W skrócie
- Współwłaściciel Myspace, Tim Vanderhook, oficjalnie potwierdził plany reaktywacji platformy, wskazując, że firma obecnie oczekuje na odpowiedni moment do przywrócenia marki.
- Serwis ma szansę powrócić jako niszowa alternatywa, stawiając na estetykę Y2K, muzyczne korzenie oraz brak inwazyjnych algorytmów, odwołując się do poczucia nostalgii.
- Eksperci ostrzegają, że utrzymanie rentowności bez agresywnej walki o uwagę będzie trudne, co potwierdza historia innych niszowych serwisów, które szybko traciły popularność.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wielki powrót kultowej platformy społecznościowej
Myspace może zostać ponownie uruchomiony. Współwłaściciel platformy, Tim Vanderhook, w najnowszym filmie dokumentalnym wyreżyserowanym przez Tommy'ego Avallone przyznał, że planuje przywrócić markę do życia. "Wciąż jesteśmy właścicielami Myspace. Na ten moment jesteśmy opiekunami tej marki i zamierzamy ponownie uruchomić Myspace" - powiedział Tim Vanderhook - "Po prostu czekamy na właściwy moment. A jeśli tym razem nie wypali, spróbujemy znowu".
Serwis powstał w 2003 r. i szybko stał się jednym z pierwszych gigantów sieci. Choć w 2008 r. przyciągał 115 mln odwiedzających miesięcznie, z czasem ustąpił miejsca dynamiczniej rozwijanemu Facebookowi, stając się reliktem późnej ery Y2K. Podczas gdy Facebook stawiał na zaangażowanie użytkowników, przejrzysty design i bezpieczne narzędzia społecznościowe, Myspace zmagał się z naciskami inwestorów na natychmiastową monetyzację, masowym spamem, złośliwym oprogramowaniem i kryzysem reputacji.
W 2011 r. platformę przejęli bracia Tim i Chris Vanderhook, inwestując w jej modernizację, co jednak przyniosło wysokie straty. "Próbowaliśmy to unowocześnić, ale to była już inna firma. To nie był ten sam Myspace" - wyjaśnia Tim Vanderhook. W kolejnych latach serwis zmagał się z poważnymi awariami i wyciekami danych. W 2016 r. na czarnym rynku pojawiły się dane do niemal 360 mln starych kont, a w 2019 r. błąd podczas migracji serwerów doprowadził do bezpowrotnej utraty wszystkich treści opublikowanych przed 2016 r. W kolejnych latach platforma ulegała postępującej degradacji - w 2024 r. przeszła w tryb tylko do odczytu, z brakiem możliwości odtwarzania piosenek czy wyświetlania większości zdjęć.
Chris Vanderhook dodał, że gdy z bratem przejęli serwis, byli już piątym zarządem w historii Myspace'a. "Myślę, że wielu ludzi miało już po prostu dość" - tłumaczy. Dziś może być na odwrót. Wielu użytkowników ma dosyć tego, w co zamienił się Facebook oraz większość dzisiejszego internetu, i z sentymentem spogląda na social media z lat 2000. A jakie one były?
Fani wciąż mają sentyment do dawnej autentyczności
Wiadomość o powrocie kultowego serwisu wywołała falę wspomnień wśród użytkowników pamiętających internet sprzed dwóch dekad. Myspace kojarzy się z czasem, gdy profile były kolorowe, spersonalizowane i tworzone bez presji cyfrowego wizerunku. "Na Myspace można było być autentycznym. Wrzucało się surowe zdjęcia - bez filtrów. Mogłeś mieć gile z nosa, a nikt cię nie oceniał" - wspomina 31-letnia agentka nieruchomości Monticah Hawkins w rozmowie z BBC.
Faktycznie, dawniej social media były zalewane niewyedytowanymi zrzutami z aparatów cyfrowych lub ewentualnie podrasowanych Photoshopem albo jego słabszymi odpowiednikami. Profile w serwisie bywały zaś unikalne, jako że pozwalał on na edytowanie ich w HTML, na co użytkownicy dzisiejszych portali takich jak Facebook, Instagram, X, Threads czy TikTok nie mają co liczyć.
