liczyć nawet 12 mln.
Warto jednak pamiętać, że przedstawione założenia Gliwica zostały zrekonstruowane współcześnie na bazie zapisków i dokumentów uratowanych przez rodzinę działacza. Nie zachowały się ich żadne kopie z okresu II Wojny Światowej, więc trudno oszacować na ile zaawansowane mogły być te koncepcje, jak bardzo były zgodne z oficjalnym stanowiskiem Państwa Podziemnego ani to w jakiej formie powstały. Sam Hipolit Gliwic zmarł 10 kwietnia 1943 roku, co zatrzymało prace nad jego projektem.
Koncepty powojennych granic Polski ostatecznie okazały się dla Polaków ważną podporą podczas negocjacji ze zwycięskimi mocarstwami na temat kształtu międzynarodowego porządku w Europie. Polskie delegacje zarówno z Londynu, jak i Warszawy nie opuszczały w swoich działaniach na rzecz zdobycia jak największych terenów, zdając sobie sprawę, że nie uda się zachować pełnych Kresów Wschodnich. Ostateczną decyzję podjęła jednak Wielka Trójka w postaci Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii I ZSRR.
***
Źródła: P. Eberhardt - Koncepcja granic powojennej Polski Według Hipolita Gliwica, Przegląd Geopolityczny 5/2012, s. 99-104, P. Eberhardt - Powojenna zachodnia granica Polski wg Biura Prac Politycznych z października 1940 roku, Przegląd Polityczny 24/2018, s. 45-56,









