Z tropikalnego raju w 464 stopnie Celsjusza. Jak Wenus zmieniła się w piekło
Około 4,5 mld lat temu, kiedy Układ Słoneczny się dopiero formował, Wenus prawdopodobnie była tropikalnym rajem - jej powierzchnię pokrywały oceany, a po niebie pływały chmury. W tamtym czasie Merkury, który krąży najbliżej Słońca, był z pewnością najgorętszą planetą w Układzie Słonecznym.
Później jednak Słońce stało się jaśniejsze, nastąpił niekontrolowany efekt cieplarniany, a temperatura na powierzchni Wenus znacznie przewyższyła tę panującą na Merkurym, gdzie sięga do 430 stopni Celsjusza.
Niekontrolowany efekt cieplarniany
Efekt cieplarniany występuje także na Ziemi. Sprawia, że możemy na niej mieszkać. Powierzchnia naszej planety jest ogrzewana przez Słońce i emituje światło podczerwone, niewidoczne dla ludzkiego oka. Zwierzęta i my sami także świecimy w podczerwieni - im cieplejszy obiekt, tym więcej promieniowania emituje.
Kiedy na planecie, takiej jak Merkury, nie ma atmosfery, energia ta ucieka bezpośrednio w przestrzeń kosmiczną. To przez to występuje ogromna różnica temperatur pomiędzy nasłonecznioną stroną Merkurego a nocną, gdzie temperatura spada do -180 stopni.
Na Ziemi zaś gazy cieplarniane w atmosferze, takie jak dwutlenek węgla, metan i para wodna, pochłaniają i zatrzymują część promieniowania podczerwonego, działając niczym koc wokół planety i utrzymując ciepło na jej powierzchni. Średnia temp. powierzchni Ziemi wynosi około 15 stopni Celsjusza. Bez gazów cieplarnianych Ziemia przypominałaby kulę śnieżną z temperaturą średnią około -18 stopni C. Z tego wynika, że potrzebujemy umiarkowanego efektu cieplarnianego, aby nasza planeta nadawała się do zamieszkania.
Kiedyś Ziemia i Wenus były siostrami
Naukowcy spekulują, że ze względu na podobne rozmiary i bliskość Słońca, Ziemia i Wenus początkowo miały podobne ilości wody i dwutlenku węgla. Nie wiadomo, czy Wenus posiadała długowieczne oceany, ale dowody wskazują, że na planecie były duże zasoby wody na wczesnym etapie jej historii. I to właśnie ta woda wraz ze wzrostem jasności Słońca zaczęła parować, a cały dwutlenek węgla gromadził się w atmosferze. To z kolei doprowadziło do jeszcze większego ocieplenia, tworząc niekontrolowany efekt cieplarniany.

Obecnie dwutlenek węgla stanowi około 96 proc. atmosfery Wenus, a temperatura na jej powierzchni utrzymuje się na niemal stałym poziomie 464 stopni Celsjusza w dzień i w nocy. W dodatku tamtejsze ciśnienie atmosferyczne jest ponad 90 razy wyższe niż na poziomie morza u nas.
Czy nasza planeta podzieli los sąsiadki?
Ziemia prędko nie osiągnie temperatury Wenus, nawet przez globalne ocieplenie spowodowane działalnością człowieka. Chroni nas przed tym parę czynników, m.in. to, że na Ziemi jest zbyt niskie stężenie dwutlenku węgla i krążymy dalej od Słońca niż Wenus. Być może za około 1 do 1,5 mld lat nasza planeta upodobni się do Wenus, jednak będzie to spowodowane ewolucją Słońca, a nie przez nas.












