Spis treści:
- Kosmos jest w nas. Gwiezdny pył dał początek Ziemi i ludziom
- Z prochu powstałeś... Co Biblia mówi o kosmicznym pyle?
- Wszechświat poznaje sam siebie. Przez nasze badania kosmosu
Kosmos jest w nas. Gwiezdny pył dał początek Ziemi i ludziom
Carl Sagan (1934-1996) był amerykańskim astronomem, pisarzem, popularyzatorem nauki i jednym z pionierów astrobiologii. W Polsce ukazało się wiele jego bestsellerów, takich jak "Błękitna kropka. Człowiek i jego przyszłość w kosmosie", "Kontakt" czy "Kosmos". Badacz kosmosu ten zasłynął z pewnego cytatu, którego echa wybrzmiewają w wielu miejscach. Słynne słowa "Kosmos jest wewnątrz nas. Jesteśmy zrobieni z gwiezdnego pyłu. Jesteśmy sposobem, w jaki Wszechświat poznaje siebie" (ang. "The cosmos is within us. We are made of star-stuff. We are a way for the universe to know itself") padły w serialu dokumentalnym "Cosmos: A Personal Voyage" z 1980 roku. Sagan tę myśl rozwijał już dużo wcześniej, a podobnego stwierdzenia o gwiezdnej materii użył w książce "Kosmiczne związki. Spojrzenie na Ziemię z kosmicznej perspektywy" z 1973 roku.
Jak można to rozumieć? Zacznijmy od wyjaśnienia naukowego. Gwiezdny pył (ang. stardust lub star-stuff) różni się od tego na Ziemi, a jego ziarna są znacznie mniejsze. Niektóre mają zaledwie kilka cząsteczek, a największe osiągają średnicę 0,1 mm. Jest on także rozumiany jako kosmiczny lub po prostu pozaziemski pył. Zawiera on związki organiczne, które mogą być w naturalny i błyskawiczny sposób produkowane przez gwiazdy, a następnie wyrzucane w przestrzeń kosmiczną.
Pył kosmiczny, w tym także gwiezdny, odgrywa kluczową rolę w procesie formowania się planet. Mikroskopijne cząstki materii znajdują się m.in. w obłokach międzygwiezdnych i dyskach protoplanetarnych wokół młodych gwiazd. Podczas wirowania tych dysków dochodzi do zderzeń i zlepiania się cząsteczek pyłu, co nazywane jest akreacją. Tworzą się coraz większe skupiska o średnicy wielu metrów, a następnie kilometrów. Te obiekty to planetozymale. Z tych zalążków pod wpływem kolejnych zderzeń i oddziaływania grawitacyjnego w końcu tworzą się planety. A z planet tworzą się organizmy żywe - a przynajmniej z jednej, o ile faktycznie doszło do lokalnej abiogenezy. Wciąż nie wiemy, czy jesteśmy sami w kosmosie.
Znany polski fizyk teoretyk Andrzej Dragan powiedział kilka lat temu, że życie tworzy się z byle czego, dosłownie z tego, co jest pod ręką. Organizmy żywe na Ziemi są zbudowane dokładnie z tych samych pospolitych pierwiastków, z których składa się nasza planeta, a ta zbudowana jest z kosmicznego i słonecznego pyłu. Dosłownie więc znajduje się w nas gwiezdna materia - oczywiście po wielu przekształceniach i występująca także w złożonych makrocząsteczkach takich jak białka i kwasy nukleinowe, będących efektem samoorganizacji materii w niezwykłych skupiskach zwanych organizmami żywymi. Bardzo obrazowo ilustruje to polski film naukowy "Photon" (2017), który gorąco polecam.
Można więc czysto fizykalistycznie i przy okazji poetycko powiedzieć, że istotnie, kosmos jest wewnątrz nas - jesteśmy zbudowani z tej samej materii, z której zbudowany jest cały kosmos, a wcześniej znajdowała się ona w gwiazdach i krążyła w przestrzeni kosmicznej. Co natomiast z tym ostatnim stwierdzeniem Sagana?
Z prochu powstałeś... Co Biblia mówi o kosmicznym pyle?
