Siedzący szkielet przy szkole. Tajemnicze pochówki sprzed ponad 2 tys. lat
Niezwykłe odkrycie we francuskim Dijon ponownie przyciąga uwagę archeologów z całej Europy. Na terenie budowy, tuż obok szkoły podstawowej, odnaleziono doskonale zachowany szkielet sprzed ponad dwóch tysięcy lat. To już kolejny taki przypadek w tym rejonie, który pogłębia jedną z najbardziej intrygujących zagadek związanych z kulturą starożytnych Galów.

Szkielet odkryto w pobliżu szkoły podstawowej im. Josephine Baker, gdzie dzieci mogły zobaczyć ten fragment historii dosłownie wystający z ziemi. Szkielet znajdował się w okrągłym wykopie o średnicy około jednego metra, dosłownie siedział w pozycji wyprostowanej z rękami ułożonymi na kolanach.
Seria podobnych odkryć
Charakterystyczny jest również sposób orientacji ciała - jego plecy opierały się o wschodnią ścianę grobu, a twarz była skierowana na zachód. Identyczny układ odnotowano w przypadku innych niedawno odkrytych pochówków, bo nowe znalezisko to tylko część większego zbioru. W tym samym miejscu w ostatnich latach natrafiono już na kilkanaście podobnych grobów, a w centrum Dijon było ich około dwudziestu.
Datowanie wskazuje, że szkielety pochodzą z okresu między 300 a 200 rokiem p.n.e., czyli z czasów, gdy Galowie zamieszkiwali rozległe obszary dzisiejszej Europy Zachodniej. Badania pokazują, że większość pochowanych to mężczyźni o stosunkowo dobrej kondycji fizycznej, choć na ich kościach widoczne są ślady intensywnej pracy, zwłaszcza obciążającej nogi. Część z nich nosi także oznaki przemocy, w jednym przypadku stwierdzono śmiertelny uraz czaszki.
Zęby szkieletów zachowały się w bardzo dobrym stanie prawdopodobnie dlatego, że nie znali cukru. Kości wykazują ślady choroby zwyrodnieniowej stawów, co sugeruje intensywną aktywność fizyczną, zwłaszcza nóg
Kim byli "siedzący" zmarli?
Zastanawiający jest jednak brak wyposażenia grobowego, bo poza pojedynczą bransoletą nie odnaleziono żadnych przedmiotów osobistych ani ozdób, co utrudnia interpretację statusu społecznego zmarłych. Zagadką pozostaje też sam sposób pochówku, naukowcy rozważają różne hipotezy - od rytuału o znaczeniu symbolicznym, przez formę kary, aż po specjalne wyróżnienie dla wybranych członków społeczności.
Nie można też wykluczyć bardziej dramatycznego scenariusza, że niektórzy z pochowanych mogli zostać pogrzebani żywcem - na razie brakuje jednak jednoznacznych dowodów, które potwierdzałyby tę teorię.
Jak podkreślają badacze, dotyczy to zresztą niemal wszystkiego, co związane z Galami, dla których Dijon mogło być istotnym ośrodkiem osadniczym - nasza wiedza o tej kulturze jest ograniczona i opiera się głównie na źródłach zewnętrznych, często stronniczych, jak relacje rzymskie.










