Wędrująca czarna dziura. NASA zaobserwowała rzadkie zjawisko TDE
Na obrzeżach odległej galaktyki zaobserwowano "osieroconą" supermasywną czarną dziurę, rozświetlającą się podczas pożerania gwiazdy. Nigdy wcześniej nie zaobserwowano tego rzadkiego zjawiska aż tak daleko poza jądrem galaktyki.
Do tej pory niemal wszystkie znane przypadki rozerwania gwiazdy przez siły pływowe (tidal disruption event, TDE) czarnej dziury miały miejsce w centrach galaktyk - tam właśnie rezydują supermasywne czarne dziury. W takich przypadkach gwiazda zaczyna się rozpadać pod wpływem niezrozumiałych sił. Chociaż zjawiska te są rzadkie w pojedynczych galaktykach, we Wszechświecie astronomowie obserwują około 30 TDE rocznie w różnych jądrach galaktyk.
Zjawisko z 2025 roku wykryto dzięki współpracy NASA z Zwicky Transient Facility (ZTF). Opracowano specjalny program algorytmiczny, który wyłapywał kandydatów na TDE bez zwracania uwagi na ich położenie względem galaktyki.
- Spośród pół miliona błysków wykrywanych przez ZTF każdej nocy, nasz nowy algorytm sztucznej inteligencji automatycznie rozpoznał rozbłysk, który bardzo przypominał rozerwanie pływowe, pomimo jego nietypowego położenia na obrzeżach galaktyki - powiedział Robert Stein, współautor badania.
Gigantyczna czarna dziura pożarła gwiazdę poza centrum galaktyki. Wyjątkowe zjawisko o mocy 10 miliardów słońc
Obserwowana czarna dziura ma masę około miliona razy większą od masy Słońca i wygenerowała TDE tak jasne, że jej światło ultrafioletowe przez miesiące przyćmiewało galaktykę macierzystą. W szczytowym momencie promieniowała światłem o mocy około 10 miliardów słońc.
Teleskop Swift UVOT od NASA zmierzył temperaturę obiektu. Okazało się, że wynosiła ona około 30 000 stopni Celsjusza. Nie to jednak było głównym źródłem zdumienia naukowców. Obiekt leżał ok. 30 tys. lat świetlnych od jądra galaktyki. Jest to pierwszy taki przypadek, gdzie zjawisko TDE odbyło się z ogromnym przesunięciem względem centrum galaktyki.
Astronomowie wysnuli dwa wyjaśnienia wędrującej czarnej dziury. Może to być pozostałość jądra mniejszej galaktyki albo też trzy lub więcej galaktyk połączyło się, a grawitacyjne przyciąganie między ich centralnymi supermasywnymi czarnymi dziurami mogło wyrzucić najlżejszą czarną dziurę na skraj galaktyki.
- Kluczowe pytanie naukowe, na które chcemy odpowiedzieć, brzmi: Jak często występują wędrujące czarne dziury? - podsumował Stein.
Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.











