Blue Origin nie zwalnia tempa po wybuchu. Ambitne plany lotu jeszcze w tym roku
Blue Origin, pomimo spektakularnej eksplozji swojej rakiety New Glenn podczas testu na Florydzie, planuje szybki powrót do działań i chce jeszcze przed końcem roku ponownie wysłać rakietę w kosmos. Firma deklaruje, że kluczowe elementy konstrukcji nie zostały zniszczone, co napawa optymizmem. Jednak nie brakuje głosów, które sugerują, że takie tempo może być zbyt szybkie i lepiej byłoby dokładnie zbadać przyczyny awarii przed podjęciem kolejnej próby startu.

Blue Origin zapowiada szybki powrót na orbitę po wybuchu New Glenn
Choć ostatni czas był dla Blue Origin wyjątkowo trudny, bo ich rakieta podczas testu gwałtownie eksplodowała, o czym pisał Daniel Górecki na GeekWeek.pl, firma Jeffa Bezosa nie zamierza zwalniać tempa. Po poważnych problemach z rakietą New Glenn przedsiębiorstwo zapowiada szybki powrót do działań i planuje ponowne wysłanie swojej największej konstrukcji w kosmos jeszcze przed końcem roku.
Poinformował o tym na platformie X szef Blue Origin, Dave Limp, zaledwie kilka dni po spektakularnej eksplozji podczas testów na Florydzie.
Blue Origin nie rezygnuje z ambitnych planów
Ostatnie wydarzenie wywołało pytania o dalszy harmonogram programu i możliwe opóźnienia. Mimo komplikacji Blue Origin chce jak najszybciej wrócić do lotów i podtrzymuje plan realizacji kolejnego startu New Glenn jeszcze w tym roku. Tak szybkie tempo odbudowy ma pokazać, że przedsiębiorstwo wciąż traktuje rozwój ciężkiej rakiety jako jeden z najważniejszych elementów swojej strategii kosmicznej.
W internecie pojawiły się jednak komentarze, które podają w wątpliwość pośpiech firmy. Pewien użytkownik zwrócił uwagę, że być może potrzeba wprowadzić pewne poważne zmiany, zanim pojawią się myśli o kolejnym starcie, bo wciąż nie jest znana przyczyna eksplozji. Według niektórych źródeł jeden z głównych silników pierwszego stopnia uległ uszkodzeniu podczas testu statycznego. To spowodowało zniszczenie zarówno pierwszego, jak i drugiego stopnia New Glenn.
Najważniejsze elementy rakiety są nienaruszone. "To szczęśliwy traf"
W swoim poście Limp wspomina, że po wstępnej ocenie szkód, eksplozja nie zniszczyła najważniejszych elementów systemu, a sytuacja wydaje się lepsza, niż zakładano. Zbiorniki na paliwo, ciekły tlen, wodór i LNG pozostały nienaruszone, co jest dobrą wiadomością, ponieważ to właśnie te elementy konstruuje się najdłużej. Obecnie jednym z największych wyzwań będzie zastąpienie transportera przewożącego rakietę z hangaru na platformę startową, ponieważ został on doszczętnie zniszczony. Już wcześniej chciano zastąpić ten element alternatywnym rozwiązaniem, więc firma przyśpieszyła jego realizację, zamiast odbudowywać stary model.
Plan ponownego lotu jeszcze w tym roku jest bardzo ambitny - niektóre źródła wskazują, że faktyczny czas przygotowania do kolejnego startu może sięgnąć nawet 18 miesięcy. To byłoby poważnym utrudnieniem dla NASA - wiąże ona duże nadzieje z rakietą Blue Origin w związku z misjami towarowymi oraz załogowymi, mających wystartować w ramach programu Artemis.
New Glenn to potężna, blisko stumetrowa rakieta opracowana z myślą o wynoszeniu ciężkich ładunków na orbitę oraz realizacji bardziej ambitnych projektów kosmicznych, w tym przyszłych misji księżycowych. Konstrukcja ma stanowić odpowiedź firmy Bezosa na dominację konkurencyjnych systemów wykorzystywanych przez SpaceX.









