Reklama

UMTS: Kolej na Hiszpanów

Telefonica S.A. może być kolejnym europejskim telekomem, którego zaangażowanie w telefonię UMTS kosztować będzie spadek wyceny zdolności kredytowej - ostrzega agencja ratingowa Standard & Poor's. Analitycy uspokajają - firmie, która wyraziła zainteresowanie polską koncesją UMTS, nie grozi nic, co mogłoby zagrozić jej planom inwestycyjnym.

Pierwsze ostrzeżenie hiszpański operator dostał od S&P już w sierpniu, po drastycznych spadkach wartości akcji uczestników niemieckiego przetargu na UMTS. Wielomiliardowe inwestycje w ten sektor nowej ekonomii europejskie giełdy wyceniły nadzwyczaj nisko, w obawie przed zamrożeniem kapitału w przedsięwzięcia, które zaczną się zwracać dopiero za 10-20 lat, o ile w ogóle pozwolą odzyskać zainwestowane miliardy dolarów. Tymczasem Telefonica zdaje się nie zważać na ostrzeżenia ze strony giełdy i jakby na przekór uparcie zgłasza udział w kolejnych licytacjach UMTS. Hiszpanie chcą zbudować sieć 3G w Polsce, Niemczech, Francji, Finlandii, Szwecji oraz oczywiście u siebie i jeśli uda im się wprowadzić te plany w życie, muszą liczyć się wydatkiem rzędu 25-30 mld USD w ciągu najbliższych siedmiu lat. Analitycy Standard&Poor's uważają, że tak wielkie tempo inwestycji grozi zadyszką nawet tak dużemu koncernowi, jak Telefonica, dlatego proponują obniżenie oceny zdolności kredytowej o jeden podpunkt - do "A++" . Czy w tej sytuacji Hiszpanie będą w stanie zgromadzić potrzebne pieniądze?

Reklama

- Spadek do "A++" to tak naprawdę nie zmienia sytuacji finansowej firmy - wyjaśnia Paweł Wojtaszek z biura maklerskiego Wood&Company. - Spółki z oceną "A" stanowią finansowa elitę świata i nawet przy bardzo dużym stopniu ryzyka inwestycyjnego nie mają kłopotów z uzyskaniem kredytu. Obniżenie oceny o dwa podpunkty może spowodować najwyżej nieznaczny wzrost oprocentowania.

Wycofanie się Telefonica S.A. z walki o polskie koncesje UMTS mogłoby mieć bardzo poważne konsekwencje. Po rezygnacji Hiszpanów na placu boju pozostaliby jedynie polscy operatorzy komórkowi, którzy w tej sytuacji prawdopodobnie nie wzięliby udziału w licytacji, a to oznaczałoby odwleczenie procesu koncesyjnego do roku 2002.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy