Od kilku lat Facebook i Instagram są w Polsce areną zorganizowanego oszustwa. Przestępcy kupują płatne reklamy, podkładają twarze znanych osób pod deepfake i namawiają ludzi do rzekomych inwestycji, które kończą się utratą oszczędności. Jedną z najczęściej wykorzystywanych ofiar tego procederu jest Rafał Brzoska. We wtorek prezes InPostu pokazał, że problem nie ogranicza się już do wyłudzeń finansowych. Na platformie Mety krążą reklamy, które promują treści pornograficzne skierowane do nieletnich oraz aplikacje służące do rozbierania dzieci.
Brzoska zareagował ostro. Zwrócił się do polskich menedżerów Mety z pytaniem, czy "kompletnie odjechali", skoro w polu reklamodawcy i płatnika akceptują skrót "hhh", a system przepuszcza materiały, których nawet X nie chce pokazać. Brzoska na dowód pokazał screeny z treściami pornograficznymi, które wyświetlane są na Facebooku. Nie zamieścimy ich z wiadomych względów, ale trzeba jasno powiedzieć, że są obrzydliwe, a cała sytuacja skandaliczna.
Rafał Brzoska pokazał obrzydliwe reklamy Mety
Szef InPostu przyznał, że prowadzony przez niego ScamWatch sprawdza codziennie ok. 30 tysięcy reklam i niemal każdego dnia namierza kolejne naruszenia. Wezwał Ministerstwo Cyfryzacji, resorty zdrowia i sprawiedliwości, policję oraz prokuraturę, by wszczęły śledztwo z urzędu. Co najgrosze, to nie jest nowa wojna, tylko jej kolejna odsłona. Przypominamy, że od 2024 roku wizerunek Brzoski i jego żony Omeny Mensah pojawiał się w fałszywych reklamach inwestycyjnych, w relacjach o rzekomym aresztowaniu, pobiciu i śmierci.
Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że Meta nie jest jedynie biernym gospodarzem takich treści. Firma je weryfikuje, targetuje i na nich zarabia, więc ponosi odpowiedzialność. Urząd Ochrony Danych Osobowych wielokrotnie interweniował, traktując wykorzystanie wizerunku jako przetwarzanie danych osobowych. Pod koniec sierpnia sprawa wróciła na poziom instytucjonalny. UODO wszczął postępowanie wobec Facebook Poland, uznał skargę za zawiadomienie o systemowych nieprawidłowościach, zażądał od irlandzkiego regulatora projektu decyzji w sprawie toczącej się od 2024 roku i skierował do Komisji Europejskiej wniosek o działania przeciw oszustwom deepfake.
Polska poprosiła Brukselę o karę 250 milionów euro. Brzoska uznał tę kwotę za zbyt niską. Według jego szacunków sam polski rynek może przynosić Mecie z oszukańczych reklam nawet 20-30 milionów złotych dziennie. Równolegle ruszyła inicjatywa społeczna. Strona 150proc.pl i system ScamWatch, budowany z udziałem Sebastiana Kondrackiego i modelu Bielik AI, mają dokumentować farmy oszustw, a nie tylko pojedyncze ogłoszenia. Petycja wzywająca do karania platform 150 procentami przychodu z fałszywych reklam zebrała już ponad 140 tysięcy podpisów.
Na Facebooku pojawiają się reklamy z dziecięcą pornografią
Meta powtarza, że usuwa miliony oszukańczych reklam rocznie, inwestuje w sztuczną inteligencję i że kampania przeciwko firmie wypacza obraz jej działań. Brzoska odpowiada, że deklaracje nic nie znaczą, skoro wciąż da się kupić emisję treści, których charakter budzi podejrzenie przestępstwa. Jego argument jest prosty, kto inkasuje pieniądze za wyświetlenie reklamy, nie może potem udawać, że tylko udostępnia miejsce.
Eksperci od bezpieczeństwa w sieci wskazują, że stawka wykracza poza jeden spór wizerunkowy. Chodzi o to, czy wielka platforma może zarabiać na treściach, które okłamują dorosłych i narażają dzieci, a potem zasłaniać się procedurami i siedzibą za granicą. Brzoska zapowiada, że nie odpuści, dopóki scam pozostanie w Polsce legalnym, płatnym modelem biznesowym. Nie można tutaj nie wspomnieć, że oprócz Brzoski, fałszywe reklamy pojawiają się również z udziałem Prezydenta Polski Karola Nawrockiego czy Premiera Donalda Tuska, zatem nie chodzi tylko o ludzi ze świata biznesu, ale również polityków.
Meta odpowiada na zarzuty Brzoski
Biuro prasowe Meta opublikowało stanowisko w tej sprawie. "Liczba, którą przytacza pan Brzoska, nie ma podstaw faktycznych i nie jest poparta żadnymi znanymi nam danymi, metodologią ani źródłem. Rozumiemy frustrację, która stoi za tymi wypowiedziami - szczególnie w przypadku osób publicznych, których wizerunek próbują wykorzystywać oszuści - i cenimy uwagi, które pomagają nam usprawniać nasze działania, o ile opierają się na faktach, a nie na błędnych założeniach. Traktujemy oszustwa niezwykle poważnie - nikt nie chce takich treści na naszych platformach: ani osoby, które z nich korzystają, ani uczciwe firmy, ani my sami. Właśnie dlatego uruchomiliśmy w Polsce ulepszony system oparty na sztucznej inteligencji, którego celem jest dalsze ograniczanie przypadków podszywania się pod inne osoby. Będziemy również wymagać, aby 100% reklamodawców z sektora usług finansowych kierujących reklamy do użytkowników w Polsce potwierdziło swoją tożsamość." - napisało biuro prasowe Meta.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 97 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












