Smoki, kapusta i zbawienie. Zielone cuda średniowiecznych pustelników
Nowe badania dr Krisztiny Ilko z Queens' College w Cambridge odsłaniają nieznany wymiar średniowiecznego chrześcijaństwa. Taki, który rozkwitał nie w katedrach, ale na polach, lasach i farmach, kiedy Augustianie zdobywali władzę i autorytet dzięki "zielonym cudom".

Jak przekonuje dr Krisztina Ilko z Queens' College w Cambridge, autorka książki "The Sons of St Augustine", chociaż to krwawiące hostie i stygmaty są najbardziej znanymi średniowieczne cudami, to zdecydowanie większe znaczenie miały "zielone cuda" zakonników.
Zielone dziedzictwo Kościoła
Zwłaszcza Augustianie mają tu ogromne zasługi, bo przywracali żyzność ziemi, uzdrawiali zwierzęta gospodarskie, ożywiali drzewa owocowe i oczyszczali niebezpieczne tereny, dawniej uznawane za... opanowane przez smoki.
Wśród odkrytych przez nią relacji znajdują się opowieści o spalonym pędzie wiśni, który znów wypuścił liście,rozmnożonych kapustach, które karmiły całe społeczności czy postaci św. Wilhelma z Maleval, który "pokonał smoka", oczyszczając i urodzajnie zagospodarowując bagnistą dolinę.
Zakon przetrwał dzięki naturze
Zakon został powołany bullą papieską w 1256 roku, gdy papież połączył kilka wspólnot pustelniczych z środkowych Włoch w jedną strukturę. Początkowo jednak jego pozycja była chwiejna i w 1274 roku Kościół zakwestionował jego legalność, argumentując, że powstał zbyt późno, po soborze laterańskim z 1215 roku, który zakazywał tworzenia nowych zakonów i że nie ma korzeni sięgających starożytności.
W obliczu zagrożenia rozwiązaniem zakon stworzył własną mitologię założycielską, w której twierdził, że jego początki sięgają samego św. Augustyna z Hippony. Jednocześnie, jak wskazuje dr Ilko, bracia zaczęli podkreślać swój związek z naturą jako dowód duchowej autentyczności i ciągłości z czasami Ojców Kościoła.
Bezpośredni kontakt z przyrodą dawał braciom legitymację, szczególne moce duchowe i dostęp do zasobów - od drewna i plonów po zwierzynę. Ale przede wszystkim był symbolem pierwotnej więzi między człowiekiem a Bogiem
Gdy zakon zaczął się rozrastać, Augustianie celowo lokowali swoje klasztory na obrzeżach miast, w pobliżu lasów i pól, przekształcając miejsca dawniej uważane za niebezpieczne czy przeklęte. W Rzymie założyli klasztor Santa Maria del Popolo przy północnym wjeździe do miasta, na terenie uznawanym wcześniej za przeklęty. Według legendy rosło tam starożytne drzewo orzecha włoskiego, w którego korzeniach miały gnieździć się demony, a ziemia miała kryć grób cesarza Nerona.
Pełne uznanie zakonu przyszło jednak dopiero w 1298 roku, po 25 latach niepewności i sporów o prawo do istnienia. Dziś ruiny dawnych pustelni augustiańskich rozsiane po Włoszech i południowej Europie często popadają w zapomnienie, stąd apel dr Ilko, by objąć je ochroną i udostępnić publicznie - nie tylko jako zabytki religijne, ale również jako świadectwa dawnego myślenia o naturze i duchowości.










