Reklama

Potrójne morderstwo w Opolu Lubelskim. Sprawiedliwość po 20 latach

Czasami, gdy wydaje się, że o danej sprawie kompletnie zapomniano, okazuje się, że policjanci właśnie kończą ją rozpracowywać. Właśnie taka sytuacja miała miejsce dekadę temu w Opolu Lubelskim. Po 20 latach mordercę w końcu dopadła sprawiedliwość.

1991 rok, Opole Lubelskie

W niewielkiej miejscowości położonej na Lubelszczyźnie mieszkało starsze małżeństwo - Mieczysław i Adela. Mieli oni dwóch synów, którzy już dawno wyprowadzili się od rodziców, jednak jeden z nich, lekarz, regularnie ich odwiedzał, nadzorując stan zdrowia swojej matki.

Starsza para była uważana za zamożnych i pracowitych ludzi. Mieli swój gabinet dentystyczny, a od dwóch lat razem z nimi w domu mieszkał także czterdziestokilkuletni Władysław, który codziennie pomagał siedemdziesięciolatkom w przeróżnych czynnościach.

Warto wspomnieć, że jakiś czas wcześniej Opolanie zostali obrabowani. W trakcie ich nieobecności wyniesiono z budynku drogi sprzęt oraz biżuterię, w związku z tym zwracali oni szczególną uwagę na bezpieczeństwo swojego mienia.

Reklama

Sprzedawali oni także samochód - Polskiego Fiata 126p - więc od czasu do czasu ktoś odwiedzał małżeństwo w tej sprawie. Nic nie wskazywało jednak na to, co miało się za niedługo wydarzyć.

Potrójne morderstwo

Władysław jak co dzień wyjechał z domu przed południem, by odebrać zamówione obiady. Chwilę później w domu rozległo się pukanie do drzwi. Obecny w budynku Mirosław najprawdopodobniej pomyślał, że jego pomocnik zapomniał kluczy, więc swobodnie otworzył mu drzwi.

Niestety, jego oczom ukazało się dwóch mężczyzn i żaden z nich nie był wspomnianym Władysławem. Bandyci rzucili się na niego i zadali kilka ciosów siekierą. Następnie przenieśli ciało do gabinetu obok.

Gdy z górnej części budynku zeszła Adela, przestępcy już na nią czekali. Powalili ją ciosem siekierą, a następnie by upewnić się, że kobieta nie żyje, zadali jej kilkanaście uderzeń młotkiem.

Chwilę później do domu wrócił Władysław. On również został zaskoczony przez morderców. Zarzucono mu na szyję kabel od żelazka i zadano ostateczne uderzenie wspominaną już siekierą. Później dobijano go młotkiem tak mocno, że główka narzędzia oderwała się i zraniła w rękę jednego z bandytów.

Przez kolejną godzinę mężczyźni plądrowali budynek. Zabrali wszelkie kosztowności, zamknęli dom na klucz i uciekli.

Śledztwo

Jeszcze tego samego dnia do martwych już siedemdziesięciolatków próbował dostać się jeden z klientów, w celu odebrania naprawionej protezy. Gdy nikt mu nie otwierał, postanowił zadzwonić do Opolan, jednak próba kontaktu skończyła się takim samym skutkiem jak poprzednio.

Inni mieszkańcy także próbowali się skontaktować z Mirosławem i Adelą. W końcu po czterech dniach na miejsce przyjechał poddenerwowany syn, który w budynku znalazł zwłoki całej trójki. Wezwano policję.

Służby z olbrzymią dokładnością zabezpieczyły wszelkie ślady zbrodni. Wkrótce wytypowano dwóch podejrzanych i postawiono im zarzuty. Jednak ze względu na brak wystarczających dowodów zostali oni uniewinnieni.

Archiwum X

Kilkanaście lat później sprawie przyjrzeli się policjanci z tzw. Archiwum X. Zlecili oni między innymi ponowne zbadanie DNA krwi oraz kilku włosów znalezionych na miejscu. Dzięki rozwojowi technologii i dostępowi do dokładniejszych metod udało się ustalić, że należały one do niejakiego Zdzisława F.

Był on przed wyprowadzką od rodziny sąsiadem gospodarstwa rolnego Mirosława i Adeli. Trwonił pieniądze na alkohol i kłócił się z najbliższymi do tego stopnia, że pewnego dnia ugodził brata nożem.

Przez długi czas był bezrobotny i pożyczał pieniądze od kogo się dało. Gdy pewnego dnia przyjechał w odwiedziny do rodziców, dowiedział się, że sąsiedzi sprzedają samochód. Choć nie miał żadnych zasobów finansowych, postanowił pojechać do starszego małżeństwa pod pozorem kupna fiata.

Po rozeznaniu się na miejscu zaproponował kilku znajomym napad, o czym kilkanaście lat później dowiedzieli się policjanci od jednego ze świadków. Służby dowiedziały się również, że po całej akcji proponował on innej osobie sprzedaż złotych monet - identycznych, jakie skradziono w Opolu Lubelskim.

Tym razem prokuratura nie miała żadnych wątpliwości. Kiedy policja odwiedziła w 2011 roku już 67-letniego Zdzisława był on kompletnie zaskoczony tym faktem. Po tylu latach w końcu dopadła go sprawiedliwość.

Więcej trzymających w napięciu spraw kryminalnych zobaczycie w serialu "Gliniarze" - od poniedziałku do piątku o 16:35 na antenie telewizji Polsat.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Opole Lubelskie | morderstwo | zabójstwo | zbrodnie | policja | archiwum x

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy