W skrócie
- Komisja Europejska nałożyła na AliExpress karę 550 mln euro za naruszenie Aktu o usługach cyfrowych poprzez sprzedaż nielegalnych, niebezpiecznych oraz podrabianych towarów.
- Śledztwo KE wykazało, że chiński gigant stosował wadliwe algorytmy promujące szkodliwe towary, miał niewystarczającą liczbę moderatorów oraz nie egzekwował skutecznie przepisów.
- Platforma handlowa kwestionuje karę, uznając ją za nieproporcjonalną i zapowiadając odwołanie - mimo obowiązku przedstawienia planu naprawczego do 20 października 2026 roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
AliExpress z najwyższą karą w historii Aktu o usługach cyfrowych
Komisja Europejska (KE) nałożyła rekordową karę w wysokości 550 mln euro na należącą do koncernu Alibaba platformę AliExpress. Grzywna jest konsekwencją niedopełnienia obowiązków nałożonych przez Akt o usługach cyfrowych (DSA). Śledztwo wykazało, że na platformie bez przeszkód sprzedawano podrabiane i niebezpieczne towary, w tym odzież, zabawki i kosmetyki.
"Rozprzestrzenianie się podrabianej odzieży, niebezpiecznych zabawek, niebezpiecznych kosmetyków i innych nielegalnych oraz szkodliwych produktów to niepowodzenie AliExpress w wywiązywaniu się z obowiązków wynikających z Aktu o usługach cyfrowych" - wyjaśnia Henna Virkkunen, rzeczniczka KE ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji.
Grzywna nałożona na AliExpress to najwyższa kara w historii egzekwowania przepisów DSA. Dla porównania, platforma X (dawny Twitter) została ukarana w grudniu ubiegłego roku kwotą 120 mln euro, natomiast serwis Temu otrzymał w maju karę w wysokości 200 mln euro. Na decyzję o wymiarze kary wpływ miała liczba użytkowników platformy w Europie, która wynosi aż 193 mln (w porównaniu do 156 mln dla Shein oraz 130 mln dla Temu). Według danych KE aż 20 proc. Europejczyków robi zakupy na tych chińskich platformach przynajmniej raz w miesiącu.
Miliony nielegalnych, niebezpiecznych i podrabianych produktów
Formalne postępowanie przeciwko AliExpress zostało wszczęte w marcu 2024 r. Śledczy ustalili, że na platformie znajdowały się miliony nielegalnych, niebezpiecznych i podrabianych produktów, które pozostawały w sprzedaży przez wiele tygodni - nawet po formalnym zgłoszeniu nieprawidłowości. Wśród głównych uchybień wykazanych przez Komisję Europejską znalazły się:
- Niewystarczający personel i przeciążenie pracą: AliExpress nie oszacował prawidłowo liczby pracowników potrzebnych do moderacji treści. Zdarzało się, że osoby odpowiedzialne za weryfikację miały zaledwie kilkanaście sekund na podjęcie decyzji o zgodności produktu z normami EU.
- Wadliwe algorytmy i reklamy: systemy rekomendacji i reklamy promowały nielegalne towary oraz zwiększały ich zasięg, zanim zdołano je usunąć z platformy.
- Omijanie zabezpieczeń: istniejący w firmie obowiązkowy system "autoryzacji marek", mający zapobiegać handlowi podróbkami, był niedofinansowany i bez problemu omijany przez sprzedawców poprzez celowe błędne kategoryzowanie produktów.
- Nieskuteczne sankcje: sprzedawcy, na których wcześniej nakładano kary, mogli bez przeszkód kontynuować działalność i sprzedaż towarów.
Skala problemów na rynku chińskiego e-commerce pozostaje wysoka. Unijne analizy wykazały, że nawet do 65 proc. kosmetyków, 63 proc. suplementów diety oraz 60 proc. środków ochrony indywidualnej sprzedawanych na platformach takich jak Shein, Temu czy AliExpress nie spełniało wymogów prawnych. Jak jednak wyjaśnia Henna Virkkunen, "skala nie jest wymówką; ryzyka muszą być identyfikowane i adresowane systematycznie, by zapewnić konsumentom bezpieczne zakupy online".
AliExpress nie zgadza się z wyrokiem. Będzie apelował
Chiński gigant e-commerce dostał czas do 20 października 2026 r. na przedstawienie planu naprawczego. Przedstawiciele firmy wyrazili jednak sprzeciw wobec decyzji Komisji Europejskiej, zapowiadając odwołanie.
W oświadczeniu skierowanym do mediów przedstawiciele AliExpress napisali: "Nie zgadzamy się z dzisiejszą decyzją i nieproporcjonalną karą, która nie odzwierciedla właściwie naszych ugruntowanych ram i znaczących, proaktywnych ulepszeń, które wprowadziliśmy". Platforma zaznaczyła również, że współpracowała z KE, aby sprostać ewoluującym wymaganiom i oczekiwaniom regulatora.
Dowody świadczące o zaniedbaniach chińskiej platformy zakupowej zdają się jednak na tyle przytłaczające, że z apelacji mogą być nici. Wydaje się też, że Bruksela chce przykładnie ukarać podmiot naruszający DSA na wielką skalę. "Dziś pociągamy AliExpress do odpowiedzialności i żądamy podjęcia działań" - skwitowała rzeczniczka KE.