Entuzjastycznie wypowiada się również twórczyni internetowa Melissa Kristin, mająca ponad 900 tys. obserwujących na TikToku. "To był twój własny mały świat, twój własny zakątek w sieci" - rozmarza się i dodaje, że powrót Myspace'a pomógłby "odzyskać ten stan wywołany zaproszeniami do znajomych i komentarzami, który czuliśmy jako millenialsi. To pomagało czuć więź".
Eksperci wskazują tymczasem, że powrót może się udać, jeśli twrócy wyciągną wnioski z historii. Dr Alexa Fox z Uniwersytetu w Akron zauważa, że Myspace był pionierem, ale stał się zbyt skomplikowany przez wymóg znajomości kodowania. Jej zdaniem powrót do muzycznych korzeni i prostszy wygląd mogą przyciągnąć ludzi. Z kolei strateg ds. mediów społecznościowych Alex Mills zauważa, że brak algorytmów był tym, za czym dzisiaj się tęskni, ale paradoksalnie dawniej doprowadził on do spadku popularności. "Ludzie wciąż chcą kanału informacyjnego. Chcą po prostu czegoś lepszego niż rozwiązania zoptymalizowane pod generowanie oburzenia" - tłumaczy.
Kevin McClary z agencji Gorilla 76 uważa z kolei, że nowa inkarnacja serwisu nie powinna rywalizować bezpośrednio z TikTokiem czy Metą, lecz skupić się na niszy i kulturze lat 2000. Według eksperta młodzież z pokolenia Gen Z chętnie sięga po dawne aparaty cyfrowe czy odtwarzacze MP3, poszukując estetyki z tamtego okresu (tzw. Y2K revival).
Myspace jako odtrutka na współczesne social media?
W ocenie analityków Myspace może zdobyć pozycję na rynku, pozycjonując się jako antidotum na zmęczenie nowoczesną technologią. Aktualny model sieci Opiera się na algorytmach sztucznej inteligencji i walce o uwagę, co prowadzi do spłycenia relacji. "Podekscytowanie wznowieniem Myspace odzwierciedla tęsknotę za bardziej analogowymi czasami, kiedy algorytmy nie dominowały w naszym życiu" - mówi Kate Winick z firmy Forrester. "Obserwujemy to w przechodzeniu marek i użytkowników w stronę mniejszych, bardziej prywatnych przestrzeni, takich jak Substack czy grupy na Discordzie".
Według ekspertki serwis musiałby jednak zaoferować coś więcej niż tylko nostalgię i skupić się na stworzeniu przejrzystej platformy, która przyciągnie także młodsze grupy, a nie tylko dorosłych z ograniczonym czasem wolnym.
Jamie MacEwan, starszy analityk w Enders Research, dostrzega szansę platformy właśnie w byciu alternatywą dla obecnych gigantów. "Chodzi raczej o kontrprogramowanie - zidentyfikowanie miejsc, w których duże platformy posunęły się za daleko, i próbę sprzedania czegoś, co będzie odtrutką na zmęczenie użytkowników" - wyjaśnia.
Czy z takim idealistycznym podejściem reaktywowany serwis będzie w stanie utrzymać się na rynku? Przyciągnięcie reklamodawców wymusza utrzymanie zaangażowania (prowadzącego niestety do przebodźcowania) użytkowników na stałym poziomie, a bez inwazyjnych algorytmów nie jest to takie proste. MacEwan wskazuje ponadto, że mniejsze platformy są częściej ignorowane przez reklamodawców.
Przykład innych aplikacji pokazuje też, że wstępne zainteresowanie potrafi szybko opaść. Platforma Noplace straciła wysokie pozycje w sklepach z aplikacjami tuż po debiucie, a aplikacja BeReal zanotowała spadek z 20 mln do 16 mln aktywnych użytkowników miesięcznie. Z kolei Bluesky, który w kwietniu 2025 r. pozyskał 100 mln dolarów w ramach finansowania serii B, zanotował spadek liczby aktywnych dziennych użytkowników aplikacji mobilnych o 40 proc. w ciągu roku, a liczba dziennie publikujących osób spadła z 1,4 mln pod koniec 2024 r. do około 600 tys. w czerwcu 2025 r. Aby przetrwać, Myspace musi znaleźć równowagę między unikalną tożsamością a oczekiwaniami nowoczesnego odbiorcy.














