Reklama

Meta (Facebook) pozwane w sprawie morderstwa

Właściciel najpopularniejszego serwisu na świecie ponownie znalazł się w ogniu krytyki, a konkretniej został oskarżony o tolerowanie ekstremizmu, który doprowadził do morderstwa.

Właściciel najpopularniejszego serwisu na świecie ponownie znalazł się w ogniu krytyki, a konkretniej został oskarżony o tolerowanie ekstremizmu, który doprowadził do morderstwa.
Facebook odpowie za promowanie ekstremizmu i umożliwienie zabójstwa? /123RF/PICSEL

Meta będzie musiała zmierzyć się z kolejną falą negatywnych opinii, a wszystko za sprawą pozwu, jaki złożyła siostra zamordowanego w 2020 roku ochroniarza placówki federalnej. Jej zdaniem Facebook umożliwił kontakt dwóm osobom zaangażowanym w strzelaninę i pomógł im w zaplanowaniu ataku. 

W pozwie złożonym przez Angelę Underwood Jacobs możemy przeczytać, że Dave Patrick Underwood nie jest ofiarą "przypadkowego aktu przemocy", jak próbuje się przedstawiać tę sprawę, ale "kulminacją spisku ekstremistycznego wymyślonego i zaplanowanego na Facebooku przez dwóch mężczyzn, których Meta połączyło poprzez infrastrukturę grup i wykorzystanie algorytmów zaprojektowanych w celu zwiększenia zaangażowania użytkowników".

Reklama

Zdaniem oskarżycieli Facebook promował ekstremizm

O czym konkretnie mowa? Mężczyźni oskarżeni w sprawie łączeni są z tzw. boogaloo, czyli ruchem amerykańskich skrajnie prawicowych ekstremistów, który Facebook zablokował w swoim serwisie w czerwcu 2020 roku. Ban nastąpił na skutek "aktywnej promocji przemocy przeciwko cywilom, organom ścigania oraz przedstawicielom władz i instytucji".

Pozew jest kolejną próbą podważenia kontrowersyjnej sekcji 230 ustawy Communications Decency Act, według której interaktywna usługa komputerowa nie może być pociągnięta do odpowiedzialności za treści stron trzecich, ponieważ nie jest wydawcą tego materiału - warto zaznaczyć, że zmianę tej ustawy mocno wspiera administracja obecnego prezydenta USA, Joe Bidena. 

Sprawa jest więc bardzo ciekawa, szczególnie że pokrywa się z tym, co zarzucała firmie sygnalistka Frances Haugen, która potwierdziła w ujawnionych dokumentach, że platforma świadomie zachęcała do publikacji ekstremistycznych treści i je promowała.

Meta oczywiście się z tym nie zgadza, twierdząc, że oskarżenia nie mają żadnych podstaw prawnych i wskazując, że zbanowało już ponad 1000 zmilitaryzowanych ruchów społecznych. Opinię publiczną coraz trudniej jednak przekonać do dobrych intencji usługi, czy z sędziami będzie podobnie? Czas pokaże.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy