W skrócie
- Od 23 sierpnia 2026 r. wchodzą w życie nowe przepisy penalizujące rozpowszechnianie brutalnych treści, w tym przemocy wobec zwierząt czy poniżania ludzi.
- Za rozpowszechnianie materiałów z udziałem osób poniżej 18. roku życia sprawcom grozi kara od trzech miesięcy do nawet pięciu lat pozbawienia wolności.
- Odpowiedzialność karną poniosą zarówno autorzy patostreamów, jak i osoby pomagające w ich realizacji oraz te, które znacząco zwiększają zasięg szkodliwych nagrań.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Od dziś patostreaming nie jest już tylko patologicznym zjawiskiem w internecie, ale też przedmiotem odpowiedzialności karnej. Nowe przepisy pozwalają karać za rozpowszechnianie nagrań pokazujących m.in. przemoc wobec zwierząt, poniżanie ludzi czy popełnianie przestępstw. Gdy na nagraniu pojawia się dziecko, maksymalna kara rośnie do pięciu lat więzienia.
Za patostreaming może grozić więzienie
Nowelizacja Kodeksu karnego, która wchodzi w życie w niedzielę 23 sierpnia, przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia albo poniżające traktowanie innej osoby. Jeśli materiał przedstawia osobę poniżej 18. roku życia, kara wynosi od trzech miesięcy do pięciu lat.
Odpowie nie tylko autor transmisji
Do odpowiedzialności pociągnięci zostaną nie tylko patostreamerzy, ale też osoby pomagające w realizacji, np. obsługujących kamerę, czy ci, którzy rozpowszechniają materiał dalej. Prof. Mikołaj Małecki z UJ, współautor regulacji, podkreśla znaczenie skali rozpowszechniania.
- Nie każde podanie dalej będzie przestępstwem. Kluczowa jest społeczna szkodliwość czynu. Niektórych treści publikowanych w internecie nie ogląda nikt, a ich twórcy na nich nie zarabiają - w takiej sytuacji nie mówimy o przestępstwie. Te przepisy celują w tzw. grube ryby. Jeśli popularny twórca internetowy opublikuje nagranie, które wcześniej widziało mniej niż, powiedzmy, sto osób, a tym samym zwiększy jego zasięg, poniesie odpowiedzialność karną. Im większy zasięg, tym większa społeczna szkodliwość czynu - wyjaśnił w rozmowie z PAP.
Przepisy nie obejmą działań artystycznych, edukacyjnych, prasowych i naukowych.
Sama kara nie rozwiąże problemu
Arkadiusz Michałowski z zespołu Dyżurnet.pl działającego w NASK uważa, że nowe prawo jest ważne, ale potrzebna jest także szybka reakcja platform internetowych. Jak zaznaczył, patotwórcy przenoszą się do serwisów pozwalających na więcej, jak Kick, Telegram czy Discord, także do zamkniętych grup. Ale je również obejmą nowe przepisy.
Nielegalne treści można zgłaszać przez Dyżurnet.pl oraz opcję "Bezpiecznie w sieci" w mObywatelu.














