Misja Artemis II pobiła rekord Apollo 13 i poleciała najdalej w historii
Ponad 400 tysięcy kilometrów od Ziemi i dalej niż kiedykolwiek wcześniej poleciał człowiek. Załoga Artemis II właśnie pobiła rekord ustanowiony ponad pół wieku temu przez Apollo 13, a chwilę później przesunęła granicę jeszcze dalej. To nie tylko symboliczny powrót na Księżyc, ale początek nowej ery eksploracji kosmosu.

To moment, na który czekano od dekad. W poniedziałek, 6 kwietnia 2026 roku, czteroosobowa załoga misji Artemis II oddaliła się od Ziemi na rekordową odległość 400 171 kilometrów, bijąc wynik misji Apollo 13 z 1970 roku. Kilka godzin później osiągnięto maksimum - około 406 600 kilometrów (252 756 mil) od naszej planety. To najdalszy lot człowieka w kosmos w historii.
Na pokładzie statku Orion znajdują się amerykańscy astronauci Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch oraz Kanadyjczyk Jeremy Hansen. Misja wystartowała 1 kwietnia z Florydy, a już sześć dni później przeszła do historii. Co ważne, to dopiero połowa ich podróży - statek zawraca i zmierza z powrotem na Ziemię.
Lot wokół Księżyca i powrót po ponad 50 latach
Artemis II to pierwsza załogowa misja wokół Księżyca od czasu Apollo 17 w 1972 roku. Przelot w pobliżu Srebrnego Globu trwał około siedmiu godzin. Astronauci znaleźli się w odległości około 6545 kilometrów od jego powierzchni i jako pierwsi od ponad pół wieku zobaczyli na własne oczy niektóre obszary niewidocznej z Ziemi strony Księżyca.
W trakcie lotu doszło też do planowanej 40-minutowej utraty łączności, gdy Księżyc zasłonił sygnał radiowy. To moment, który od lat jest częścią scenariuszy takich misji. Po wyjściu zza tarczy Księżyca Orion szybko odzyskał kontakt z centrum kontroli lotów.


"Niech ten rekord nie przetrwa długo"
Po ogłoszeniu rekordu głos zabrał Jeremy Hansen. Jego słowa były jednymi z najbardziej emocjonalnych momentów misji.
- Z kabiny statku Integrity, gdy przekraczamy największą odległość, jaką kiedykolwiek osiągnęli ludzie od planety Ziemia, robimy to, oddając hołd niezwykłym wysiłkom i osiągnięciom naszych poprzedników w eksploracji kosmosu. Będziemy kontynuować naszą podróż jeszcze dalej w przestrzeń, zanim Matka Ziemia przyciągnie nas z powrotem do wszystkiego, co jest nam drogie. Ale przede wszystkim chcemy wykorzystać ten moment, aby rzucić wyzwanie temu i kolejnemu pokoleniu - żeby ten rekord nie przetrwał długo - wygłosił Hansen.
Podczas przelotu załoga fotografowała kratery, dawne pola lawowe i pęknięcia powierzchni Księżyca. Astronauci obserwowali też rzadkie zjawiska, w tym "zachód Ziemi" za horyzontem Księżyca oraz niemal godzinne zaćmienie Słońca. Zarejestrowali również sześć błysków po uderzeniach meteoroidów.
Misja zakończy się 10 kwietnia wodowaniem na Pacyfiku. Zebrane dane posłużą kolejnym wyprawom programu Artemis, który ma doprowadzić do stałej obecności człowieka na Księżycu.
I jeszcze drobny opis zdjęcia głównego, bo przy takiej okazji nie wypada go zostawić z takim skromnym podpisem (zamieszczam je jeszcze raz, żebyście nie musieli przesuwać tekstu).

Na tym w pełni oświetlonym zdjęciu Księżyca, widoczna strona (półkula, którą widzimy z Ziemi) jest widoczna po prawej stronie. Można ją rozpoznać po ciemnych plamach pokrywających jej powierzchnię. Są to dawne strumienie lawy z wczesnego okresu aktywności wulkanicznej Księżyca. Duży krater na zachód od strumieni lawy to basen Orientale, krater o szerokości prawie 600 mil, który rozciąga się na bliższej i dalszej stronie Księżyca. Lewa połowa basenu Orientale nie jest widoczna z Ziemi, ale na tym zdjęciu mamy pełny widok krateru. Wszystko po lewej stronie krateru to niewidoczna strona, półkula, której nie widzimy z Ziemi, ponieważ Księżyc obraca się wokół własnej osi z taką samą prędkością, z jaką krąży wokół nas.
Źródło: NASA











