Rosja walczy z aplikacjami VPN. Właśnie zablokowali WhatsApp i Telegram
W krajach z inwigilacją oraz cenzurą internetu VPN stanowi nie tylko narzędzie do ochrony prywatności, ale także okno na świat. Aplikacje te pozwalają ominąć blokady geograficzne oraz szyfrować połączenia, by móc korzystać z sieci swobodnie jak w wolnych krajach. Autorytarnym władzom to oczywiście nie na rękę. Rosja zakazała już Telegrama, WhatsAppa i YouTube'a, a teraz stara się maksymalnie ograniczyć dostęp do VPN-ów i blokuje je na potęgę. Co się zmieni dla jej obywateli?

W skrócie
- Aplikacje VPN pozwalają użytkownikom w Rosji omijać blokady geograficzne i państwową cenzurę internetu, zapewniając szyfrowane połączenia i możliwość korzystania z zagranicznych platform.
- Rosyjskie władze oficjalnie zapowiedziały ograniczenie dostępności VPN, blokując dostęp do szeregu zagranicznych usług oraz wprowadzając restrykcje związane z cyfrową kontrolą.
- Według danych dziennika Kommiersant do połowy stycznia 2026 w Rosji zablokowano ponad 400 usług VPN, jednak użytkownicy wciąż korzystają z nowych rozwiązań pojawiających się w miejsce blokowanych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
VPN pozwala ominąć rosyjską cenzurę internetu
Aplikacje VPN umożliwiają omijanie blokad geograficznych i cenzury treści w regionach, w których są one stosowane. Rządy autorytarne często blokują dostęp do zagranicznych serwisów informacyjnych, mediów społecznościowych i komunikatorów (Moskwa zablokowała już m.in. WhatsApp i Telegram) czy platform streamingowych (m.in. YouTube). VPN pozwala to ominąć.
Narzędzie podmienia adres IP użytkownika na adres kraju, w którym dane treści są dozwolone. Dzięki temu systemy filtrujące widzą, że połączenie nawiązywane jest np. z Holandii czy USA, a nie z Rosji czy Chin. Jednocześnie pakiety sieciowe między użytkownikiem a serwerem wędrują przez zaszyfrowany tunel i dostawca usług internetowych lub państwowe służby nie są w stanie ich przechwycić.
Dzięki wirtualnym sieciom prywatnym Rosjanie mogą swobodnie się komunikować w blokowanych regionalnie aplikacjach i na platformach społecznościowych, a także ukrywać swoją aktywność w sieci przed inwigilacją służb. Jak wiadomo, wypowiadanie się przeciwko dyktaturze Putina, krytykowanie wojny lub w ogóle wszelka działalność opozycyjna może spotkać się z surową karą, o czym wielu się przekonało.
Rosjanie przeciwni obozowi władzy mieli dotąd swoją namiastkę wolności słowa w sieci - jedynym medium, w którym nie musieli być narażeni na rosyjską dezinformację, mogli weryfikować fakty, komunikować się i organizować jak w normalnym, demokratycznym państwie. Ale to sieciowe El Dorado może wkrótce się skończyć.
Moskwa ma pretekst, by wprowadzać kontrolę rodem z ZSRR
Rosyjskie władze planują kolejne kroki w celu ograniczenia dostępności aplikacji VPN, z których korzystają miliony obywateli, by omijać państwową cenzurę internetu i blokady regionalne. Minister rozwoju cyfrowego, Maksut Szadajew, oficjalnie potwierdził, że głównym zadaniem resortu jest redukcja wykorzystania tych narzędzi. Zapewnił przy tym, że administracja stara się wprowadzać limity w sposób, który zminimalizuje negatywne skutki dla użytkowników. Przyznał jednak, że zapadły już decyzje o odcięciu dostępu do szeregu nieokreślonych zagranicznych platform.
Zdaniem ekspertów od momentu inwazji na Ukrainę w 2022 r. Rosja wprowadziła najbardziej restrykcyjne prawo od czasów ZSRR, znacząco wzmacniając pozycję Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), czyli spadkobiercy radzieckiego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB). W ostatnich miesiącach presja państwa na cyfrową wolność obywateli wyraźnie wzrosła. Władze zablokowały aplikację WhatsApp, spowolniły działanie komunikatora Telegram oraz wielokrotnie zakłócały mobilny dostęp do internetu w Moskwie i innych regionach kraju.
Oficjalna linia Kremla argumentuje te radykalne kroki koniecznością walki z platformami, które nie przestrzegają rosyjskiego prawa. Dodatkowo jamming łączności mobilnej tłumaczony jest względami bezpieczeństwa i potrzebą przeciwdziałania masowym atakom ukraińskich dronów.
Wszystko to zdaje się jedynie pretekstem. Sytuacja w Rosji wykazuje uderzające podobieństwa do modelu kontroli internetu w Iranie, uważanego za jeden z najbardziej zaawansowanych systemów cyfrowego autorytaryzmu na świecie. Gdy wybuchły ostatnie protesty, irański reżim posunął się do całkowitego odcięcia obywateli od globalnej sieci, co nazywane jest blackoutem internetu, o czym informowaliśmy wcześniej w GeekWeeku. Rosja na tak radykalny krok się jeszcze nie zdecydowała, jednak oba reżimy tłumaczą swoje blokady "względami bezpieczeństwa narodowego" czy koniecznością powstrzymania "zagranicznych terrorystów".
Zabawa w kotka i myszkę. Co dzień nowa aplikacja
Moskwa stara się zwalczać VPN-y już od wielu miesięcy i wygląda na to, że jej się udaje. Statystyki opublikowane przez dziennik "Kommiersant" wskazują na ogromną skalę operacji. Do połowy stycznia 2026 zablokowano ponad 400 usług VPN, co stanowi wzrost o 70% w porównaniu z końcówką ubiegłego roku. Co się zmieni wskutek tych działań? Czy Rosjanie stracą dostęp do wolnego internetu? Niekoniecznie.
Mimo tak szeroko zakrojonych działań walka z oprogramowaniem omijającym cenzurę przypomina grę w kotka i myszkę. Jak donoszą korespondenci agencji Reuters, rosyjska młodzież wykazuje się dużą determinacją w utrzymywaniu dostępu do wolnej sieci. W miejsce każdej zablokowanej usługi niemal natychmiast pojawiają się nowe rozwiązania, co zmusza wielu użytkowników do zmiany dostawcy VPN nawet każdego dnia, aby skutecznie ominąć państwowe zapory.
Podobnie postępują nastolatkowie z Australii, którzy przy pomocy VPN-ów omijają regionalne blokady wiekowe, o czym wcześniej informowaliśmy w Interii GeekWeek. Różnica polega jednak na tym, że Australia w przeciwieństwie do Rosji nie walczy z tą technologią.










