Tylko 13 proc. e-maili piszą ludzie. Automaty zmieniły pocztę nie do poznania
E-mail mocno się zmienił w ciągu ostatnich lat. Badacze przeprowadzili analizę miliarda wiadomości w styczniu 2026, a ich odkrycie rzuciło nowe światło na realia komunikacji w sieci. Okazało się, że tylko 13% wiadomości piszą ludzie, większość trafia do kosza, a młodzież z pokolenia Z w ogóle tego nie potrzebuje. Poczta elektroniczna przestała być narzędziem rozmowy między ludźmi, a stała się infrastrukturą zdominowaną przez automaty i algorytmy, przyczyniając się do pogłębiania zjawiska tzw. martwego internetu.

W skrócie
- Analiza danych wykazała, że tylko 13% e-maili jest pisanych przez ludzi, a większość ruchu generują automatyczne systemy.
- 43,9% wiadomości trafia do skrzynek odbiorczych, z czego najwięcej to narzędzia biznesowe, poczta osobista, marketing i powiadomienia z mediów społecznościowych.
- Raport sugeruje, że e-mail stał się reliktem w oczach młodszych użytkowników z pokolenia Z, którzy ograniczają jego użycie do minimum, preferując komunikatory i media społecznościowe.
- Dane z raportu mogą stanowić dowody na poparcie tzw. teorii martwego internetu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Przez lata e-mail zmienił się nie do poznania
Pierwszy e-mail został wysłany w 1971 roku. Twórca tego protokołu komunikacji, Ray Tomlinson z firmy BBN Technologies, wpadł na pomysł oddzielenia nazwy użytkownika (aliasu) od nazwy domeny (hosta) symbolem "@", nazywanym w każdym kraju inaczej, a w Polsce "małpą". Poczta elektroniczna stanowiła cyfrową wersję tradycyjnych listów i skrzynek pocztowych. Standard narodził się jeszcze w czasach sieci ARPANET, która była prekursorem dzisiejszego Internetu i służyła amerykańskim ośrodkom badawczym oraz wojsku. Do powszechnego użycia trafił dopiero w latach 90.
Mimo dostępności komunikatorów, grup i forów dyskusyjnych, a od pewnego czasu także mediów społecznościowych, e-mail jest do dziś używany jako główne medium w oficjalnej korespondencji cyfrowej. To nim zazwyczaj wysyłamy i odbieramy dokumenty, wnioski czy podania, ewentualnie dopiero później przenosząc dyskusję na inne kanały - zwłaszcza te wspierające błyskawiczny czat.
I choć e-mail powstał jako platforma do komunikacji dla ludzi, to jak każde narzędzie zaczęła być szybko wykorzystywana do nadużyć. Masowe rozsyłanie spamu przez specjalne programy czy preparowanie wiadomości w kampaniach phishingowych stały się przykrą codziennością użytkowników sieci w czasach, gdy filtry antyspamowe praktycznie nie istniały, a pakiety chroniące pozostawiały wiele do życzenia. Dziś poczta zaufanych dostawców jest o wiele bezpieczniejsza i w naszych skrzynkach panuje mniejszy śmietnik. Zauważalne jest za to inne zjawisko - przejęcie komunikacji przez maszyny.
Automaty zdominowały komunikację. Internet jest "martwy"?
Co się zmieniło przez ostatnie lata w globalnej korespondencji e-mailowej? Według raportu przygotowanego przez firmę Hostinger ruch ten przeszedł fundamentalną zmianę. Analiza danych w postaci miliarda wiadomości wykazała, że tylko 13% wiadomości piszą ludzie, a aż 87% zostało wygenerowanych przez automatyczne systemy. Co więcej, ponad połowa całego ruchu (56,1%) nigdy nie dociera do skrzynek odbiorczych, zostając zatrzymana przez filtry antyspamowe i antywirusowe.
Zdaniem ekspertów z Hostinger e-mail ewoluował z otwartego kanału komunikacji w ekosystem rygorystycznie zarządzany przez algorytmy zaufania. Co tak naprawdę trafia do naszych skrzynek? Zaledwie 43,9% wszystkich wysyłanych wiadomości przechodzi przez kontrole bezpieczeństwa. W tej grupie dominują:
- Narzędzia biznesowe i SaaS (21,62%): powiadomienia z systemów CRM, alerty o logowaniu czy aktualizacje projektów.
