Rzadkie odkrycie archeologiczne w Szkocji. Złota ligatura sprzed 500 lat
Archeolodzy ze szkockiego Aberdeen dokonali wyjątkowego odkrycia, które rzuca nowe światło na historię średniowiecznej medycyny. W dolnej szczęce mężczyzny, który żył około 500 lat temu, odnaleziono drucik wykonany z 20-karatowego złota. Znalezisko, wydobyte z terenu kościoła St. Nicholas East Kirk, stanowi najstarszy znany przypadek zastosowania mostu dentystycznego w Szkocji. Ta złota ligatura została założona wokół dwóch zębów, aby wypełnić lukę po utraconym siekaczu. Motywacja tego pacjenta może zaskoczyć dzisiejszego czytelnika.

W skrócie
- W dolnej szczęce mężczyzny sprzed około 500 lat, odkrytej w Aberdeen, znaleziono złoty drucik łączący zęby, będący najstarszym znanym przypadkiem mostu dentystycznego w Szkocji.
- Badania archeologiczne wykazały, że tego typu ligatury wykonywano również w starożytnych cywilizacjach i w średniowieczu, lecz zachowane archeologiczne dowody są bardzo rzadkie.
- Analizy wskazują, że złoty drut mógł pełnić funkcję stabilizującą zęby lub protezę i był wykonany przez rzemieślnika, prawdopodobnie jubilera. Motywacja pacjenta może wydać się zaskakująca.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Uśmiech wart fortunę. Rzadkie odkrycie archeologiczne w Aberdeen
Szkoccy archeolodzy odkryli najstarszy znany przypadek stomatologii rekonstrukcyjnej w kraju. W dolnej szczęce mężczyzny zmarłego między 1460 a 1670 rokiem w Aberdeen znajdowała się misterna konstrukcja z 20-karatowego złota (tzw. ligatura), która łączyła sąsiednie siekacze, tworząc mostek w miejscu brakującego zęba.
Ze względu na fakt, że zabieg wykonano na długo przed profesjonalizacją stomatologii w XIX w., badacze przypuszczają, że przeprowadził go rzemieślnik, np. cyrulik lub jubiler. Prestiżowe miejsce pochówku mężczyzny, czyli kościół parafialny St. Nicholas East Kirk, sugeruje, że był on zamożnym obywatelem, a motywacją do poddania się tej bolesnej procedurze była prawdopodobnie nie tylko chęć poprawy fizjologii jamy ustnej, ale przede wszystkim dbałość o wizerunek.