Zanim przejdziemy do ostatniej części frazy, wróćmy jeszcze do gwiezdnego pyłu. Nietrudno tu o skojarzenie z biblijnymi opisami, które można traktować jak mityczne alegorie powstania życia z materii nieożywionej.
"Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą" (Księga Rodzaju 2,7) oraz "W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (Księga Rodzaju 3,19) mogą sugerować, że człowiek jest formą materii ożywionej dzięki boskiemu tchnieniu, jakiejś niewidzialnej sile życiowej (łac. vis vitalis), której istnienia do tej pory nie udało się udowodnić.
Z tych cytatów płynie jeszcze inna ważna mądrość - po zakończeniu życia znów wrócimy do owego pyłu, niejako rozpływając się w kosmosie, który nas zrodził. Bywa to nazywane powrotem do źródła. A z niego powstaną ciała kolejnych żywych istot, bo wszystko w przyrodzie krąży i wręcz się reinkarnuje. Nie wiemy jednak, czy wraz z tą materią wędruje świadomość. Niektórzy naukowcy spekulują wręcz, że świadomość jest bardziej podstawowa niż materia i czasoprzestrzeń.
Ostatnia fraza "Jesteśmy sposobem, w jaki Wszechświat poznaje siebie" cytatu Carla Sagana może przysporzyć trudności w interpretacji, jeśli pozostajemy w domenie nauk ścisłych. Bo jakim sposobem Wszechświat może poznawać cokolwiek, skoro prawdopodobnie jest nieożywiony i nie ma zdolności poznawczych? Być może źle na to patrzymy.
Wszechświat poznaje sam siebie. Przez nasze badania kosmosu
Nieco przed Carlem Saganem podobną frazę powtarzał brytyjski filozof, były ksiądz, otwiera się w nowym oknie oraz badacz buddyzmu, taoizmu i hinduizmu Alan Watts, o którym wcześniej już pisaliśmy. Jego słynne "You are the universe experiencing itself" ("Jesteś Wszechświatem doświadczającym samego siebie") odnosi się właśnie do tego podstawowego, trudnego do ogarnięcia związku człowieka (i innych świadomych form życia) z kosmosem. Może to oznaczać, że sam Wszechświat jako całość nie jest świadomy, nie poznaje ani nie doświadcza, ale robi to poprzez poszczególne istoty żywe, które zrodziły się wewnątrz niego i pozwalają mu poznawać samego siebie.
Alan Watts powiedział także "Nie przyszedłeś do tego świata, wyszedłeś z niego tak jak fala z oceanu, nie jesteś tu obcy" ("You didn't come into this world, you came out of it, like a wave from the ocean. You are not a stranger here"). Można to odebrać jako polemikę z ówczesnymi egzystencjalistami, którzy głosili obcość człowieka w świecie.
Ta koncepcja filozoficzna samoświadomego Wszechświata zakłada, że jak gdyby kanalizuje on tymczasowo swoją energię w formie żywych istot, które albo posiadają odrębne umysły (niezależnie, czy mówimy o czymś metafizycznym, czy o produktach mózgu), albo są emanacjami jednego, uniwersalnego umysłu, doświadczającymi jednak swojej odrębności.
Warto przy okazji wspomnieć o wywodzącej się z hermetyzmu i "Kybalionu" zasadzie "Jak na górze, tak na dole. Jak wewnętrznie, tak zewnętrznie". Czy na tym właśnie polega niezwykła relacja człowieka z kosmosem? I jak fascynujący jest fakt, że człowiekowi udało się to odkryć - a może raczej udało się to samemu Wszechświatowi poprzez człowieka i jego badanie kosmosu?
Temat jest na tyle - jak mówią Amerykanie - mind-blowing, że przez ponad pół wieku zdołał zainspirować niezliczonych ludzi do eksploracji kosmosu, swojego wnętrza, a także naszej relacji z całością istnienia. Wspomniane słowa stały się też niezwykle potężnym motywem w kulturze i były na wszelakie sposoby przekształcane w dziełach, takich jak choćby utwór "We Are All Made of Stars" Moby'ego z 2002 roku, czy też jako alter-ego Davida Bowiego "Ziggy Stardust".