- Poczta osobista (19,82%): Gmail, Outlook i inne. To tutaj kryje się większość komunikacji międzyludzkiej, choć jej objętość systematycznie spada.
- Marketing i newslettery (15,92%): masowe wysyłki promocyjne, które docierają do celu tylko wtedy, gdy spełniają surowe normy uwierzytelniania.
- Media społecznościowe (15%): powiadomienia o zaproszeniach do znajomych czy nowych postach.
Warto zauważyć, że realne pisanie wiadomości "od człowieka do człowieka" występuje głównie w kategorii poczty osobistej oraz u drobnych nadawców. Łącznie stanowi to mniej niż 1/8 całego ruchu. Można przez to uznać, że e-mail przyczynia się do zjawiska tzw. martwego internetu, którego teoria mówi, że większość zawartości sieci jest generowana przez maszyny, a nie ludzi. Boty, wciąż jeszcze uznawane za nieożywione, tworzą treści, inne boty je klikają i wyświetlają reklamy, czytają, blokują lub przetwarzają dalej.
Można ulec wrażeniu, że współczesny internet nie potrzebuje już ludzi. To oczywiście celowe wyolbrzymienie, niemniej faktycznie zarówno wolumen automatycznej korespondencji, jak i niepokojąca aktywność agentów sztucznej inteligencji w ich własnej sieci społecznościowej, a także rosnąca "agentyzacja" usług internetowych pokazują, że udział człowieka w ruchu sieciowym jest coraz mniejszy.
Dlaczego wiadomości e-mail są blokowane?
W ciągu ostatnich kilkunastu lat mocno wzrosło bezpieczeństwo e-maila u dużych dostawców. Google czy Microsoft stosują zaawansowane narzędzia filtrujące już po stronie serwera poczty. Z dość dużą skutecznością chronią one przed spamem, scamem, phishingiem czy złośliwymi linkami, zapobiegając naruszeniom jeszcze przed kliknięciem linku przez użytkownika.
Z rzeczonego raportu wynika, że aż 56,1% e-maili jest odrzucanych, tj. nie trafia nawet do głównej skrzynki odbiorczej. Głównym powodem jest bezpieczeństwo - phishing, oszustwa i złośliwe oprogramowanie stanowią blisko 34% zablokowanych treści. Kolejne 22% to agresywny marketing i "szum" generowany przez listy mailingowe bez zgody odbiorców. Powodem odrzucenia bywają też błędy techniczne, takie jak brak poprawnych rekordów SPF czy DKIM, co sprawia, że nawet prawowita wiadomość wygląda dla serwera jak próba ataku.
Ponadto według ekspertów masowa komunikacja poprzez pocztę elektroniczną jest w odwrocie. Oznacza to koniec tradycyjnego "e-mail marketingu" opartego na ilości, a nie jakości. Dziś kluczową metryką nie jest już współczynnik otwarć, ale reputacja nadawcy. Aż 34% blokad wynika bezpośrednio z niskiego zaufania do domeny wysyłającej.
Zetki nie potrzebują poczty elektronicznej. To cyfrowy relikt
Jak odnaleźć się w tych nowych realiach? Raport sugeruje kilka strategii zarówno dla odbiorców, jak i nadawców. W przypadku użytkowników kluczowe jest trenowanie filtrów poprzez zgłaszanie spamu, używanie różnych aliasów do różnych celów, a także unikanie klikania "wypisz się" w podejrzanych wiadomościach. Mogą to być bowiem zwodnicze linki, które tylko potwierdza aktywność konta. Lepiej jest po prostu zablokować nadawcę.
W przypadku nadawców, którzy chcą, aby e-mail dotarł do adresata, powinni oni pamiętać, że musi on być oczekiwany. Najczęstsze powody porażek to wysyłanie do nieistniejących skrzynek, nagłe skoki wolumenu wiadomości (wyglądające jak działanie botów) oraz błędy w konfiguracji technicznej serwerów.
Warto też mieć na uwadze, że dla młodszego pokolenia e-mail jest już cyfrowym reliktem, przeżytkiem na miarę telefonu stacjonarnego czy płyty CD. Młodzi użytkownicy z Gen Z ograniczają jego rolę do niezbędnego minimum - jak odbieranie kodów weryfikacyjnych - preferując komunikatory typu Slack i Teams w pracy czy media społecznościowe w życiu prywatnym.
Źródło: Gediminas G. Our one-billion-email analysis will make you think differently about your inbox. Hostinger (2026).









