Jak powstała broń wikingów?
Większość średniowiecznych mieczy była wytwarzana z żelaza, które zawierało liczne zanieczyszczenia i żużel. W epoce wikingów, trwającej od VIII do XI wieku, pojawił się Ulfberht - miecz, który był nie tylko bronią, lecz symbolem statusu. Jego niemal legendarna odporność na złamanie czyniła go znacząco lepszym od zwykłych ostrzy. Ówcześnie uważano go za szczyt technologii bitewnej, a metody jego wytwarzania były pilnie strzeżonymi tajemnicami.
Charakterystyczną cechą tych ostrzy była inskrypcja "+VLFBERHT+". Do dziś odnaleziono zaledwie 170 egzemplarzy lub ich fragmentów, głównie na terenach Skandynawii, chociaż siedem sztuk pojawiło się także w Polsce. Niektórzy eksperci są zdania, że połamane ostrza Ulfberhta nie są oryginalnym mieczem, bo tych autentycznych nie dało się zniszczyć. Po bitwie należało podgrzać i wygiąć ostrze, tylko w ten sposób można było pozbyć się ducha wojownika, który walczył tą bronią.
Wytworzenie takiego miecza wymagało ogromnego kunsztu. Ostrze było wykonane ze stali o wyjątkowo wysokiej zawartości węgla i niemal całkowicie pozbawionej domieszek osłabiających materiał. Pozwalało to uzyskać twardą i odporną na pękanie broń, która jednocześnie była elastyczna, wytrzymująca silne uderzenia bez trwałych odkształceń.
Legendarna broń wikingów zrekonstruowana. Kowal rozwikłał zagadkę trwałości miecza Ulfberhta
Przez ponad tysiąc lat nikomu nie udało się wyprodukować repliki Ulfberhta o dokładności metalurgicznej, aż do niedawna, kiedy to kowal Rick Furrer postanowił odtworzyć proces, zwracając uwagę na każdy niuans i łącząc dowody archeologiczne z chemią. Zadanie okazało się bardzo wymagające i czasochłonne, ponieważ wytworzenie stali o dokładnych parametrach wymaga precyzyjnej kontroli temperatury i składu chemicznego. Żelazo jest dość miękkie, więc aby uzyskać niezwykle trwałe ostrze, trzeba dodać czegoś więcej - mianowicie węgla. Kiedy wiąże się on z żelazem, przekształca się w stal. Europejskie miecze w średniowieczu zawierały bardzo niską ilość węgla, a ogniska nie były wystarczająco gorące, aby upłynnić żelazo i oddzielić je od żużlu. To dlatego miecze były kruche i nietrwałe.
Analiza metalu Ulfberht wykazała brak zanieczyszczeń i trzykrotnie wyższą zawartość węgla niż typowa średniowieczna stal.
Po wielu próbach Furrerowi udało się uzyskać stal bardzo zbliżoną do tej wykorzystanej ponad tysiąc lat temu. Całość wytapiania zajmowała wiele godzin. Później trzeba było przekuć to w ostrze, zachowując dawne techniki obróbki. Dzięki tym zabiegom powstała broń zbliżona do oryginału.
Jednocześnie okazało się, że wiele mieczy, które noszą napis "+VLFBERHT+" jest podróbką, niedorównującą właściwościami oryginałom. To właśnie dlatego część z nich zachowała się jedynie jako pęknięte fragmenty.












