Awaria Starshipa podczas 13. lotu. Booster rozbił się w zatoce
Wczoraj z bazy Starbase w Teksasie o godzinie 17:51 czasu centralnego wystartował Starship. Nie obyło się bez komplikacji, jednak satelity Starlink trzeciej generacji zostały wysłane na orbitę. Problemy pojawiły się na zakończeniu, około 10 minut po starcie. Booster Super Heavy wrócił co prawda na Ziemię, ale uderzył w Zatokę Meksykańską znacznie mocniej, niż oczekiwano.
Był to 13. lot testowy SpaceX. Tydzień temu przerwano próbę startu z powodu licznych awarii, a przed wczorajszym lotem wymieniono sześć silników. Wszystko szło dobrze aż do momentu zakończenia - nie udało się uruchomić wszystkich silników potrzebnych do hamowania boostera. Doszło do wybuchu po zbyt szybkim uderzeniu w wodę.
- Zależało nam na łagodniejszym wodowaniu, a jak widzieliście, rakieta i tak osiągnęła sporą prędkość - powiedział rzecznik SpaceX Dan Huot podczas transmisji na żywo z piątkowego testu.
Górny stopień Starship V3 działa bez zarzutu - podczas piątkowego lotu bez problemu dostarczył satelity Starlink, a następnie kontrolowanie wodował w Oceanie Indyjskim. Gdy chwilę wcześniej przelatywał nad zacienioną Ziemią, kamera zamontowana na rakiecie pokazała burze z błyskami piorunów 190 km poniżej.
Ten godzinny lot był bardziej udany niż poprzedni, kiedy to w maju seria awarii silników spowodowała, że rakieta nie osiągnęła oczekiwanych wyników.
Starship pomyślnie dostarczył Starlinki
Inżynierowie SpaceX zdołali nawiązać łączność z każdym satelitą za pomocą częstotliwości radiowych i łączy laserowych. Pobrali też z nich kluczowe dane telemetryczne. Satelity te po 20 minutach spłonęły w atmosferze - taki jest ich cel, ponieważ Starship wciąż ma problem z osiągnięciem stabilnej orbity Ziemi.
Nowe satelity w drodze. Nadciąga rewolucja?
Rakieta SpaceX ma być kluczowa nie tylko dla rozbudowy sieci Starlink, ale także przyszłych planów NASA związanych z lotami na Księżyc do 2028 roku oraz późniejszych misji załogowych na Marsa. Już w przyszłym roku ma się odbyć duży lot testowy NASA.
Obecnie firma pracuje nad nowymi satelitami Starmind, które chce wystrzelić w kosmos i wykorzystać jako orbitalne centra danych. Będą one większe i wydajniejsze niż Starlinki. Wyposażono je także w panele słoneczne, generujące dwukrotnie więcej energii niż poprzednie generacje.
SpaceX do końca 2026 roku ma nadzieję rozszerzyć sieć Starlink o nowe satelity, co pozwoli na uzyskanie wystarczającej przepustowości, aby zwykłe telefony komórkowe mogły łączyć się bezpośrednio z satelitami i świadczyć usługi poza normalnymi obszarami zasięgu sieci komórkowych.