Choć ogólny stan zdrowia jamy ustnej badanego mężczyzny był daleki od ideału - cierpiał on na chorobę dziąseł, miał liczne ubytki oraz nagromadzony kamień nazębny - obecność kosztownego kruszcu w jego ustach świadczy o wysokim statusie społecznym i determinacji w dbaniu o wygląd. W epoce późnego średniowiecza wygląd zewnętrzny był bowiem kluczowym wyznacznikiem statusu społecznego i nieskazitelnego charakteru moralnego.
Stomatologia rozwijała się w starożytności i średniowieczu
Wiele badań archeologicznych pokazało, że w czasach przednowożytnych kiepski stan zdrowia jamy ustnej był w zasadzie normą. Mimo to wielu ludzi zdawało sobie sprawę z zagrożeń płynących z zaniedbania higieny tego obszaru ciała. Nasi przodkowie podejmowali próby leczenia i pielęgnacji jamy ustnej na długo przed powstaniem profesjonalnych gabinetów dentystycznych w XIX w., gdy narodziła się nowoczesna stomatologia.
Początki stomatologii rekonstrukcyjnej, obejmującej naprawę i zastępowanie zębów, sięgają epoki neolitu, choć niektórzy archeolodzy przesuwają tę granicę jeszcze dalej. Przykładowo, ślady terapeutycznej modyfikacji zęba trzonowego odnaleziono u osobnika żyjącego 14 tys. lat temu, a najstarsze znane wypełnienia z wosku pszczelego datuje się na 6500 lat.
Jeśli zaś chodzi o ligatury - złote i srebrne druty stabilizujące zęby - to stosowano je już w starożytnym Egipcie. Podejrzewa się jednak, że w wielu przypadkach, jak przy piramidzie Cheopsa, były one montowane dopiero pośmiertnie jako element rytuału mumifikacji.
W starożytności techniki te rozwijały się w kręgach fenickich, etruskich i rzymskich, gdzie stosowano różnorodne materiały do uzupełniania braków w uzębieniu. Wiele konstrukcji pełniło funkcję czysto dekoracyjną lub rytualną, mającą zapewnić "kompletność" ciała po śmierci. Dopiero w średniowieczu europejskie traktaty medyczne, m.in. autorstwa Abulcasisa (z ok. 1000 r.) czy Guya de Chauliaca (z 1363 r.), zaczęły systematyzować wiedzę o ligaturach. Zalecano w nich wiązanie rozchwianych zębów złotymi łańcuszkami lub mocowanie protez wykonanych z kości wołowej.
Mimo że od XIV w. traktaty medyczne stawały się coraz powszechniejsze dzięki tłumaczeniom na języki narodowe, stomatologia pozostawała domeną cyrulików i wyspecjalizowanych "dentatores", a nie dyplomowanych lekarzy. Pierwszą książkę poświęconą wyłącznie zębom wydano w Niemczech w 1530 r.
Fachowa literatura krążyła po Europie, lecz fizyczne dowody na stosowanie ligatur sprzed XVII w. są niezwykle rzadkie. Dotychczas odnotowano je jedynie w Portugalii i Francji. Nowe odkrycie z Aberdeen w Szkocji stanowi więc bezcenny wkład w skromną pulę dowodów archeologicznych, które obrazują nam to, jak dawni mieszkańcy Europy radzili sobie z problemami stomatologicznymi.
Dobro, prawda, piękno i... złota ligatura
Mężczyzna pochowany w Aberdeen, który zdecydował się na założenie mostu dentystycznego 500 lat temu, mógł odczuwać podczas zabiegu dolegliwości bólowe. Z pewnością nie należał on do najprzyjemniejszych. "Aplikacja tej ligatury najpewniej wywołała pewien dyskomfort podczas procedury" - wyjaśnia dr Rebecca Crozier, bioarcheolożka z Uniwersytetu w Aberdeen i współautorka badania opublikowanego w "British Dental Journal". Mimo to pacjent prawdopodobnie "z czasem przyzwyczaił się do obecności drutu i przestał go zauważać" - zakłada ekspertka.
Szczegółowa analiza wykazała, że złoty drut oplatał prawy boczny siekacz oraz lewy środkowy siekacz, tworząc stabilne mocowanie w miejscu brakującego zęba. Naukowcy podejrzewają, że konstrukcja ta mogła podtrzymywać sztuczną protezę lub stabilizować poluzowany naturalny ząb. Widoczne pod mikroskopem ślady mechaniczne na drucie sugerują, że został on wykonany przez rzemieślnika przy użyciu profesjonalnych narzędzi - najprawdopodobniej przez jubilera.

Złoty mostek bez wątpienia pomagał zachować szacowną prezencję, jednak codzienne życie z ligaturą miało swoje ograniczenia. Jak tłumaczy dr Crozier, próba ugryzienia czegoś twardego, np. jabłka, mogła być ryzykowna, ponieważ niestabilny, powiązany drutem ząb mógł nie wytrzymać siły nacisku, co groziło jego ponownym poluzowaniem, przemieszczeniem lub uszkodzeniem całej misternej konstrukcji.
Posiadacz tej konstrukcji był najpewniej człowiekiem majętnym o wysokim statusie społecznym. Mógł sobie więc pozwolić na ligaturę z cennego kruszcu, podnoszącą jego prestiż i wizerunek osoby cnotliwej. Nie jest to jednak do końca tożsame z efektem, jaki w dzisiejszych czasach wywołują ludzie z niepełnym uzębieniem, którzy poddają się zabiegom rekonstrukcyjnym w profesjonalnym gabinecie dentystycznym. Z powodu dość powszechnego utożsamiania ze sobą antycznej triady wartości - dobra, prawdy i piękna (tzw. kalokagatia) - wśród średniowiecznych elit świeckich panowało przekonanie, że harmonijna powierzchowność jest widzialnym znakiem bożej łaski i wewnętrznej szlachetności. A że to, co widzialne, zostało sztucznie podreperowane - to już szczegół.
Źródła:
- Dittmar, J., Crozier, R., Cameron, A. et al. Restorative dentistry in Early Modern Scotland: archaeological evidence of the use of a gold ligature. Br Dent J 240, 555-559 (2026). DOI: 10.1038/s41415-025-9107-3
- Killgrove, K. 500-year-old gold dental bridge is earliest known oral care of its kind in Scotland - and it likely held a fake tooth. Live Science (2026).












