Tegoroczny sierpień dosłownie rozpieszcza fanów wyjątkowych zjawisk astronomicznych, najpierw częściowe zaćmienie Słońca, później "deszcz spadających gwiazd", a w nocy z 27 na 28 sierpnia jeszcze bardzo głębokie częściowe zaćmienie Księżyca.
W kulminacyjnym momencie cień Ziemi objął aż 96,2 proc. powierzchni tarczy naszego naturalnego satelity, pozostawiając jedynie niewielki, jasno oświetlony fragment. Warto pamiętać, że było to najgłębsze zaćmienie Księżyca aż do kolejnego całkowitego zaćmienia, które nastąpi 31 grudnia 2028 roku.
Księżyc przybrał czerwone barwy
Zjawisko było szczególnie efektowne, ponieważ zacieniona część Księżyca przybrała miedziano-czerwony odcień. Gdy planeta zasłania Księżyc przed bezpośrednim światłem Słońca, część promieniowania słonecznego przechodzi przez ziemską atmosferę, gdzie światło o krótszych długościach fali jest silniej rozpraszane, a światło czerwone zostaje załamane w kierunku Księżyca. To właśnie ono dociera do jego powierzchni i nadaje jej charakterystyczny kolor.
Kluczowe znaczenie ma tutaj rozpraszanie Rayleigha - to samo zjawisko, które sprawia, że w pogodny dzień niebo jest niebieskie, a zachodzące Słońce przybiera pomarańczową lub czerwoną barwę. Światło słoneczne wydaje nam się białe, ale w rzeczywistości jest mieszaniną wielu długości fal
Słońce utrudniło obserwacje
Zaćmienie trwało łącznie około 5 godzin i 38 minut, a najlepsze warunki do obserwacji panowały w obu Amerykach. Zjawisko było również widoczne w Afryce i części Europy, w tym w Polsce.
Jak informowała POLSA już kilka dni temu, zjawisko rozpoczęło się o świcie ok. godziny 4:30, a już pół godziny później połowa Srebrnego Globu była przysłonięta cieniem naszej planety. Niestety maksimum zaćmienia przypadło na ok. 06:12, czyli czas już po wschodzie Słońca, kiedy Księżyc zniknął za zachodnim horyzontem.
I chociaż zaćmienia Księżyca nie są tak spektakularne jak zaćmienia Słońca, to jednocześnie są zdecydowanie łatwiejsze do obserwacji. Zwłaszcza że jak podkreślają badacze, nie wymagają korzystania ze specjalistycznego sprzętu ani żadnych filtrów ochronnych, bo są całkowicie bezpieczne dla wzroku i można je bez obaw oglądać gołym okiem. Nic więc dziwnego, że w sieci znaleźć można wiele interesujących ujęć zdjęć i nagrań wykonanych przez internautów.












